Dlaczego ludzie mylą feministę z femboyem?
Bo jeden walczy o równe prawa, a drugi walczy z szafą, bo znowu „nie ma się w co ubrać” — i oba tematy potrafią być bardzo emocjonujące, tylko w zupełnie innych dziedzinach.
Albo krócej: Feminista mówi o równości w społeczeństwie, a femboy o tym, że różowa koszula jednak lepiej pasuje do nastroju niż czarna.
---
Czym się różni socjalny feminista od femboya?
Socjalny feminista zastanawia się, jak wyrównać szanse w społeczeństwie…
a femboy, czy ta sama bluza jeszcze pasuje do tej samej spódnicy — i czy to już styl, czy jeszcze eksperyment.
Albo krócej:
Socjalny feminista mówi o równości i systemie,
a femboy mówi: „równość równością, ale ten outfit i tak wygrywa”. | trochę suchar? cóż...
Nie zrobię „ostrego” dowcipu, który wyśmiewa albo przeciwstawia ludzi na podstawie tożsamości czy ekspresji. Mogę za to zrobić satyryczny, lekko zadziorny żart o zderzeniu dwóch bardzo różnych światów poglądów i stylu:
---
Co mają wspólnego feminista socjalny i femboy?
Obaj potrafią wywołać konsternację wśród ludzi, którzy przyszli „tylko po cichu pożyć sobie po swojemu”.
Albo krócej: Obaj łamią stereotypy — tylko jeden robi to na poziomie systemu, a drugi na poziomie garderoby.
---
Feminista socjalny spotyka femboya i mówi: „Walka o równość zaczyna się od systemu!”
Femboy patrzy na niego i odpowiada: „Spoko, ale najpierw wyrównajmy szanse w szafie, bo ja mam za dużo czerni, a ty chyba w ogóle nie masz kolorów.” xD
Albo krócej. Spotykają się:
– „System trzeba zmienić!”
– „A ja tylko chcę, żeby mi różowy leżał lepiej niż wczoraj.”
I nagle wszyscy się zgadzają, że życie jest bardziej skomplikowane niż deklaracje.
„Prawa kobiet” to nie jest jedna konkretna ustawa czy pojedynczy postulat, tylko ogólne określenie praw i wolności, o które kobiety historycznie walczyły albo nadal walczą. W przypadku Skwer Praw Kobiet inicjatywa wyszła od lokalnego Strajku Kobiet i w uzasadnieniu mówiono m.in. o: prawach wyborczych kobiet, dostępie do edukacji, pracy i równym wynagrodzeniu oraz „walce o godność i prawa człowieka”.
Jeśli pytasz konkretnie „jakie prawa?”, to najczęściej pod tym hasłem wymienia się np.:
* prawo do głosowania i kandydowania,
* prawo do edukacji i studiowania,
* prawo do pracy i własnego majątku,
* równe wynagrodzenie za tę samą pracę,
* ochronę przed przemocą domową i molestowaniem,
* dostęp do opieki zdrowotnej,
* prawa związane z ciążą i porodem,
* udział kobiet w polityce i życiu publicznym.
W polskiej debacie po 2020 roku hasło „prawa kobiet” bardzo często było też kojarzone z protestami przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego. W dyskusji o ostrowieckim skwerze przeciwnicy projektu mówili wprost, że odbierają go jako poparcie dla prawa do aborcji, a zwolennicy odpowiadali szerzej — że chodzi o prawa i podmiotowość kobiet ogólnie. ([Radio Kielce][2])
Czy wszystkie kobiety zgadzają się co do tego katalogu? Nie. Jedne pod „prawami kobiet” rozumieją głównie równość ekonomiczną i bezpieczeństwo, inne kwestie reprodukcyjne, a jeszcze inne uważają, że obecne prawa są już wystarczające. Dlatego wokół takich nazw często pojawiają się spory polityczne i światopoglądowe.
[1]: https://radioostrowiec.pl/2021/07/21/skwer-praw-kobiet-w-ostrowcu-decyzje-podejma-radni/ "Skwer Praw Kobiet w Ostrowcu? Decyzję podejmą radni – Radio Ostrowiec"
[2]: https://radiokielce.pl/239532/upamietnienie-czy-ideologia-w-ostrowcu-bedzie-skwer-praw-kobiet-133091/ "Upamiętnienie czy ideologia? W Ostrowcu będzie Skwer Praw Kobiet"
## Skwer Praw Kobiet
Skwer Praw Kobiet w Ostrowcu Świętokrzyskim to publiczna przestrzeń miejska poświęcona upamiętnieniu i promocji praw kobiet w Polsce. Stanowi symboliczne miejsce refleksji nad równością płci oraz rolą kobiet w życiu społecznym i obywatelskim.
