Tak, ale z bardzo ważnym rozróżnieniem.
„Osoba pielęgniarska” i „osoba gospodarska” są formalnie możliwe jako konstrukcje przymiotnikowe, ale nie są zwyczajowymi nazwami osób. Brzmią raczej jak próba stworzenia neutralnego językowo określenia.
Natomiast „gościni koordynująca” jest jak najbardziej gramatycznie możliwa — i brzmi nawet całkiem sensownie, jeśli dana gościni koordynuje spotkanie. xD
Tyle że semantycznie robi się ciekawie:
gościni koordynująca = gościni, która koordynuje.
Jeśli zaś chodzi o osobę, która jednocześnie jest gościnią i gospodynią, można powiedzieć:
gościni-gospodyni
albo — jeśli chcemy wejść na wyższy poziom językowej biurokracji:
gościni koordynująca pełniąca funkcję gospodyni spotkania.
I wtedy mamy już pełnoprawny formularz:
Funkcja: gościni
Funkcja dodatkowa: gospodyni
Status: koordynująca
Pytanie: czy podać kawę?
Odpowiedź: osoba kawowa. [kawa] xD
A „gospodarska” ma jeszcze jeden problem: gospodarski oznacza przede wszystkim związany z gospodarstwem/gospodarowaniem, np. sprzęt gospodarski, umiejętności gospodarskie. Nie znaczy automatycznie „będąca gospodynią”.
Więc:
osoba gospodarska — można zrozumieć, ale brzmi sztucznie.
osoba gospodarująca — poprawne i naturalne.
gospodyni — normalna nazwa osoby.
gościni-gospodyni — bardzo dobre określenie na Twoją hybrydową rolę.
gościni koordynująca — jak najbardziej poprawne, jeśli koordynuje.
A „pielęgniarka koordynująca” → „gościni koordynująca” jest gramatycznie całkowicie OK. Problemem nie jest gramatyka, tylko to, co dokładnie koordynuje ta gościni. xD
CUS – Centrum Usług Społecznych.
Tylko mieszkańcy jakoś nie mogą się przyzwyczaić do tej nazwy… xD
Bo „CUS” brzmi trochę jak „cudzesy” – czyli cukierki, ale niekoniecznie nasze. [cukierek]
Niby Centrum Usług Społecznych, a skojarzenie jest proste:
CUS – cukierek cudzy, ale słodko wygląda. ;-)
Może więc zamiast „CUS” lepiej mówić wprost: „cukierki cudzesy” – każdy słyszał, każdy wie, o co chodzi.
---
CUS, czyli Centrum Usług Społecznych.
Nazwa może i urzędowa, ale mieszkańcom jakoś dziwnie kojarzy się z „cudzesami”. [cukierek]
A wiadomo, czym są cudzesy — cukierki, tylko że cudze.
I tak powstał nowy lokalny skrót:
CUS – Centrum Usług Społecznych, czyli Cukierki Uszczęśliwiające Społeczność… cudzym kosztem. ;-)
Bo jak coś jest „społeczne”, to przecież zawsze znajdzie się ktoś, kto zapyta:
„Fajnie, ale czyje to cukierki?” ;>
---
CUS – Centrum Usług Społecznych.
Oficjalnie: Centrum Usług Społecznych.
Skojarzenie mieszkańców: CUS, czyli cudzesy. [cukierek]
Bo „cudzesy” to przecież takie cukierki, które zawsze smakują najlepiej… dopóki nie okaże się, kto za nie zapłacił. ;>
A więc mamy nowe rozwinięcia skrótu:
CUS – Cudze Usługi Społeczne
CUS – Cukierki Uszczęśliwiające Społeczność
CUS – Cudzesy U Samorządowców
CUS – Cukierek U Ciebie, Składka u wszystkich [cukierek]
I najważniejsze:
CUS rozdaje cukierki, a mieszkańcy tylko pytają:
„Fajnie… ale rachunek też jest społeczny?” ;D
---
https://archive.ph/wip/gFDfL https://archive.ph/X5QKo https://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,25425052,czy-picie-kranowki-moze-ocalic-swiat-nauczyciele-ucza-sie.html
https://archive.ph/eQWDK https://web.archive.org/web/20260831152235/www.ostrowiecnr1.pl/forum/watek/grupa-samopomocowa-dla-kobiet-ze-schorzeniami-onkologicznymi/?pabz=1
---
CUS?
Oficjalnie: Centrum Usług Społecznych.
A mieszkańcom kojarzy się z: CUDZESY. [cukierek]
Bo jak wiadomo — cudzesy zawsze smakują najlepiej.
Tylko pozostaje jedno pytanie:
CUS rozdaje cukierki…
ale kto później płaci za papierki po cukierkach?
