Chodziłam do Kościoła i wiem, że to nic dobrego. Ciągle aby kasa i kasa. Ja się chcę modlić do Boga a nie do mamony jak pogubieni ludzie. Dzisiejszy kościół to polityka i pieniądze. Księża wszędzie się wcinają i robią ogrom złego, wszyscy o tym słyszymy. Dlatego to nie dla mnie. Szukam wąskiej drogi wśród ludzi, którzy znają Biblię a nie kościoła, gdzie tylko lans a "wierni" nawet Biblii często nie widzieli.
Dziwne bo ja takiego wrażenia nie odnoszę gościu 12:04. Wiele można powiedzieć o kościele ale na pewno nie to, że nie jest on niczym dobrym. To bardzo duże uproszczenie i niesprawiedliwe uogólnienie. Kościół jest taki, jacy ludzie go tworzą. Nikt nie jest doskonały. Sama nauka kościoła bardzo mi odpowiada i naprawdę nie znam nikogo, kto przestrzegając tej nauki i zasad panujących w kościele katolickim byłyby złym człowiekiem, wręcz odwrotnie. Oczywiście zaraz niektórzy napiszą o tych, co to latają do kościoła a na co dzień zachowują się źle - otóż nie piszę o takich ludziach bo oni po prostu tej nauki nie stosują w życiu. Nie wystarczy jak to napisałaś "chodzić do kościoła". Potrzeba czegoś więcej. Jeśli chodzi o kasę to przecież parafie muszą się z czegoś utrzymywać. Nie uważam aby kościół zabierał mi majątek, bardziej robi to państwo. Jeśli gdzieś są jakieś nieprawidłowości to należy reagować, od tego są rady parafialne aby kontrolować finanse parafii. Tak jak napisałem, jesteś negatywnie nastawiona a tak naprawdę kościoła w ogóle nie znasz, może warto aby to zmienić? Dla mnie jest on wspaniałą drogą do Boga.
14:48 to żadna droga do BOGA. Szkoda czasu. Tam są ludzie, którzy nie wiedzą czym jest BÓG, zdradzają go, modlą się do Matki Boskiej, do papieża, który żadnym wzorem nie był a zrobiliście z niego świętego. Ja jednak wolę omijać szerokim łukiem tą " świątynię" bo ona nie prowadzi do BOGA a przeciwnie.
Nie Tobie o tym sądzić czy kościół jest dla mnie drogą do Boga, czy nie gościu 17:25. Zupełnie nie zgadzam się z Twoją opinią, mało tego, sądzę iż nie masz pojęcia o prawdziwym kościele i ludziach z nim związanych. Mnie kościół prowadzi do Boga i doświadczam tego każdego dnia. Każdy może odnaleźć swoją drogę.
21:29 do kościoła idą wszyscy, nieważne w co wierzą. Z sąsiadami, siostrą, bratem, matką się nie odzywają, w łyżce wody by potopili innych a spowiadają się do grzesznika i na jego podobieństwo się zachowują. Nie, nie mnie oceniać, ale na pewno kościół nie prowadzi dobrą drogą do Boga. Biblia do NIEGO prowadzi. Jak się czyta PISMO ŚWIĘTE to się na pewno niczego dobrego nie widzi w kościele a samo zło. Obudzicie się, gdy będzie za późno.
Wtrące się do dyskusji. Otóż jeżeli nie macie kościołowi katolickiemu nic do zarzucenia, to podejrzewam że nie czytacie Pisma Świętego, albo nie rozumiecie. Nie będę się rozpisywał, ale wiele założeń chrześcijaństwa jest w kościołach łamana. Zresztą widzi to nawet obecny papież, który wielokrotnie napominał chociażby ze względu na opłaty za sakramenty. Możecie oczywiście pisać że bez pieniędzy się nie da, ale jednak ustalanie stawek "co łaska" stało się regułą, a nie wyjątkiem. Oczywiście również upatruje tu winę niedoskonałości człowieka, ale nie zgodzę ze ślepym wypieraniem argumentów, przez które tak wiele osób odwraca się od kościoła.
Polecam również więcej czytać Pismo Święte i kierować się tym co nakazał Bóg, a nie tym co przez lata Watykan przeinaczał i interpretował wg własnych interesów(tu również polecam zajrzeć do historii, a gwarantuje że wielu osobom da to do myślenia).
Nikt przed Bogiem, a słowo Pana w czystej postaci to Biblia. Pozdrawiam tych co szukają tej "ciasnej drogi i wąskiej bramy" do Królestwa Niebiskiego.
Bardzo madrze 1:30 ale papież(celowo z małej litery) też niczym dobrym nie jest. A obwieszanie się złotem, piękne szaty i świętość jana pawła, który był zwykłym, nawet nie jakimś wspaniałym człowiekiem jest przykre dla BOGA. Nie módlmy się do NIEGO za czyimś pośrednictwem bo łamiemy przykazania BOŻE.
