Rzeczy czasem okazują się inne niż nam się to wydaje.
Patrz wiadomości na Onecie
Ciekawe co na to protestujący przed szpitalem,skandujący i obrażający napastliwe media , internetowi pomawiacze, którzy już wydali wyrok nie czekając nawet na wyniki sekcji.
Czy pójdą pod dom rodziców protestować przeciw ich zaniedbaniom , które doprowadziły do zakrztuszenia się dziecka fragmentem długopisu.No chyba że teraz będą twierdzić,że długopis wepchnięto do krtani dziecku w szpitalu albo sfałszowano sekcję.
Czy jeśli to wszystko się potwierdzi ktoś przeprosi szpital i pracowników.Czy jeśli to prawda konsekwencje poniosą rodzice?
To tak w kontekście łatwego wydawania wyroków.....
Widzimy , że wyroki to ty lubisz wydawać , obrońco.
Wyroki wydaje prokurator , obrońca jak sama nazwa wskazuje broni przed niesłusznymi oskarżeniami.
Poza tym dlaczego nie czepiacie się szpitala w Kielcach czy Morawicy - to w końcu tam dziewczynka z Ostrowca leżała najdłużej , też nie wiedzieli co jej jest i tam zmarła...
Po pierwsze - Karina nie leżała w Morawicy.(z gazety)
Po drugie - najdłużej leżała w Ostrowcu, przytomna z pierwszymi objawami, gdzie konsultacje, badania miały sens dopiero jak sie pogarszało wysłali ją lekarze bezpośrednio na dziecięcy oddział psychiatryczny, gdzie po wyjściu matki została zapięta w pasy na noc ( można się domyślac tylko po co)tam straciła przytomnośc i dopiero rano gdy zmieniła się lekarka przewieżiono ją na neurologie, ponieważ była juz w stanie krytycznym odesłano ją na OIOM. A później do CZD.gdzie po kilkunastu godzinach wiedziano,że nie ma już ratunku...
Dla mnie 2 pierwsze placówki miały największy wpływ na przebieg leczenia a najbardziej ostrowiecki szpital, który dziecko, wysłał na psychaitrię pomimo objawów typowo neurologicznych i braku pewnej diagnozy.
Dziś, po fakcie, wszyscy sa mądrzy, pytaja nieraz jak matka mogła pozwolić aby dziecko tam zabrali, ale gdy dziecku cos dolega, zachowuje sie irracjonalnie a wszyscy lekarze wokół wmawiają, że tak ma byc to nie myśli się racjonalnie, wierzy się w fachowośc lekarzy a ta wiara jak widać po sprawie Kariny i dzieci z Kutna bywa tragiczna.
To nie wydawaj ich tak łatwo i nie nawiązuj do sprawy w Ostrowcu. Nie czekaj na kolejne tragedie,żeby je oceniać.
Do założyciela wątku: dobrze wyedukowany i doświadczony lekarz powinien wiedzieć, ze wymioty przy zapaleniu oskrzeli (jaka to postawił diagnozę ) nie są typowymi objawami. Mogą natomiast wystąpić w przypadku znajdującego się obcego ciała w przełyku. Zakładając że zdarzenie miało kilka dni wcześniej gdyby lekarz zrobił prześwietlenie dziecko by żyło.
Winy lekarzy nie byłoby gdyby matka nie zjawiła się w przychodni czy szpitalu.
Lekarze podchodzą zbyt rutynowo do swojej pracy, a w przypadku dzieci takie zachowania kończą się czasem tragicznie.
Chłopiec w Kutnie połknął fragment długopisu już po wizycie w szpitalu. Jego śmierć nie miała żadnego związku z odesłaniem ze szpitala. Z tego powodu zarzucanie czegokolwiek lekarzom jest pozbawione sensu. Na marginesie - leczenia szpitalnego może wymagać zapalenie płuc z niewydolnością oddechową, niepowikłanego zapalenia oskrzeli czy nawet płuc nie ma konieczności leczyć w warunkach szpitalnych.
Ale uważasz, że rodzice mu wepchnęli ten długopis? Pojechali do szpitala po pomoc a efekty są jakie są... W Ostrowcu była inna sprawa i lekarze mieli większe pole do popisu a rodzicom nie można nic zarzucić, poza tym, że nie zabrali dziecko do innego szpitala, wtedy może Karina by żyła.
Ale ten długopis dziecko połknęło już po odesłaniu ze szpitala , nie rozumiesz ?Rodzice nawet tego nie zauważyli , od razu oskarżyli lekarzy i szpital ! Ciekawe czy teraz tych lekarzy przeproszą za niesłuszne oskarżenia.
Matka powinna trafic do więzienia za brak nalezytej opieki nad dzieckiem.Przestraszyla się tego i by uniknąć kary oskarżyła lekarzy, a głupi tłum dał się nabrać.
W takim razie mnóstwo lekarzy ma siedzieć w więzieniu za brak należytej opieki, gdy pensja płynie.
W takim razie mnóstwo matek powinno siedzieć w więzieniu, lekarzy też bo nieprawidłowości i zaniedbania zdarzaja się codziennie i w szpitalach i domach.