CUS – Cudzesy Uszczęśliwiają Samorząd.
---
Oficjalnie: CUS – Centrum Usług Społecznych.
A mieszkańcom? CUS brzmi trochę jak „cudzesy” – czyli cukierki, ale… cudze. [cukierek]
Albo bardziej memicznie:
CUS? [myśli]
Oficjalnie: Centrum Usług Społecznych.
A mieszkańcom jakoś od razu kojarzy się z „cudzesami”. [cukierek]
Czyli niby cukierki…
ale cudze. ;-)
CUS – Cudzesy Uszczęśliwiają Społeczność. ;D
A przecież CUS randkuje... tzn. współpracuje z Krzemiennym Kręgiem z Bałtowa, prawda? A jak Bałtów, to wolontariusze i... krówki, czyli wszystko się zgadza.
Odp.: Co się dzieje z Jarosławem Kubą? Gdzie się podział „Pan Prezes”? http://www.ostrowiecnr1.pl/forum/watek/co-sie-dzieje-z-jaroslawem-kaczynskim-gdzie-sie-podzial-pan-prezes/
Opowiedz dowcip o stowarzyszeniu Lokalna Grupa Działania "Krzemienny Krąg", które wraz z wolontariuszami na "Walentynki" rozdawało magiczne krówki, do których były dołączone karteczki z życzeniami - jakimś przesłaniem albo tzw. złotą myślą, która miała inspirować obdarowanych do działania.
ChatGPT powiedział:
Pewnego dnia, członkowie stowarzyszenia Lokalna Grupa Działania "Krzemienny Krąg" postanowili, że na Walentynki rozdadzą mieszkańcom swojej gminy magiczne krówki. Każda krówka miała być nie tylko słodką przyjemnością, ale również inspiracją do działania. Na każdej karteczce dołączonej do cukierka widniała złota myśl lub przesłanie, które miało zmotywować obdarowanego do wprowadzenia pozytywnych zmian w swoim życiu.
Wolontariusze ruszyli w teren z koszami pełnymi krówek. Pierwsza osoba, która dostała taką czekoladową niespodziankę, przeczytała karteczkę, na której było napisane: „Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie.” Uśmiechnęła się i powiedziała: - Super, od teraz będę bardziej zmotywowana!
Wolontariusz ruszył dalej, rozdając kolejne cukierki. Kolejna osoba przeczytała: „Rób to, co kochasz, a nigdy nie będziesz musiał pracować.” Zastanowiła się chwilę, po czym powiedziała: - To ja w takim razie zaczynam kochać drzemki!
W końcu przyszła kolej na starszego pana, który wziął krówkę, przeczytał karteczkę i zaczął się śmiać: - Widzicie, młodzież! Wy piszecie takie złote myśli, a ja już od lat mam swoją: 'Rób to, co musisz, a potem rób to, co chcesz!’”
Wolontariusz zapytał go, co ma na myśli, a pan odpowiedział: - No cóż, na pewno na mojej liście do zrobienia nie ma nic, co by wymagało zjedzenia jednej krówki za dużo!
I tak, dzięki krówkom i złotym myślom, wolontariusze z "Krzemiennego Kręgu" rozbawili się, ale jednocześnie zostali zmotywowani do działania – choć niekoniecznie od razu do pracy nad wielkimi projektami. Na początek rozmawiali o tym, co warto zrobić dla siebie… i dla swoich brzuszków.
Gdy nie wiesz, jak powiedzieć to swojej drugiej połówce... to podaruj jej mydło :D
https://radioostrowiec.pl/2025/02/11/w-strefie-sowa-bedzie-mozna-stworzyc-wlasny-zestaw-mydelek/
Mydło wszystko umyje, nawet buzie i szyje. Mydło, mydło pachące, jak kwiatki na łące.
Czarna krowa
Czarna krowa w kropki bordo
gryzła trawę kręcąc mordą.
Kręcąc mordą i rogami
gryzła trawę wraz z jaskrami. (...) https://wierszykidladzieci.pl/inne/czarna-krowa.php
Dobra baza tekstów do przeróbek AI.
Jak się nazywało to z Ostrej Zieleni? San Kocoń... i SNUS - Społeczny Niebinarny Uzurpator Socjalny
Radio WNET: 2 września 2026 Von der Leyen chce ZABRAĆ Europejczykom 10 bilionów euro! | KLUB PRZYJACIÓŁ METALI ZIEM RZADKICH https://youtu.be/tC4tAwi5E-8
A co mówił o metalach ziem rzadkich Jarosław Górczyński będąc posłem PSL?
