Mogłoby być ich jeszcze więcej, na pewno nie byłoby problemu z zatrudnieniem. Ja osobiście nie darzę ogromnym szacunkiem wszystkich nauczycieli, ze względu na to, że uczą dzieci, taka ich praca, jedni myją naczynia, inni kładą tynk, oni pracują z dziećmi.
Gdy chodziłam do liceum, do klasy o profilu biologiczno-chemicznym, na początku każdy mówil, że bedzie lekarzem, po maturze 70% klasy dostało się na biologię czy chemię, a w liceum mieli ledwo trójki, i to czasem wybłagane z tych przedmiotów. Nie są oni na pewno nauczycielami z powołania, a z przymusu, bo nie wyszło z pójściem na medycyne, i gdy ja chodziłam do szkoły też pełno takich nauczycieli było, zgorzkniała polonistka,która zaprzepaściła prawo, czy złośliwa biolożka, która nie spełniła się medycznie.
Obiektywna, ale nic co by każdy nie wiedział nie napisałaś. Jeszcze są nauczycielki w 1-3, które nie znoszą dzieci, ale są nauczycielkami, ponieważ na inne studia się nie dostały, bądź wiedziały, że się nie uda. Jeszcze biologia, chemia itd to jakieś kierunki skończone. Ale na ostrowieckim forum czytałam, że przecież medycyna nie jest trudniejsza i tak samo wszyscy mogą być lekarzami jak i przedszkolankami.
Co dobre? Nauczyciele są różni, tak jak lekarze, pielęgniarki ale na nich się najwięcej złego powie bo dzieciaki mają z nimi kontakt na co dzień i człowieka czasem ponosi jak opowiadają o niektórych, ale też jak widzę zaangażowanie innych nauczycieli, poświęcanie wolnego czasu uczniom to serce rośnie. Z pielęgniarkami spotykamy się rzadziej, ale wystarczy tydzień w szpitalu i niektóre potrafią zniechęcić do całej reszty pielęgniarek.