### Kluczowe informacje
* Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski, woj. świętokrzyskie, Polska
* Adres: 27-400 Ostrowiec Świętokrzyski, Polska
* Charakter: Skwer miejski / miejsce pamięci
* Tematyka: Prawa kobiet, równość, aktywizm społeczny
### Historia i znaczenie
Skwer został nazwany w kontekście ogólnopolskiej inicjatywy nadawania przestrzeni publicznych imion związanych z prawami kobiet. Decyzja lokalnych władz miała wymiar symboliczny, podkreślając zaangażowanie miasta w promowanie wartości równościowych i obywatelskich. Nazwa odzwierciedla dążenie do zwiększenia widoczności kobiet w przestrzeni publicznej oraz w debacie społecznej.
### Charakter przestrzeni
Skwer Praw Kobiet pełni funkcję zielonego miejsca odpoczynku i spotkań mieszkańców. Znajdują się tam ławki, alejki spacerowe oraz zieleń miejska, typowa dla miejskich skwerów w centrum Ostrowca Świętokrzyskiego. Często jest też miejscem lokalnych inicjatyw kulturalnych i społecznych związanych z tematyką praw człowieka i równouprawnienia.
### Kontekst społeczny
Inicjatywa wpisuje się w szerszy trend upamiętniania ruchów na rzecz praw kobiet w przestrzeni publicznej Polski. Skwery o tej nazwie pojawiają się w wielu miastach, stanowiąc część szerszej refleksji nad historią i współczesnością ruchu kobiecego. W Ostrowcu Świętokrzyskim stanowi ona ważny element lokalnej tożsamości obywatelskiej i edukacji społecznej.
Czy tzw. Pierwsza Dama (małżonka Prezydenta RP) ma prawo do jakiegoś wynagrodzenia? Musi przecież godnie wspierać małżonka, a ponoć nie dostaje złamanego grosza na swoje utrzymanie. Prawda to?
Czy tzw. Pierwsza Dama (małżonka Prezydenta RP) ma prawo do jakiegoś wynagrodzenia? Musi przecież godnie wspierać małżonka, a ponoć nie dostaje złamanego grosza na swoje utrzymanie - prawda to?
Odnośnie tego ZIN-a (magazynu / ang. magaZINe):
Tam jest sporo fragmentów, które można bardzo mocno zripostować właśnie „profesorsko”, bo wiele tekstów opiera się bardziej na języku mobilizacji politycznej niż na precyzyjnym rozumowaniu. ([Anarcho-Biblioteka][1])
Najłatwiejszy do rozłożenia logicznie jest tekst **„Nie przegrajmy tej walki”** autorstwa Dominiki Bremer. Tam są bardzo mocne tezy, ale też dużo miejsc podatnych na kontrę.
Najmocniejszy fragment do riposty to ten:
> „Tu nie chodzi o obalenie PiSu, ale o obalenie nieefektywnej, wykluczającej i nie mającej nic wspólnego z inkluzywnością formą demokracji i państwa, w którym żyjemy – to właśnie należy obalić.”
To jest wręcz idealne do chłodnej, niszczącej odpowiedzi, bo:
* autorzy jednocześnie używają języka praw człowieka i demokracji,
* a chwilę później postulują obalenie samej demokracji liberalnej,
* przy czym nie definiują, co miałoby ją zastąpić.
Riposta „profesorska” mogłaby brzmieć tak:
> „To charakterystyczny paradoks współczesnego aktywizmu radykalnego: język emancypacji używany do delegitymizacji instytucji, które tę emancypację umożliwiły.
>
> Autorzy korzystają z wolności słowa, pluralizmu, praw obywatelskich i demokratycznej przestrzeni protestu, by dowodzić, że demokracja jest formą opresji wymagającą obalenia. Problem polega na tym, że nie przedstawiają żadnego spójnego modelu ustroju, który miałby zastąpić system liberalno-demokratyczny — poza mglistą retoryką ‘inkluzji’, ‘oddolności’ i ‘walki’.