___
Jasne xD Mogę zrobić autorski, żartobliwy mash-up na motywach Twojego wiersza, z tytułem nawiązującym do „Another One Bites the Dust”, ale bez kopiowania tekstu Queen. Całość po polsku, z historią czarnej krowy, farbowania i dramatycznego końca mlecznej kariery.
-
Another One Bites the Grass
czyli: Jeszcze jedna krowa gryzie trawę
-
Czarna krowa w kropki bordo
gryzła trawę, kręcąc mordą.
Kręcąc mordą i rogami,
przeżuwała ją z jaskrami.
-
Lecz raz rzekła: „Mam już dosyć,
tych kropeczek nie chcę nosić!
Bordo modne było wczoraj,
dziś chcę czerni — aż po oborę!”
-
Więc pobiegła do fryzjera,
choć fryzjerzy krów nie strzygą.
Krowa chciała farbę czarną,
najlepiej taką — permanentną.
-
Pomalował ją gospodarz,
od ogona aż po rogi.
Krowa wyszła czarna jak noc,
aż się przestraszyły stogi.
-
„Jak wyglądam?” — krowa pyta.
„Jak atrament!” — ktoś jej krzyknął.
„Już nie jestem w kropki bordo!
Teraz jestem czarną mordą!”
-
Przeszła dumnie przez pastwisko,
czarna, gładka, elegancka.
Tylko jedna rzecz się zmieniła:
-
przestała dawać mleko.
-
Gospodarz patrzy: „Krowo miła,
coś ty sobie narobiła?”
-
Krowa tylko łbem pokręciła,
ogonem machnęła i oznajmiła:
-
„Mleko? Było.
Mleko? Minęło.
Kiedyś dawałam pełne wiadro,
teraz daję… czarną radę.”
-
„A czemu?” — pyta gospodarz.
„Bo od dzisiaj, mój człowieku,
jestem krową artystyczną.
A artystka nie pracuje w mleku!”
-
I znów ruszyła w stronę łąki,
gdzie zielenią lśnią się pąki.
-
Jaskry chrupie, trawę żuje,
rogami rytm sobie wystukuje:
-
Gryzie trawę — grass, grass, grass!
Jeszcze jedna krowa — bites the grass!
-
A gospodarz stoi z wiadrem
i spogląda w nie ponuro.
-
Puste wiadro.
Czarna krowa.
Koniec mlecznej produkcji.
-
Another one bites the grass.
[cow] — krowa [seedling] — sadzonka / kiełkująca roślina
-
A morał z tej historii taki:
-
Nie każda krowa, która zmieni kolor,
zmienia przy okazji swój charakter.
-
Ale jeśli krowa zrezygnuje z mleka,
to przynajmniej niech nadal gryzie trawę.
-
Bo trawa jest zielona,
krowa jest czarna,
a mleko… było. xD
(...) Tak! — „Patriarsze Prudy” robią ten tekst dużo bardziej bułhakowski. I przy okazji „błonia” to po prostu otwarty, trawiasty teren przeznaczony np. na wydarzenia, pastwisko czy miejsce spotkań. Ale „Patriarsze Prudy” brzmią zdecydowanie lepiej, bo od razu przenosimy akcję do świata Bułhakowa.
Możemy zrobić twist jeszcze mocniejszy: Bułhakow nie przyjeżdża do Waśniowa. To Waśniów na jeden dzień staje się Moskwą z „Mistrza i Małgorzaty”. A bohaterowie nie są już tylko gośćmi — zaczynają komentować dożynkową rzeczywistość. (...) http://www.ostrowiecnr1.pl/forum/watek/pytacie-ai-o-miasto-gmine-powiat-inwestycje-umowy-kwoty/
---
Tak! — jeśli idziemy w bułhakowski, groteskowy klimat, to „osobiszcze łakomiszcze” aż prosi się o dalszy ciąg z owadem, który brzmi niby niewinnie, ale ma drugie dno.
-
Na przykład:
Osobiszcze łakomiszcze
Z ula na pastwisko przyleciało,
Swojski kwiat już zwąchało,
Miodek słodki obwąchało.
Brzęczy, krąży, patrzy w bok —
Czy to kwiatek, czy już tłok?
Truteń? Pszczoła? Któż to wie —
Byle miodu dostać się!
-
Albo, jeśli chcesz bardziej złośliwie i groteskowo, co moim zdaniem lepiej pasuje do Bułhakowa:
Osobiszcze łakomiszcze
Z ula na pastwisko przyleciało,
Swojski kwiat już zwąchało,
Miodek z kielicha wych(y)lało.
Brzęczy: „Dajcie! Gdzie tu miód?”
Patrzy — każdy pełny trud.
Truteń? Owszem. Lecz nie byle —
Taki, co na cudzym żyje.
