Niby kupę lat razem,dwoje małych dzieci,ale jakoś sama w tym tkwie,piąty rok w domu siedzę bo dzieci, nie mam rodziny w ostrowcu ani w okolicy, przyjaciół czy koleżanek- wszyscy po świecie się rozjechali a przez fejsa czy telefon to o pogodzie można pogadać. A w domu kłótnie, wyzwiska- ja też nie jestem dłużna. Nawet gdybym chciała odejść to nie mam gdzie bo toy nie mój dom a na wynajęcie mnie nie stać na razie... Żyję na koszt pana i władcy przecież. Najgorsze w tym wszystkim to to,że zaczynam pić jak On jest w pracy. Chwilę lepiej sie czuję,a potem jeszcze gorzej...Zaczynam powoli wpadać w jakiś letarg,paranoje, zbliżam się powoli do jakiegoś załamania nerwowego czy jak, nie wiem...W życiu go nie zdradziłam, ale jestem dla niego tą na k i dz, panną psa też...Mój mózg tego już powoli nie ogarnia,dlaczego???????!!!! Za co???? Może ktoś ma podobnie??? Jeśli tak,to jak sobie z tym radzicie????
Hej, ja mam podobnie, choć pracuję i jest to bardziej subtelne, ale jest bo zarabiam mniej niż PAN. Skontaktuj się ze mną, odpowiedz, wspólnie coś dalej zrobimy
chcesz pogadać to dawaj namiar na fb to się odezwę
Pewnie że chcę,po to tu napisałam z nadzieją że znajdę kogoś życzliwego na pogaduchy, podam meila a potem dopiero namiary na fejsa. monica11119@wp.pl. Dziękuję za zainteresowanie, przez łzy dziękuję
Dziewczyno to co piszesz to nie jest samotnosc tylko PRZEMOC w zwiazku! Nie tylko gdy facet bije to jest katem. Tak samo niszczaca jest przemoc psychiczna. Nikt nie ma prawa Cie ponizac, wyzywac i to obojetnie czy Cie utrzymuje czy nie.
Przez takie sytuacje pewnie tracisz poczucie wartosci. Powinnas jak najszybciej zdecydowac sie na pomoc by ratowac siebie i dzieci. Na nich pewnie ta sytuacja tez ma wplyw.
Moze zacznij od zrobienia czegos dla siebie. Moze poszukasz pracy, dzieciom przedszkole-nawet jakby zysk finansowy mial byc niewielki to wyjdziesz do ludzi, oddetchniesz od sytuacji w domu, udowodnisz sobie, ze mozesz wziac zycie w swoje rece.
To temat rzeka. Wiem co mowie bo sama to przeszlam.
Moze sa jakies instytucje, jak znajde jakies telefony zaufania to dopisze. Pomoc psychologa jest sporym ulatwieniem.
Trzymaj sie, jestes silna i odwazna skoro napisalas o tym. To powazna sprawa, ale zawalcz o swoj szacunek bo warto.
Przepraszam, ze tak post pod postem, ale mam nr tel.
http://www.psychologia.edu.pl/kryzysy-osobiste/telefon-kryzysowy-116123.html
http://www.cpk.org.pl/37,telefon-zaufania.html
Mam nadzieje, ze skorzystasz.
Dziękuję za odp was wszystkich,pomógł mi cudowny człowiek który odp mi na emila, wcześniej nie miałam dostępu do internetu żeby odp. Powiem w skrócie,podeszłam, ja i dzieci wreszcie jesteśmy szczęśliwi, dziękuję forumowiczom za odp i że pomogliście podjąć mi słuszną decyzję. Teraz wiem że żyję, dzieci w przedszkolu,ja już pracuje,mamy dom,a były Pan? No cóż,chyba mu na rękę była nasza wyprowadzka.A tak się niby stawiał... Dziękuję jeszcze raz...
Tak szybko znalazlas prace? i juz dzieci w przedszkolu?
i już się wyprowadziłaś? Że też w trzy dni ludzie wieloletnie problemy skutecznie potrafią rozwiązać.
Tak,ja już 7 wyjechałam,nie jestem już w O-cu,pracę i pokój do mieszkania zaoferował mi wspaniały człowiek, jego żony siostra pracuje w przedszkolu,dlatego tak to szybko poszło. Warto czasami się otworzyć i nie tłumić w sobie swoich lęków
Warto zaryzykować i walczyć o swoją niezależność.