To nic
U mnie pewien grubas łamie posadzony w zeszłym roku bez.
Pewnego dnia na oczach grubasa zetnę cały bo już jestem uodporniony na takie praktyki.
By Ci było lepiej ten sam grubas otwiera okno na strychu w zimie a mieszkający przez ścianę ma systematycznie wyziębiane mieszkanie.
Nie wiem co lepsze? Grubas który nigdzie nie pracuje i łazi jak smród po gaciach, czy głośna muzyka?
Ubierz ciepło dziecko i idź do sąsiada. Albo niech go ktoś popilnuje . Żaden problem. A po drugie inni sąsiedzi nie słyszą ? I nie przeszkadza im to ?
23:41 ludzie są bardzo różni. 3lata mieszkam w bloku, wcześniej tylko w domu mieszkałam a sąsiedzi bardziej mi przeszkadzali niż w bloku. Sąsiad miał dg, piaskowanie, hałas był taki, że na podwórku nie można było się usłyszeć a i w domu okna otworzyć bo się nic nie słyszało tylko ten hałas. Zwróciłam mu grzecznie uwagę to się obrazili wszyscy, a mieszkało tam 3rodziny. Drudzy sąsiedzi nie dawali rady bo kłótnie wieczne a hałas jak był tak był. W końcu gdzieś to zgłosili. Teraz w bloku sąsiadów mam naprawdę super, większości z klatki na ulicy nie poznam. Pod nami mieszka facet w moim wieku czyli koło 40 i średnio raz w tg urządzają imprezę ale taką do 3-4rano. I wiecie co? Nie zwracam im uwagi, choć chciałam. Mój mąz jest bardzo tolerancyjny a jak się wyrwałam kiedyś po 24 że pójdę i zwrócę mu uwagę bo córka nie może zasnąć to powiedział, ze oni też mają córkę i żebym wrzuciła na luz. Wrzuciłam. Dziś nawet uwagi nie zwracam a jutro pewni znów impreza. Przyzwyczaiłam się i zasypiam. Zresztą mąż chciał dom a ja blok więc wg muszę się nauczyć tolerować innych. No i toleruję. Sąsiad jaki jest to jest ale jak mi auto nie odpaliło to sam zszedł i mi pomógł. Po co zadzierać, lepiej zyć w zgodzie z ludźmi.
Jest taka zasada: Żyj i pozwól żyć innym. Ja też mam takiego sąsiada, który puszcza muzykę od rana do wieczora. Dudni tak, że 4 pieta niżej słychać. 500 razy sąsiedzi prosili, aby tak nie robił. Ma wszystko w czterech literach. Ponadto notorycznie z towarzystwem wysiaduje na półpiętrze - pali fajki i pije alkohol. Kilku sąsiadów wzywało policję i straż miejską. Spisali, pojechali i nic. Jak zwrócisz uwagę, to cię zbluzga i straszy, że drzwi spali. Policja rozkłada ręce - słowo przeciw słowu. Nie piszcie więc, że ludziom wszystko przeszkadza. Jak nie umiesz żyć z innymi, to domek na prerii sobie postaw.
Vice Versa :)
Tylko, że moja wypowiedź tyczy się długotrwałej uciążliwości, a nie normalnego sąsiedzkiego życia.
Zaraz zaraz....to nie policja czy strasz miejska ma z kolezká zrobic porzadek tylko ten ktoremu placicie czynsz. Jezeli nie chce tego zrobic, podpiszcie wszyscy oswiadczenie ze przestajecie placic za takie warunki i regulujecie tylko rachunki. Spytajcie prawnika powie to samo.
Owszem, zgłasza się takie rzeczy do spółdzielni, ale oni jakby nie mają środków prawnych, żeby z takim delikwentem coś zrobić. Mogą mu zagrozić karą grzywny, ale nie wiem, jak się egzekwuje takie sprawy. Ponadto spółdzielnia musi mieć tego typu zapis w statucie i w regulaminie. Jak nie ma, nic nie poradzisz. Dlatego wzywa się służby porządkowe.
A i jak Ty przestaniesz płacić czynsz, to Tobie zagrożą eksmisją :)
Czasem nie da się z kimś normalnie porozmawiać. Powiedziałam grzecznie sąsiadce żeby nie strzepywala popiołu z papierosów bo nie da się okna otworzyć tak śmierdzi. A ona.... Obrazila się na amen
Jak ktos płaci czynsz i ma mieszkanie na własność to watpię by sie takich ludzi spółdzielnia czy wspólnota czy inny właściciel chciał pozbywać takich ludzi .