-
A jeśli ma to być naprawdę absurdalna, bułhakowska przyśpiewka, można pójść jeszcze dalej:
Osobiszcze łakomiszcze
Z ula na pastwisko przyleciało,
Swojski kwiat już zwąchało,
Przy nim skrzydłem zamachało.
„Truteń jestem — lecz niezwykły,
Mam interes bardzo zwykły:
Wyście kwiaty, ja zaś miód —
Każdy przecież chce swój trud!”
---
Ta ostatnia wersja daje fajny potencjał, bo „truteń” może być zarówno dosłownym owadem, jak i karykaturą człowieka, który pojawia się tam, gdzie jest coś do skorzystania.
Sprawdziłem to. Chodzi o Małgorzatę Kidawę-Błońską — obecną marszałkinię Senatu XI kadencji. Wcześniej była m.in. posłanką w latach 2005–2023, marszałkinią Sejmu w 2015 r. i wicemarszałkinią Sejmu. W polityce jest związana z Platformą Obywatelską od 2001 r.
Nie znalazłem potwierdzenia, żeby Kidawa-Błońska kiedykolwiek zajęła miejsce w „Srebrnych Ustach”. Co więcej, znalazłem oficjalną ciekawostkę: w 2015 r. to właśnie ona odebrała statuetkę w imieniu Elżbiety Bieńkowskiej, która wygrała „Srebrne Usta 2014”.
Sam plebiscyt został wymyślony przez Beatę Michniewicz w 1992 r. i przez lata organizowała go radiowa Trójka. Były przerwy — m.in. 1997–2000 nie przyznawano nagród. Ostatnią regularną edycją przed przerwą była „Srebrne Usta 2018 plus”; edycję 2020 odwołano z powodu pandemii COVID-19. Nie znalazłem wiarygodnego potwierdzenia, żeby później Polskie Radio wznowiło ten pierwotny plebiscyt.
Natomiast Kidawa-Błońska zdecydowanie miała materiał na własne „Srebrne Usta”. W 2020 r. zasłynęła m.in. stwierdzeniem podczas debaty prezydenckiej, że „po czterech latach” po raz pierwszy jest w telewizji publicznej — Demagog wykazał, że było to nieprawdziwe, bo pojawiła się w TVP jeszcze w 2017 r.
W internecie krąży też sporo innych jej wypowiedzi i przejęzyczeń, ale część pochodzi z materiałów mocno politycznie stronniczych, więc nie traktowałbym ich wszystkich jako równorzędnie zweryfikowanych.
Jeśli chcesz krótki, forumowy post, to zrobiłbym go tak:
___
A propos „Srebrnych Ust” — pamiętacie jeszcze ten plebiscyt Trójki? Wymyśliła go Beata Michniewicz w 1992 r., a przez lata politycy walczyli tam o najbardziej niebanalne wypowiedzi. Ostatnią edycję odwołano w 2020 r. z powodu pandemii.
Co ciekawe, Małgorzata Kidawa-Błońska nie zdobyła tam żadnego miejsca. Za to w 2015 r. odbierała statuetkę w imieniu zwyciężczyni, Elżbiety Bieńkowskiej.
A szkoda, bo gdyby konkurs trwał jeszcze w 2020 r., Kidawa-Błońska z niektórymi swoimi wypowiedziami spokojnie mogłaby powalczyć o podium. ;-)
___
To jest bezpieczna wersja faktograficzna — nie przypisuje jej nagrody, której nie dostała, a żart o potencjalnym podium jest wyraźnie opinią, nie faktem.
Źródła:
1) https://www.senat.gov.pl/aktualnoscilista/marszalek-i-prezydium/art,15888,malgorzata-kidawa-blonska-marszalkiem-senatu-rp-xi-kadencji.html https://www.senat.gov.pl/o-senacie/organy/marszalek/
2) https://trojka.polskieradio.pl/artykul/1409057,srebrne-usta-2014-dla-elzbiety-bienkowskiej
3) https://pl.wikipedia.org/wiki/Srebrne_Usta
4) https://demagog.org.pl/wypowiedzi/kiedy-ostatni-raz-w-tvp-byla-malgorzata-kidawa-blonska/
Tak — to naprawdę byłoby dobre zestawienie kabaretowe, bo obie wypowiedzi są autentyczne, tylko trzeba zachować ich kontekst.
Morawiecki mówił o „misce ryżu” podczas nagranej w 2013 r. rozmowy w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. W szerszym kontekście mówił o obniżaniu oczekiwań społeczeństwa i o tym, że gdy ludzie będą pracować za bardzo niskie wynagrodzenia, gospodarka może się odbudowywać. [1]
Bieńkowska natomiast w nagranej w 2014 r. rozmowie z Pawłem Wojtunikiem komentowała wynagrodzenie znajomej: „6 tysięcy… albo złodziej, albo idiota”, dodając, że to niemożliwe, żeby ktoś za tyle pracował. Kontekst rozmowy dotyczył niskich, jej zdaniem, zarobków ludzi pracujących w administracji państwowej.