>
> Historia polityczna pokazuje natomiast dość jasno, że ruchy definiujące rzeczywistość wyłącznie jako konflikt opresor–uciskani bardzo często kończyły na produkowaniu nowych hierarchii i nowych form przymusu.
>
> Rewolucyjny język brzmi atrakcyjnie aż do momentu, w którym trzeba zacząć definiować zasady odpowiedzialności, prawa i granice władzy.”
To jest trudne do zbicia, bo:
* nie neguje emocji,
* nie sprowadza wszystkiego do „lewactwa”,
* tylko pokazuje niespójność między deklarowanym pluralizmem a antydemokratyczną retoryką.
Drugi świetny fragment do riposty:
> „Zakazy i nakazy prowadzą do tworzenia się systemowych patologii i nadużyć władzy. Zawsze.”
Tu można odpowiedzieć bardzo ostro i logicznie:
> „Słowo ‘zawsze’ jest tutaj intelektualną katastrofą.
>
> Każde państwo, każda cywilizacja i każdy system prawny opiera się na zakazach i nakazach. Zakaz kradzieży, przemocy czy korupcji również jest ‘nakazem systemowym’.
>
> Jeśli każdy zakaz jest opresją, to samo pojęcie prawa traci sens. Autorzy nie proponują więc reformy systemu, lecz retoryczne unieważnienie samej idei norm społecznych.”
Albo krócej:
> „Gdy ktoś mówi, że wszystkie zakazy są przemocą, zwykle kończy na tym, że jego własne poglądy mają stać się jedynym wyjątkiem od tej zasady.”
Bardzo mocny jest też fragment:
> „To właśnie należy obalić.”
Tu można przywalić akademicko:
> „Najłatwiej mówić o ‘obalaniu systemu’, kiedy nie trzeba jeszcze odpowiadać za to, co powstanie po jego obaleniu. Historia XX wieku jest pełna ludzi przekonanych, że niszczą opresję. Większość z nich po prostu zmieniała dekoracje władzy.”
Albo ultra-krótko:
> „Rewolucyjna retoryka staje się niebezpieczna dokładnie wtedy, gdy przestaje odróżniać reformę od destrukcji.”
I jeszcze jedna bardzo celna kontra wobec całego zina:
> „Największym problemem tych tekstów nie jest radykalizm, tylko inflacja pojęć. Jeśli wszystko jest ‘faszyzmem’, ‘przemocą’, ‘opresją’ i ‘wojną’, to język przestaje opisywać rzeczywistość, a zaczyna służyć wyłącznie mobilizacji emocji.”
Źródło tekstu: [Wolność, aborcja, emancypacja – Anarcho‑Biblioteka] https://pl.anarchistlibraries.net/library/wolnosc-aborcja-emancypacja
Odnośnie tego ZIN-a (magazynu / ang. magaZINe):
Tam jest sporo fragmentów, które można bardzo mocno zripostować właśnie „profesorsko”, bo wiele tekstów opiera się bardziej na języku mobilizacji politycznej niż na precyzyjnym rozumowaniu. ([Anarcho-Biblioteka][1])
Najłatwiejszy do rozłożenia logicznie jest tekst **„Nie przegrajmy tej walki”** autorstwa Dominiki Bremer. Tam są bardzo mocne tezy, ale też dużo miejsc podatnych na kontrę.
Najmocniejszy fragment do riposty to ten:
> „Tu nie chodzi o obalenie PiSu, ale o obalenie nieefektywnej, wykluczającej i nie mającej nic wspólnego z inkluzywnością formą demokracji i państwa, w którym żyjemy – to właśnie należy obalić.”
To jest wręcz idealne do chłodnej, niszczącej odpowiedzi, bo:
* autorzy jednocześnie używają języka praw człowieka i demokracji,
* a chwilę później postulują obalenie samej demokracji liberalnej,
* przy czym nie definiują, co miałoby ją zastąpić.
Riposta „profesorska” mogłaby brzmieć tak:
> „To charakterystyczny paradoks współczesnego aktywizmu radykalnego: język emancypacji używany do delegitymizacji instytucji, które tę emancypację umożliwiły.
>
> Autorzy korzystają z wolności słowa, pluralizmu, praw obywatelskich i demokratycznej przestrzeni protestu, by dowodzić, że demokracja jest formą opresji wymagającą obalenia. Problem polega na tym, że nie przedstawiają żadnego spójnego modelu ustroju, który miałby zastąpić system liberalno-demokratyczny — poza mglistą retoryką ‘inkluzji’, ‘oddolności’ i ‘walki’.
