Z jednej strony nieprzerwany strumień próśb o pomoc od ludzi w potrzebie, a z drugiej rosnąca liczba przeróżnych bezproduktywnych stanowisk w urzędach, spółkach miejskich, spółdzielniach socjalnych i tak bez przerwy.
W kraju rządzonym przez lewicę to rzeczywiście tak wygląda.