Nikt ślepo argumentów nie wypiera. Kościół nigdy nie będzie doskonały bo i ludzie nie są. Można jednak dzięki niemu się doskonalić i przybliżać do Boga, trzeba tylko chcieć. Jeśli chodzi o kwestie finansowe to niestety, żyjemy w takich czasach, że bez pieniędzy nie wiele da się załatwić. Nikt nie da za darmo energii elektrycznej czy cieplnej do kościoła. Trzeba za to płacić. Uważam, że skoro z tego korzystam to powinienem od czasu wydać na to jakiś grosz. Nie wiedzę w tym nic złego. Jeśli coś mi się nie podoba to zawsze otwarcie mówię to do księdza i nigdy nie było tak, żeby nie dojść do porozumienia. Dla mnie "co łaska" to właśnie tyle ile mogę i chcę dać na ofiarę i nigdy nie płaciłem więcej. Pismo Święte czytam regularnie więc ten zarzut o braku znajomości jest chybiony. Tak, każdy musi znaleźć swoją drogę do Boga, a dla wielu KK jest taką właśnie drogą.
9:18 ci co szukają BOGA, znajdują go, mogą być pewni zbawienia ale i stają się lepszymi ludźmi. Niestety księży, którzy są dobrymi ludźi zliczylibyśmy na palcach u rąk, więc nie rozumiem jak można łączyć BOGA z kościołem. Rozumiem, że jest potrzeba czasem aby pójść do kościoła, idę, ale wtedy, gdy nie ma tam księdza. Może jeszcze błądzę ale już mniej niż Ci wszyscy co gnają w niedzielę do kościółka a całe 6dni grzeszą, msza jest odbębnieniem na siłę i pokazania wiary, próbą przekupienia BOGA, a Jego nie da się przekupić, więc tak czy siak, nie idziecie do BOGA chodząc do kościoła.
Pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Księża tylko celebrują modlitwy, nikt się do nich przecież nie modli ani nie uważa ich za świętych. Popełniasz więc błąd logiczny w swoim rozumowaniu dotyczącym kościoła. Pytasz jak można łączyć Boga z kościołem? Otóż najnormalniej w świecie. Myślę, że masz jakąś obsesję na punkcie księży skoro się ich boisz. Podczas mszy św każdy ksiądz modli się razem z ludźmi i tylko to się liczy - wspólna modlitwa. Uważasz, że Ty nie grzeszysz przez sześć czy siedem dni w tygodniu? Oj, pycha przez Ciebie przemawia wypominając to innym. Ja jako człowiek jestem świadom swoich słabości, wiem że jestem grzeszny ale to nie jest przeszkodą w tym aby iść do kościoła, przeprosić Boga za grzechy i próbować stać się lepszym. Nie chodzę do kościoła na pokaz, robię to z potrzeby serca i chęci wspólnej modlitwy razem z innymi. Musisz jeszcze wiele się nauczyć bo wiele rzeczy po prostu nie rozumiesz. Wszystko przed Tobą.
15:45 i zapewne się jeszcze spowiadasz a on się śmieje z ciebie przy kartach czy u panny. Też kiedyś ufałam księżom, ale jak się okazało, że obaj w naszej parafii mają dzieci to sorry...
Nie wiem czy się ktoś ze mnie śmieje, czy nie gościu 18:08 i szczerze mówiąc mam to gdzieś. Ważne, że ja mam czyste sumienie. Spowiedź polega właśnie na tym aby nie było za łatwo a wyznanie swoich grzechów nie jest czynnością ani prostą ani łatwą. Tym bardziej więc jest mi lżej na sercu gdy to zrobię. Tobie też polecam, naprawdę świetna rzecz. Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie interesuję się plotkami ani niczyim życiem, nie wiem więc który ksiądz ma dzieci a który nie. Nie jest mi ta wiedza do niczego potrzebna bo ja odpowiadam za swoje grzechy a ksiądz za swoje. Każdy będzie z nich rozliczony w odpowiednim czasie.
Oczywiście jeżeli uważasz że Twoja droga prowadzi przez kk to popieram, tym bardziej jeżeli czytasz Pismo Święte(choć uważam że kościół katolicki mija się tu w wielu kluczowych kwestiach).
Nie zgodzę się jednak z kwestią finansową. Po pierwsze dlatego że "co łaska" u wielu księży jest stawką wcześniej ustaloną, a nie oszukujmy się że to nie jest usługa, tylko sakrament i ksiądz nie powinien nawet myśleć o odpłatności, bo to jego posługa a nie praca. Sam nie dawno byłem świadkiem na ślubie gdzie młodzi zaproponowali że dadzą pieniądze po weselu, co rozwścieczyło księdza, że wydali na wesele i dla niego nie mają.