>
> Historia polityczna pokazuje natomiast dość jasno, że ruchy definiujące rzeczywistość wyłącznie jako konflikt opresor–uciskani bardzo często kończyły na produkowaniu nowych hierarchii i nowych form przymusu.
>
> Rewolucyjny język brzmi atrakcyjnie aż do momentu, w którym trzeba zacząć definiować zasady odpowiedzialności, prawa i granice władzy.”
To jest trudne do zbicia, bo:
* nie neguje emocji,
* nie sprowadza wszystkiego do „lewactwa”,
* tylko pokazuje niespójność między deklarowanym pluralizmem a antydemokratyczną retoryką.
Drugi świetny fragment do riposty:
> „Zakazy i nakazy prowadzą do tworzenia się systemowych patologii i nadużyć władzy. Zawsze.”
Tu można odpowiedzieć bardzo ostro i logicznie:
> „Słowo ‘zawsze’ jest tutaj intelektualną katastrofą.
>
> Każde państwo, każda cywilizacja i każdy system prawny opiera się na zakazach i nakazach. Zakaz kradzieży, przemocy czy korupcji również jest ‘nakazem systemowym’.
>
> Jeśli każdy zakaz jest opresją, to samo pojęcie prawa traci sens. Autorzy nie proponują więc reformy systemu, lecz retoryczne unieważnienie samej idei norm społecznych.”
Albo krócej:
> „Gdy ktoś mówi, że wszystkie zakazy są przemocą, zwykle kończy na tym, że jego własne poglądy mają stać się jedynym wyjątkiem od tej zasady.”
Bardzo mocny jest też fragment:
> „To właśnie należy obalić.”
Tu można przywalić akademicko:
> „Najłatwiej mówić o ‘obalaniu systemu’, kiedy nie trzeba jeszcze odpowiadać za to, co powstanie po jego obaleniu. Historia XX wieku jest pełna ludzi przekonanych, że niszczą opresję. Większość z nich po prostu zmieniała dekoracje władzy.”
Albo ultra-krótko:
> „Rewolucyjna retoryka staje się niebezpieczna dokładnie wtedy, gdy przestaje odróżniać reformę od destrukcji.”
I jeszcze jedna bardzo celna kontra wobec całego zina:
> „Największym problemem tych tekstów nie jest radykalizm, tylko inflacja pojęć. Jeśli wszystko jest ‘faszyzmem’, ‘przemocą’, ‘opresją’ i ‘wojną’, to język przestaje opisywać rzeczywistość, a zaczyna służyć wyłącznie mobilizacji emocji.”
Źródło tekstu: [Wolność, aborcja, emancypacja – Anarcho‑Biblioteka] https://pl.anarchistlibraries.net/library/wolnosc-aborcja-emancypacja
Odnośnie tego ZIN-a (magazynu / ang. magaZINe):
Tam jest sporo fragmentów, które można bardzo mocno zripostować właśnie „profesorsko”, bo wiele tekstów opiera się bardziej na języku mobilizacji politycznej niż na precyzyjnym rozumowaniu. [1]
Najłatwiejszy do rozłożenia logicznie jest tekst **„Nie przegrajmy tej walki”** autorstwa Dominiki Bremer. Tam są bardzo mocne tezy, ale też dużo miejsc podatnych na kontrę.
Najmocniejszy fragment do riposty to ten:
> „Tu nie chodzi o obalenie PiSu, ale o obalenie nieefektywnej, wykluczającej i nie mającej nic wspólnego z inkluzywnością formą demokracji i państwa, w którym żyjemy – to właśnie należy obalić.”
To jest wręcz idealne do chłodnej, niszczącej odpowiedzi, bo:
* autorzy jednocześnie używają języka praw człowieka i demokracji,
* a chwilę później postulują obalenie samej demokracji liberalnej,
* przy czym nie definiują, co miałoby ją zastąpić.
Riposta „profesorska” mogłaby brzmieć tak:
> „To charakterystyczny paradoks współczesnego aktywizmu radykalnego: język emancypacji używany do delegitymizacji instytucji, które tę emancypację umożliwiły.
