Liczniki z mieszkań są spisywane przez kilka dni, a do niektórych mieszkań osoba spisująca nie jest wpuszczona wcale i takie mieszkania są rozliczane z tzw "średniej zużycia".
Żeby stany liczników z mieszkań i z licznika głównego się zgadzały- musiałyby być spisane wszystkie w tym samym czasie. W praktyce na dziś niemożliwe do wykonania.
Mnie bardziej interesuje skacząca cena podgrzania ciepłej wody. Wiele osób zaczyna zakładać przepływowe ogrzewacze wody, gdzie ogrzanie wody prądem wychodzi taniej niż gotowa ciepła woda od spółdzielni. Płacenie ponad 30 zł za 1 metr sześcienny ciepłej wody- to już musi zmusić do szukania innych sposobów ogrzewania.
Jest możliwe jednoczesne spisanie przy odrobinie dobrej woli mieszkańców i spółdzielni. Zakręcamy zawór główny na czas odczytu. Lokale, które nie udostępniają możliwości odczytu rozliczamy ryczałtem z różnicy odczytów dokonanych i głównego licznika.
Gdyby nie chodzili w godzinach od 9 do 13 kiedy normalni ludzie są w pracy, to by mogli spisać licznik, ale że chodzą wtedy to nie mają możliwości. A teraz się wycwanili i już nie wolno samemu spisać licznika i donieść im karteczkę tylko właśnie biorą średnie zużycie. I gdzie tu sprawiedliwość?