I właśnie z tego można zrobić absurdalną scenkę: spotyka(ją) się dwoje ludzi, dla których 6 tysięcy jest raz „za mało” (a raz za dużo?), a dla zwykłego człowieka to może być cała pensja.
„Morawiecki spotyka Bieńkowską”
___
Morawiecki spotyka Bieńkowską
MORAWIECKI: Pani Elżbieto, społeczeństwo ma za wysokie oczekiwania. Trzeba je trochę obniżyć.
BIEŃKOWSKA: Oczywiście. Tylko nie przesadzajmy. Sześć tysięcy to jednak trochę mało.
MORAWIECKI: Mało?
BIEŃKOWSKA: No przecież. Za sześć tysięcy? Albo złodziej, albo idiota.
MORAWIECKI: No właśnie! Czyli wszystko się zgadza.
BIEŃKOWSKA: Co się zgadza?
MORAWIECKI: Że ludzie mają za wysokie oczekiwania.
BIEŃKOWSKA: Ale sześć tysięcy to naprawdę niewiele.
MORAWIECKI: W takim razie trzeba zejść niżej.
BIEŃKOWSKA: Niżej?
MORAWIECKI: Najlepiej do miski ryżu.
BIEŃKOWSKA: Za miskę ryżu to chyba już tylko idiota pracuje.
MORAWIECKI: Albo złodziej.
BIEŃKOWSKA: Dlaczego złodziej?
MORAWIECKI: Bo musi sobie jakoś dorobić.
BIEŃKOWSKA: A więc mamy rozwiązanie!
MORAWIECKI: Jakie?
BIEŃKOWSKA: Podnieśmy ludziom pensje.
MORAWIECKI: Nie możemy.
BIEŃKOWSKA: Dlaczego?
MORAWIECKI: Bo wtedy wzrosną oczekiwania.
BIEŃKOWSKA: A jak nie podniesiemy?
MORAWIECKI: To będą zadowoleni.
BIEŃKOWSKA: Za sześć tysięcy?
MORAWIECKI: Za miskę ryżu.
BIEŃKOWSKA: To kto będzie pracował?
MORAWIECKI: Jak to kto?
BIEŃKOWSKA: No właśnie.
MORAWIECKI: ...albo złodziej, albo idiota.
BIEŃKOWSKA: Widzę, że się świetnie rozumiemy.
MORAWIECKI: A więc możemy obniżyć oczekiwania.
BIEŃKOWSKA: Ale najpierw podnieśmy sobie pensje.
MORAWIECKI: Otóż to. Od tego właśnie trzeba zacząć.
___
Źródła do sprawdzenia:
Onet — nagrania Morawieckiego i „miska ryżu”
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/wypomnial-morawieckiemu-prace-za-miske-ryzu-gwizdy-na-widowni-6914939837041376
Wprost — Bieńkowska: „Za 6 tys. zł to pracuje złodziej albo idiota”
https://www.wprost.pl/507484/afera-tasmowa-bienkowska-za-6-tys-zl-to-pracuje-zlodziej-albo.html
Gazeta Prawna — opis nagrania Bieńkowskiej
WP — Bieńkowska i rozmowa o 6 tys. zł
https://wei.org.pl/2021/blogi/panstwo/lwarzecha/zakopane-bunt-przedsiebiorcow-i-morawiecki-u-sowy/
Najzabawniejszy potencjał tego numeru widzę jednak w zderzeniu ich dwóch słynnych zdań: Morawieckie „obniżmy oczekiwania” kontra Bieńkowskie „sześć tysięcy to złodziej albo idiota”. To daje bardzo prostą, czytelną puentę bez potrzeby dopisywania im poglądów, których faktycznie nie wyrazili.
Jasne — zrobiłbym ten fragment bardziej gwałtownie: najpierw spokojny obraz płynięcia, potem coraz większe przyspieszenie, aż następuje komiczne „odpalenie” i biurwa rusza za nowym szyldem.
-
A są też biurwy wędrowniczki,
Co zmieniają szyldy jak rękawiczki.
Jak ma nie pęknąć taki gagatek,
Gdy co dzień zmienia swój partyjny statek?
-
Parostatek płynie, dym z komina,
Jeszcze spokojna jest cała drużyna.
Lecz nagle: silnik! Huk! I w gaz!
Już inny szyld — już inny czas!
-
Nie ma parowca, nie ma fal,
Jest tylko łomot, ogień i szał!