>
> Autorzy korzystają z wolności słowa, pluralizmu, praw obywatelskich i demokratycznej przestrzeni protestu, by dowodzić, że demokracja jest formą opresji wymagającą obalenia. Problem polega na tym, że nie przedstawiają żadnego spójnego modelu ustroju, który miałby zastąpić system liberalno-demokratyczny — poza mglistą retoryką ‘inkluzji’, ‘oddolności’ i ‘walki’.
>
> Historia polityczna pokazuje natomiast dość jasno, że ruchy definiujące rzeczywistość wyłącznie jako konflikt opresor–uciskani bardzo często kończyły na produkowaniu nowych hierarchii i nowych form przymusu.
>
> Rewolucyjny język brzmi atrakcyjnie aż do momentu, w którym trzeba zacząć definiować zasady odpowiedzialności, prawa i granice władzy.”
To jest trudne do zbicia, bo:
* nie neguje emocji,
* nie sprowadza wszystkiego do „lewactwa”,
* tylko pokazuje niespójność między deklarowanym pluralizmem a antydemokratyczną retoryką.
Drugi świetny fragment do riposty:
> „Zakazy i nakazy prowadzą do tworzenia się systemowych patologii i nadużyć władzy. Zawsze.”
Tu można odpowiedzieć bardzo ostro i logicznie:
> „Słowo ‘zawsze’ jest tutaj intelektualną katastrofą.
>
> Każde państwo, każda cywilizacja i każdy system prawny opiera się na zakazach i nakazach. Zakaz kradzieży, przemocy czy korupcji również jest ‘nakazem systemowym’.
>
> Jeśli każdy zakaz jest opresją, to samo pojęcie prawa traci sens. Autorzy nie proponują więc reformy systemu, lecz retoryczne unieważnienie samej idei norm społecznych.”
Albo krócej:
> „Gdy ktoś mówi, że wszystkie zakazy są przemocą, zwykle kończy na tym, że jego własne poglądy mają stać się jedynym wyjątkiem od tej zasady.”
Bardzo mocny jest też fragment:
> „To właśnie należy obalić.”
Tu można przywalić akademicko:
> „Najłatwiej mówić o ‘obalaniu systemu’, kiedy nie trzeba jeszcze odpowiadać za to, co powstanie po jego obaleniu. Historia XX wieku jest pełna ludzi przekonanych, że niszczą opresję. Większość z nich po prostu zmieniała dekoracje władzy.”
Albo ultra-krótko:
> „Rewolucyjna retoryka staje się niebezpieczna dokładnie wtedy, gdy przestaje odróżniać reformę od destrukcji.”
I jeszcze jedna bardzo celna kontra wobec całego zina:
> „Największym problemem tych tekstów nie jest radykalizm, tylko inflacja pojęć. Jeśli wszystko jest ‘faszyzmem’, ‘przemocą’, ‘opresją’ i ‘wojną’, to język przestaje opisywać rzeczywistość, a zaczyna służyć wyłącznie mobilizacji emocji.”
Źródło tekstu: [Wolność, aborcja, emancypacja – Anarcho‑Biblioteka] https://pl.anarchistlibraries.net/library/wolnosc-aborcja-emancypacja
Odnośnie tego ZIN-a (magazynu / ang. magaZINe):
Tam jest sporo fragmentów, które można bardzo mocno zripostować właśnie „profesorsko”, bo wiele tekstów opiera się bardziej na języku mobilizacji politycznej niż na precyzyjnym rozumowaniu. [1]
Najłatwiejszy do rozłożenia logicznie jest tekst **„Nie przegrajmy tej walki”** autorstwa Dominiki Bremer. Tam są bardzo mocne tezy, ale też dużo miejsc podatnych na kontrę.
Najmocniejszy fragment do riposty to ten:
> „Tu nie chodzi o obalenie PiSu, ale o obalenie nieefektywnej, wykluczającej i nie mającej nic wspólnego z inkluzywnością formą demokracji i państwa, w którym żyjemy – to właśnie należy obalić.”
To jest wręcz idealne do chłodnej, niszczącej odpowiedzi, bo:
* autorzy jednocześnie używają języka praw człowieka i demokracji,
* a chwilę później postulują obalenie samej demokracji liberalnej,
* przy czym nie definiują, co miałoby ją zastąpić.
Riposta „profesorska” mogłaby brzmieć tak:
> „To charakterystyczny paradoks współczesnego aktywizmu radykalnego: język emancypacji używany do delegitymizacji instytucji, które tę emancypację umożliwiły.
