moze dlatego ze nie jestem ksieciem w czerwonym feerrari i ze zlota karta kredytowa a moze dlatego ze kobiety zanim zobacza faceta to juz wpakuja go do jednego wora z cala reszta facetow ? a moze sa inne powody ktorych nie znam ale ja facetow nie szukam wiec nie wiem jakimi krytertiami kieruja sie kobiety na to pytanie najlepiej sama sobie odpowiedz
pewnie masz racje gosciu 15.23,chyba do siebie takich przyciagałam i chcialam im pomóc ale sama wpadałam w ich sidła,ale naprawdę chciałam dobrze i dodam,że ja nie jestem pijąca,teraz nawet zorientowałam się,że przez cały rok nie wypiłam nawet piwa,choć myślę że wszystko jest dla ludzi.
Jeszcze dodam,ze nie narzekam na brak zainteresowania ze strony mezczyzn,poprostu nie mam czasu i sil z kims zaczynac od nowa,nie wiem czy nie zaniedbywalabym tego kogos,bo dzieci sa dla mnie najwazniejsze i to im poswiecam swoj wolny czas,zreszta czy bym mu zaufala,uwierzyla,pokochala...,niewiem.
Mi się wydaje żeby trafić na swoją połówkę i być szczęśliwym w związku to jak trafić w totka nie licznym się udaje:)
Matko jestem przerażona tym co czytam. Mam 25 lat i właśnie przeczytałam że skoro do tej pory sobie nikogo nie znalazłam to jestem zapewne głupia, pusta i nic niewarta.... skoro faceci w tym mieście spisują na straty 25-cio latkę to kobiety po 30-stce pewnie są już dla nich totalnym zombie....szkoda bo to samo można powiedzieć o facetach tych którzy się tu wypowiadają i są sami że skoro do 30-stki sobie nikogo nie znaleźli tzn że też są chodzącymi betonami. Nie można ułożyć sobie życia kiedy do wszystkiego i wszystkich podchodzi się takim tokiem myślenia. Jestem przekonana,że większość samotnych osób należy do tych bardzo wartościowych, inteligentnych, zaradnych i tych którzy wiedzą czego chcą. Wiedzą,że czasem NIC jest lepsze niż cokolwiek.
Niestety ale tak to wygląda singielko25.
jak trafi sie ktos kim sie sama zainteresujesz z wzajemnoscia to na pewno zaufasz i pokochasz
Gość 45+ ciekawość mnie żre - nie pijesz alkoholu w ogóle, czy sięgasz tylko okazjonalnie? A jeśli w ogóle (bo tak zrozumiałam z Twoich postów) to dlatego, że nie chcesz/nie lubisz? czy może sięgnąłeś dna więc teraz się nie zanurzasz?
ostatnio wypilem w sierpniu 3 lub 4 piwa, wczesniej nie pamietam kiedy cos wypilem a kiedy sie czegos napije tez nie wiem, nie pije bo nie mam na to ochoty (kiedys pamietam ze kupilem sobie jedno piwo na sweta bozonarodzeniowe a wypilem go w Wielkanoc)
Dla mnie najgorsze jest to, że żeby kogoś poznać trzeba chodzić na imprezy i pić alkohol, ja mam taki problem, że wręcz nienawidzę alkoholu pod każdą postacią. Nie widzę jakoś innej możliwości poznania kogoś niż imprezy, wiem, może jestem pusty albo coś w tym stylu, nazywajcie jak chcecie, po prostu według mnie poznanie kogoś graniczy z cudem, dosłownie.
Kto Cię zmusza do picia alkoholu? Na imprezach też trafiają się niepijący, np uprawiający sport. Może tobie przeszkadzają inni pijący alkohol
dla mnie i tak już za późno, wolałem nic nie robić niż ćpać i pić, przez co straciłem prawie wszystkie znajomości, teraz to już i tak nic nie zmienia w sumie, nie ma żadnej nadziei.
no to jest nas dwoch - nie cpam, nie pije, pozostala doslownie garstka znajomych i tez zadnej nadziei jednak ja sie ciesze z tego co jest i probuje cos zmienic
Oj, chłopaki nie dołujcie! Kiedyś będzie dobrze! Jak czytam Wasze wypowiedzi, to tracę nadzieję. Zawsze trzeba szukać czegoś pozytywnego, choćby najmniejszej dobrej rzeczy, która sprawi przyjemność i radość. Wiem, jakie to jest ciężkie, ale musi być kiedyś dobrze. Takim myśleniem, nie poprawicie samopoczucia.
Heh, nie będzie dobrze ale już się z tym pogodziłem. Mam już 27 lat, w tym wieku nie mogę zmienić nic. Przeraża mnie tylko jedno - świadomość tego, że spędzę resztę życia w samotności.
Takim marudzeniem na pewno nic nie zdziałacie. Jestem w podobnym wieku, nie imprezuje, nie pije - wole sport , myślałam , że też nikogo nie poznam bo nie wychodziłam na różne imprezy czy to margherita, czy platinum itp., ale poznałam kogoś w pracy, przyszedł coś załatwić i tak się zaczęło. Jestem szczęśliwa i zakochana, a myślałam, że nie poznam już wartościowego kochanego mężczyzny , a teraz takiego mam. Powodzenia i nie wiesz gdzie spotkasz tą drugą osobę.
Czytam te wszystkie wpisy i jestem zaskoczona bezradnością młodych ludzi. Mam 30 lat i sądząc po tych wypowiedziach jestem skazana na samotność do końca życia ? A może to jest tak, że Panowie macie zbyt duże wymagania co do kobiet ? Większość ludzi po 30 ma jakieś tam swoje doświadczenia , nieudane związki , tragedie rodzinne, dzieci , ale to wcale nie znaczy że jesteśmy gorsi. Wydaje mi się że po prostu trzeba zaakceptować drugą osobę taką jaką jest.