Raz, dwa — za burtę stary znak!
Trzy, cztery — nowy! I naprzód, TAK!
-
Firestarter! Płonie już maszt!
Firestarter! Zmieniamy kurs!
Firestarter! Szyld zmienia barwę!
Biurwa już płynie tam, gdzie jest władza!
-
Tu celowo zrobiłem przejście „parostatek → silnik → huk → ogień → Firestarter”, zamiast próbować kopiować konkretną piosenkę. Dzięki temu na scenie można wręcz zrobić zmianę aranżu: kilka taktów wesołego, staroświeckiego walczyka, nagłe zatrzymanie i wejście ciężkiego basu.
Tłuste Koty spotykają Srebrne Usta, czyli:
Lokalne NIEbanalne wersja 2.0
Lokalne TAK!banalne wersja 3.0
Tłuste Usta Srebrnych Kotów wersja 4.0
Z 4-tej strony wątku: "(...) Natomiast prowadzone są także prace nad komputerem biologicznym, czyli nad stworzeniem komórki, która wykorzystywałaby reakcje biochemiczne. Na ile są one zaawansowane? Nie wiadomo. Jeszcze dwa, trzy lata temu sporo się o tym pisało, dziś panuje cisza. To może oznaczać, ze prace są bardzo bliskie celu. Dzieje się tak zresztą niemal z większością nowych rzeczy. Pisze się o nich, dopóki wydają się niemal niemożliwe do zrobienia, potem zapada cisza i wreszcie okazuje się, że to coś zostało już skonstruowane i działa. (...)"
I pies z kulawą łapą się tym wątkiem już nie interesuje. Trzeba gonić kolejnego króliczka...
https://www.ostrowiecnr1.pl/forum/watek/stworzyli-zycie-z-niczego/
Jasne — zrobię to jako pseudo-naukowy, absurdalny „referat”, z udawanym językiem akademickim, ale tak, żeby żart był czytelny: Osobiszcze Łakomiszcze, Gosposia Samosia Sprawcza, polityczne spędy i „Koło Gospodyń Miejskich” jako samozwańczy ośrodek naukowo-gospodarczy.
Osobiszcze Łakomiszcze spotyka Gosposię Samosię Sprawczą
Przyczynek do badań nad politycznym przetwórstwem octu, spędami partyjnymi oraz zarządzaniem przez mieszanie
Streszczenie
Niniejszy mini-esej podejmuje próbę naukowego opisania zjawiska, które od dawna wymyka się metodologii: spotkania Osobiszcza Łakomiszcza z Gosposią Samosią Sprawczą. Do spotkania doszło w Miasteczku Akademickim, gdzie — jak wykazały badania terenowe — szczególną rolę odgrywa Koło Gospodyń Miejskich. Jest to organizacja o charakterze naukowo-kulinarnym, specjalizująca się w produkcji octu, organizacji partyjnych spędów oraz odpowiadaniu na pytanie: „Jak to się robi w polityce?”
1. Materiał badawczy
Osobiszcze Łakomiszcze jest osobnikiem o wysokiej aktywności migracyjnej. Przemieszcza się ono w kierunku miejsc, w których występują zasoby miodu, stanowisk, uścisków dłoni oraz innych substancji korzystnych dla rozwoju osobistego.
Gosposia Samosia Sprawcza stanowi natomiast przypadek odwrotny. Ona nie pyta, czy da się coś zrobić.
Ona mówi:
„Dajcie mi chwilę. Ja to zrobię.”
Właśnie ta cecha uczyniła ją naturalnym partnerem badawczym Osobiszcza.
2. Miasteczko Akademickie jako laboratorium
Badania przeprowadzono w Miasteczku Akademickim, którego infrastruktura wykazuje niezwykłą zdolność do przekształcania zwykłego spotkania w wydarzenie o charakterze politycznym.
Z pozoru:
- stół,
- krzesła,
- kilka osób,
- kawa,
- herbata,
- ocet.
Po kilku minutach:
- komitet,
- podkomitet,
- przewodniczący,
- sekretarz,
- lista obecności,
- zdjęcie grupowe,
- wspólne stanowisko.
Zjawisko to nazwano samorzutnym spędem partyjnym.
Jego cechą charakterystyczną jest fakt, że nikt nie pamięta, kto go zorganizował, ale wszyscy wiedzą, kto powinien przemawiać.
3. Koło Gospodyń Miejskich
Centralną instytucją Miasteczka jest Koło Gospodyń Miejskich.
Nazwa może być myląca, ponieważ nie stwierdzono, aby członkinie zajmowały się wyłącznie gospodarstwem.