>
> Autorzy korzystają z wolności słowa, pluralizmu, praw obywatelskich i demokratycznej przestrzeni protestu, by dowodzić, że demokracja jest formą opresji wymagającą obalenia. Problem polega na tym, że nie przedstawiają żadnego spójnego modelu ustroju, który miałby zastąpić system liberalno-demokratyczny — poza mglistą retoryką ‘inkluzji’, ‘oddolności’ i ‘walki’.
>
> Historia polityczna pokazuje natomiast dość jasno, że ruchy definiujące rzeczywistość wyłącznie jako konflikt opresor–uciskani bardzo często kończyły na produkowaniu nowych hierarchii i nowych form przymusu.
>
> Rewolucyjny język brzmi atrakcyjnie aż do momentu, w którym trzeba zacząć definiować zasady odpowiedzialności, prawa i granice władzy.”
To jest trudne do zbicia, bo:
* nie neguje emocji,
* nie sprowadza wszystkiego do „lewactwa”,
* tylko pokazuje niespójność między deklarowanym pluralizmem a antydemokratyczną retoryką.
Drugi świetny fragment do riposty:
> „Zakazy i nakazy prowadzą do tworzenia się systemowych patologii i nadużyć władzy. Zawsze.”
Tu można odpowiedzieć bardzo ostro i logicznie:
> „Słowo ‘zawsze’ jest tutaj intelektualną katastrofą.
>
> Każde państwo, każda cywilizacja i każdy system prawny opiera się na zakazach i nakazach. Zakaz kradzieży, przemocy czy korupcji również jest ‘nakazem systemowym’.
>
> Jeśli każdy zakaz jest opresją, to samo pojęcie prawa traci sens. Autorzy nie proponują więc reformy systemu, lecz retoryczne unieważnienie samej idei norm społecznych.”
Albo krócej:
> „Gdy ktoś mówi, że wszystkie zakazy są przemocą, zwykle kończy na tym, że jego własne poglądy mają stać się jedynym wyjątkiem od tej zasady.”
Bardzo mocny jest też fragment:
> „To właśnie należy obalić.”
Tu można przywalić akademicko:
> „Najłatwiej mówić o ‘obalaniu systemu’, kiedy nie trzeba jeszcze odpowiadać za to, co powstanie po jego obaleniu. Historia XX wieku jest pełna ludzi przekonanych, że niszczą opresję. Większość z nich po prostu zmieniała dekoracje władzy.”
Albo ultra-krótko:
> „Rewolucyjna retoryka staje się niebezpieczna dokładnie wtedy, gdy przestaje odróżniać reformę od destrukcji.”
I jeszcze jedna bardzo celna kontra wobec całego zina:
> „Największym problemem tych tekstów nie jest radykalizm, tylko inflacja pojęć. Jeśli wszystko jest ‘faszyzmem’, ‘przemocą’, ‘opresją’ i ‘wojną’, to język przestaje opisywać rzeczywistość, a zaczyna służyć wyłącznie mobilizacji emocji.”
Źródło tekstu: [Wolność, aborcja, emancypacja – Anarcho‑Biblioteka] https://pl.anarchistlibraries.net/library/wolnosc-aborcja-emancypacja
Czy ktoś wie, dlaczego w Ostrowcu Świętokrzyskim nie ma jawnej listy pracowników MOPS/CUS, skoro w wielu innych jednostkach samorządowych takie informacje są normalnie dostępne?
To nie jest prywatna firma, tylko instytucja finansowana z pieniędzy mieszkańców. W innych miejscach takie dane są publikowane bez problemu – więc pytanie jest proste: dlaczego tutaj nie?
Panie Prezydencie, mieszkańcy mają prawo do przejrzystości. I nie chodzi o żadne „teorie”, tylko o podstawową jawność działania instytucji publicznych.
---
Interpelacja / pytanie do władz miasta Ostrowca Świętokrzyskiego
Szanowny Panie Prezydencie,
zwracam się z pytaniem dotyczącym przejrzystości zatrudnienia w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej / Centrum Usług Społecznych w Ostrowcu Świętokrzyskim.
W wielu jednostkach samorządowych w Polsce publikowane są jawne informacje o strukturze zatrudnienia oraz kadrach – przykładowo w powiatach ościennych czy w jednostkach takich jak PCPR, gdzie dane te są łatwo dostępne publicznie na stronach internetowych.