Myślę że zarówno ksiądz nie powinien się interesować moimi pieniędzmi, tak jak ja nie interesuje się nowym autem księdza i jak to się ma do skromności i wartości chrześcijańskich.
Podsumowując nie neguje Twojego wyboru, ale podobnie jak papież Franciszek widzę duży problem w zachłanności naszych księży. Na temat pieniędzy tyle i nie próbuj bronić tego tematu, bo to nie biznes tylko wiara, a wiara i pieniądze to dwie różne sprawy.
Ja nie powiedziałem że nie widzę problemu zachłanności u niektórych księży. Owszem ten problem istnieje i należy z nim walczyć ale na pewno nie w taki sposób aby rozwalać kościół. Nie uważam też, że nie powinno się dawać pieniędzy w ogóle bo to byłaby utopia. Kościół musi się z czegoś utrzymywać. Myślę, że wina leży zarówno po stronie niektórych księży jak i ludzi. Według mnie powinno się karać księży zachłannych ale jednocześnie nie powinno być tak, że ludzie, którzy na co dzień z kościołem są na bakier nagle przychodzą i żądają jakiegoś sakramentu uważając że się im należy. Nie należy się. Jeśli ktoś nie bywa w kościele, nie żyje zgodnie z jego nauką to nie powinien za żadne pieniądze dostać tego, czego żąda. Oczywiście nie można nikogo skreślać dlatego takim ludziom powinno dawać się szansę i powiedzmy za rok, dwa gdy już poprawią swoje postępowanie mogliby przystępować do sakramentów. Na pewno wtedy byłoby mniej ludzi w kościele ale przynajmniej byliby tylko ci, którym naprawdę na tym zależy a nie hipokryci. Oczywiście to samo dotyczy kapłanów. Niestety póki co to wszystko utopia i moje marzenia o kościele idealnym. Nie mogę tego zmienić więc póki co zmiany zaczynam od siebie, staram się być lepszy, chodzę do kościoła i modlę się, być może Bóg mnie wysłucha ;)
Ksiądz powinien pełnić posługę, bez oceniania, bo ta kwestia pozostaje dla Boga. Dlatego uważam że sakrament należy się każdemu, tym bardziej że tylko Bóg widzi nasze myśli i tylko On wie czy zasłużymy sobie na zmartwychwstanie.
Najbardziej podoba mi się Twoje ostatnie zdanie, że trzeba zacząć zmiany od siebie, co zresztą pięknie ujął św. Mateusz "źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz" Mt 7:3-5
Nie zgadzam się z Tobą gościu obserwator. Nie można pozwolić na to aby profanować sakramenty. Jeśli ktoś jest niewierzący to nie powinien mieć możliwości przyjmowania np komunii św. W naszym życiu obowiązują pewne zasady i to samo tyczy się kościoła.
To powiedz w jaki sposób ksiądz może zweryfikować czy dana osoba może przyjąć dany sakrament, albo czy przy spowiedzi wyznała wszystkie grzechy? Bo ja uważam że tylko Bóg widzi jakimi jesteśmy chrześcijanami, bo wśród ludzi możemy stwarzać pozory. Ile osób chodzi do kościoła, spowiedzi, udaje przykładnego męża a w rzeczywistości ma kochanki, żone bije, albo robi jakieś przekręty o których nikt się nigdy nie dowie. Podobnie jest z kapłanami, którzy ulegają pokusom, czy oni nie profanują sakramentu? Takim tokiem myślenia powinno to działać w dwie strony, ksiądz sprawdza wiernego, a wierny księdza? To jest nierealne i niemożliwe do realizacji, dlatego tym bardziej uważam że oceniać nas będzie tylko sam Bóg i to przed Nim będziemy odpowiadać za nasze grzechy, zarówno te oficjalne, jak i te z którymi się kryjemy przed innymi ludźmi.
Bardzo ciężko jest to zweryfikować i niestety ksiądz musi liczyć na uczciwość takich osób. Każdy ma przecież swoje sumienie. Dla mnie spowiedź, w której nie wyznałbym wszystkich grzechów byłaby bez sensu bo kogo niby oszukam? Samego siebie i Boga bo przecież nie księdza. Jednak tam, gdzie da się pewne rzeczy skontrolować lub zweryfikować powinno tak się właśnie dziać. Nie można dopuszczać ludzi przypadkowych np do bycia chrzestnymi gdyż taka sytuacja ośmiesza i dewaluuje tą instytucję. Oczywiście to Bóg będzie nas oceniał ale nie oznacza to, że mamy pozwalać na wszystko. Dotyczy to zarówno wiernych jak i kapłanów, gdyż oni często też mają sporo za uszami, żeby nie było.