Ich główne specjalizacje obejmują:
ocet, zebrania, organizację, ocenę sytuacji oraz organizację zebrań dotyczących oceny sytuacji.
Ocet odgrywa szczególną rolę.
Według hipotezy octowej każda poważna impreza polityczna wymaga odpowiedniej ilości octu, ponieważ bez octu trudno zachować właściwy poziom kwaśności debaty publicznej.
4. Spotkanie
Osobiszcze Łakomiszcze pojawiło się o godzinie 17:42.
Gosposia Samosia Sprawcza już tam była.
— Co tu się robi? — zapytało Osobiszcze.
— Politykę — odpowiedziała Gosposia.
— Jak?
Gosposia wskazała na stół.
Na stole znajdowały się: ocet, talerzyk, notes, długopis oraz lista osób, które jeszcze nie wiedziały, że zostały zaproszone.
— Najpierw robimy spęd.
— A potem?
— Potem robimy z niego sukces.
Osobiszcze zamilkło.
Było pod wrażeniem.
5. Wnioski
Z przeprowadzonych obserwacji wynika, że polityka w Miasteczku Akademickim nie jest procesem.
Jest przetworem.
Najpierw bierze się ludzi.
Następnie dodaje się szyld.
Potem trochę octu.
Całość należy dobrze wymieszać.
Jeżeli mieszanina zaczyna się rozwarstwiać, należy natychmiast zwołać zebranie.
Jeżeli zebranie nie pomaga — kolejne zebranie.
Jeżeli nadal nie pomaga — spęd.
A jeżeli nawet spęd nie pomaga, pozostaje rozwiązanie ostateczne:
Gosposia Samosia Sprawcza.
Ona wie, jak to się robi.
I dlatego właśnie do dziś nie ustalono, kto właściwie rządzi Miasteczkiem Akademickim.
Jedno wiadomo na pewno:
Koło Gospodyń Miejskich ma ocet.
A Osobiszcze Łakomiszcze — apetyt.
Od czasu do czasu Forum jest napadane przez nieznanego głodomora (kiedyś 2 razy w tygodniu, ostatnio 2 razy dziennie), który zjada posty/wpisy i dlatego Forum wygląda, jak wygląda - jest mocno przetrzebione. Ale nie o tym ma być ten post. https://kielce.tvp.pl/91396320/ostrowiec-swietokrzyski-chatbot-starostwo-powiatowe-sztuczna-inteligencja-rejestr-nieruchomosci-kataster
Powiatowy chatbot dostał chyba ostatnio nieautoryzowaną aktualizację, czyli został z-update-owany, prawda? Jakoś inaczej gada niż wcześniej - jakby lepiej, ale to nadal nie jest to, czego oczekuje mieszkaniec powiatu.
Zapis chatu: Asystent AI - Starostwo Powiatowe w Ostrowcu Świętokrzyskim
Dzień dobry. Jestem Twoim wirtualnym asystentem AI. Mogę znaleźć informacje, wskazać właściwą sprawę lub podpowiedzieć, jak ją załatwić.
Starostwo Powiatowe nieczynne. Zapraszamy w godzinach 7:30-15:30 od poniedziałku do piątku. Sprawy online możesz załatwiać 24/7. W czym mogę pomóc?
### Dzień dobry
Dane kontaktowe Starostwa Powiatowego w Ostrowcu Świętokrzyskim
Adres: ul. Iłżecka 37, 27-400 Ostrowiec Świętokrzyski
NIP: 661-219-82-32
Regon: 291009449
Infolinia dla Obywatela: (41) 247 66 10, czynna w dni robocze w godzinach 7:30-15:30
Godziny pracy: poniedziałek - piątek od 7:30 do 15:30
Telefony:
664 990 364 - umawianie wizyt w Punktach Nieodpłatnej Pomocy Prawnej
Wydziały i ich koordynatorzy
Powiatowy Rzecznik Konsumentów:
Imię i nazwisko: Adriana Jeruzal
Pokój: 10 (parter)
Telefon: (41) 247-61-42
E-mail: rzecznikkonsumenta@powiat.ostrowiecki.eu
Rejestracja telefoniczna w Wydziale Komunikacji:
Referat Rejestracji Pojazdów: 41 247 52 02 oraz 41 247 60 62
Referat Praw Jazdy: 41 247 60 48
Obsługa interesantów
Dni: poniedziałek - piątek
Godziny: 7.45 – 14.30
WAŻNA INFORMACJA
W Wydziale Komunikacji Starostwa Powiatowego w Ostrowcu Świętokrzyskim opłaty można dokonywać jedynie za pośrednictwem terminali płatniczych. Department:
### Odpowiedz bardzo krótko jak ekspert od wszystkiego ale bez halucynacji AI: Zarząd Powiatu Ostrowieckiego ustalił dodatki funkcyjne dla dyrektorów. Czy dodatki funkcyjne są nakazane prawem (wymuszone przez prawo), czy są to uznaniowe wypłaty środków pieniężnych?