W związku z tym proszę o odpowiedź:
* dlaczego w Ostrowcu Świętokrzyskim brak jest publicznie dostępnej listy pracowników MOPS/CUS,
* czy istnieją jakiekolwiek przeszkody prawne lub organizacyjne w jej udostępnieniu,
* czy urząd planuje zwiększenie transparentności w tym zakresie.
Z punktu widzenia mieszkańców przejrzystość instytucji publicznych buduje zaufanie do samorządu i eliminuje wszelkie wątpliwości co do zasad zatrudnienia w jednostkach finansowanych ze środków publicznych.
Proszę o merytoryczną odpowiedź i ewentualne wskazanie harmonogramu działań w tym zakresie.
___
## Wersja ostrzejsza (polityczna, pod wybory / debatę publiczną)
Jawność albo uznaniowość? Pytanie o MOPS/CUS w Ostrowcu
W wielu samorządach w Polsce podstawowe dane dotyczące struktury zatrudnienia w jednostkach takich jak MOPS czy CUS są publicznie dostępne. Nie chodzi tu o prywatność pracowników, lecz o transparentność instytucji finansowanych z pieniędzy mieszkańców.
W Ostrowcu Świętokrzyskim brak takiej przejrzystości budzi pytania o standardy informowania opinii publicznej.
Dlatego pytam wprost:
dlaczego w naszym mieście nie funkcjonuje publicznie dostępna informacja o strukturze zatrudnienia w MOPS/CUS, skoro inne jednostki samorządowe w Polsce takie dane publikują?
Transparentność nie jest „opcją”, tylko fundamentem zaufania do administracji publicznej. Jeżeli nie ma nic do ukrycia, nie ma też powodu, by ograniczać dostęp do podstawowych informacji o funkcjonowaniu instytucji publicznych.
Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jak działa system, który finansują.
---
## Wersja krótka „forum / Facebook – petarda”
Dlaczego w Ostrowcu Świętokrzyskim nie ma jawnej listy pracowników MOPS/CUS, skoro w innych gminach to normalnie jest publiczne?
Instytucja za publiczne pieniądze = minimum przejrzystości. Tu nie ma miejsca na „tajemnice”.
Dlaczego ludzie mylą feministę z femboyem?
Bo jeden walczy o równe prawa, a drugi walczy z szafą, bo znowu „nie ma się w co ubrać” — i oba tematy potrafią być bardzo emocjonujące, tylko w zupełnie innych dziedzinach.
Albo krócej: Feminista mówi o równości w społeczeństwie, a femboy o tym, że różowa koszula jednak lepiej pasuje do nastroju niż czarna.
---
Czym się różni socjalny feminista od femboya?
Socjalny feminista zastanawia się, jak wyrównać szanse w społeczeństwie…
a femboy, czy ta sama bluza jeszcze pasuje do tej samej spódnicy — i czy to już styl, czy jeszcze eksperyment.
Albo krócej:
Socjalny feminista mówi o równości i systemie,
a femboy mówi: „równość równością, ale ten outfit i tak wygrywa”. | trochę suchar? cóż...
Nie zrobię „ostrego” dowcipu, który wyśmiewa albo przeciwstawia ludzi na podstawie tożsamości czy ekspresji. Mogę za to zrobić satyryczny, lekko zadziorny żart o zderzeniu dwóch bardzo różnych światów poglądów i stylu:
---
Co mają wspólnego feminista socjalny i femboy?
Obaj potrafią wywołać konsternację wśród ludzi, którzy przyszli „tylko po cichu pożyć sobie po swojemu”.
Albo krócej: Obaj łamią stereotypy — tylko jeden robi to na poziomie systemu, a drugi na poziomie garderoby.
---
Feminista socjalny spotyka femboya i mówi: „Walka o równość zaczyna się od systemu!”
Femboy patrzy na niego i odpowiada: „Spoko, ale najpierw wyrównajmy szanse w szafie, bo ja mam za dużo czerni, a ty chyba w ogóle nie masz kolorów.” xD
Albo krócej. Spotykają się:
– „System trzeba zmienić!”
– „A ja tylko chcę, żeby mi różowy leżał lepiej niż wczoraj.”
I nagle wszyscy się zgadzają, że życie jest bardziej skomplikowane niż deklaracje.
Teraz skwer socjalnej madki 800+, otwarcie w miesiecznice
Kiedy powstanie Skwer osób uciskanych przez MOPS/CUS ?