moja babcia zmarła w sierpniu w ostrowieckim szpitalu. Zawieźliśmy ją była w dobrym stanie lekarz stwierdził że jest lekko odwodniona nawodnili zrobili badania i wzięli na oddział. W środę jeszcze rozmawiała była kontaktowa i wogole. W czwartek jak pojechaliśmy to juz spała cały dzień co było dziwne dla nas a w sobotę zmarła. Czy lekarze dla starszych osób dają cos w kroplówkach że serce nie wytrzymuje i odchodzą? Broń Boże nikogo nie oskarżam bo babcia swój wiek miała 88 lat ale dziwi mnie to że zostawiliśmy kobietę kontaktową a następnego dnia tak sie stan pogorszył. Znacie podobne przypadki?
oj oj uważał był z takimi słowami...
W szpitalu w Ostrowcu to pielęgniarki bajczą a nie zajmują się chorymi
szpital w Ostrowcu zatrzymal sie w rozwoju w latach '70.
Otóż to. A jak człowiek o coś zapyta albo poprosi, to łaskę robią, że odpowiedzą.
Miałam podobne odczucie jak 4 lata temu zawiozłam tatę bo było mu niedobrze bolal go żołądek myśleliśmy że zaszkodziły mu placki ziemniaczane w szpitalu dalu mu kroplówkę i chcieli wypisac do domu ponieważ mu całkiem nie przeszło został na obserwację w szpitalu zmarł 12 dnia.Lekarze stwierdzili zawał .Nie wiem może tak miało byc może ktoś coś zaniedbał dla mnie był to staszliwy cios i nie miałam wtedy siły dociekac.
Moja mama również zmarła też w tym szpitalu 12 dnia nie wiem czy to przypadek .Myślę że jak ma ktoś wiecej niz 70 lat to tak naprawdę lekarze nim się nie przejmują.
Mój ojciec jest po 70-tce i jak trafił do szpitala to na odz.wewnetrznym ll opieka była super więc nie można mówić,że nie zajmują się osobami starszymi w szpitalu.czasem choroba przebiega tak szybko że trudno rozpoznać jej objawy.mój ojciec nie stracił świadomości,rozmawiał z lekarzem normalnie a nic do tej pory nie pamięta.jego stan stał się krytyczny w ciągu kilku godzin.więc nie można być pewnym że to wina kroplowki a nie jakichś chorób nagłych czy przewlekłych.