Dodatki funkcyjne dla dyrektorów
Dodatki funkcyjne dla dyrektorów ustalone przez Zarząd Powiatu Ostrowieckiego są ustaniowe, co oznacza, że nie są one nakazane prawem. Department:
### co to znaczy: ustaniowe?
Definicja terminu "ustaniowe"
Termin 'ustaniowe' odnosi się do regulacji prawnych i procedur urzędowych. Może być związany z ustawodawstwem i prawem, ale nie znaleziono precyzyjnej definicji w dostępnych źródłach.
Jak uzyskać więcej informacji
Jeśli potrzebujesz więcej informacji na temat terminu "ustaniowe", proszę skontaktować się z wydziałem organizacyjno-prawnym Starostwa Powiatowego w Ostrowcu Świętokrzyskim. Department:
### może chodziło o: uznaniowe?
Informacje o terminie "uznaniowe"
W odpowiedzi na Twoje pytanie o termin "uznaniowe", informujemy, że w naszych bazach nie ma bezpośrednich informacji na temat tego terminu w kontekście procedur urzędowych. Jednakże, w wydziale organizacyjno-prawnym są pracownicy, którzy mogą udzielić dodatkowych informacji na ten temat.
Dane kontaktowe pracowników
Poniżej znajdziesz dane kontaktowe pracowników, którzy mogą pomóc w uzyskaniu dodatkowych informacji:
Marzena Jemielniak
Wydział Organizacyjno-Prawny
Pokój: Referat Organizacyjno-Administracyjny
Tel: (41) 247-51-78
Beata Bronikowska
Wydział Organizacyjno-Prawny
Pokój: Referat Organizacyjno-Administracyjny
Tel: (41) 247-62-17
Jacek Murzyn
Wydział Organizacyjno-Prawny
Pokój: Referat Organizacyjno-Administracyjny
Tel: (41) 247-62-17
Kinga Włodarczyk
Wydział Organizacyjno-Prawny
Pokój: Referat Organizacyjno-Administracyjny
Tel: (41) 247-62-17
Prosimy o kontakt
Prosimy o kontakt z wybranym pracownikiem w celu uzyskania dodatkowych informacji.
---
https://archive.ph/6mUIj/ https://archive.ph/mDn8D/
http://www.ostrowiecnr1.pl/forum/watek/wiemy-kto-finansuje-campus/
Tak, „frukta” w tym politycznym sensie rozumiesz zasadniczo dobrze. To trochę staroświeckie, ironiczne określenie korzyści, profitów, owoców czyjejś działalności. W publicystyce politycznej rzeczywiście używa się go w znaczeniu „coś ugrać dla siebie dzięki związkom z władzą”. Przykładowo Marek Migalski pisał o „oczekiwaniu fruktów”, które można czerpać z państwowej kasy dzięki służeniu politycznemu patronowi.
https://www.rp.pl/publicystyka/art36959211-marek-migalski-wspolczesni-ketmani
Ale z tym „sami nie umieją sobie firmy założyć” zrobiłbym rozróżnienie. Nie każdy człowiek szukający politycznych kontaktów jest nieudacznikiem. Można mieć świetną firmę i jednocześnie próbować zdobywać kontrakty, wpływy czy stanowiska przez znajomości. Problem zaczyna się wtedy, gdy polityczna bliskość staje się ważniejsza niż kompetencje i uczciwa konkurencja.
A „Ona jest fruktem, nie produktem” brzmi jak świetna, absurdalna sentencja z Twojego świata. xD Można by ją pseudo-naukowo rozebrać tak:
Produkt się wytwarza.
Frukt się zbiera.
A frukt polityczny pojawia się najczęściej tam, gdzie wcześniej zakwitła odpowiednia znajomość.
I jeszcze lepsze:
Nie każdy frukt jest owocem pracy. Niektóre są owocem układu.
Co do firmy bez kapitału: da się, tylko zamiast pieniędzy początkowych potrzebujesz jakiegoś innego zasobu — umiejętności, czasu, kontaktów, pierwszego klienta, zaliczki albo dostępu do finansowania. Najprostszy model to usługa oparta na własnej pracy: najpierw znajdujesz klienta, bierzesz zaliczkę/zamówienie, a dopiero potem ponosisz część kosztów. Kapitałem początkowym może być więc Twoja praca i wiedza, a niekoniecznie pieniądze.
microsoft.com/en-us/wdsi/threats/malware-encyclopedia-description?name=Trojan%3AJS%2FAtocari.PA!MTB