Niebawem skończą 30 lat. Są sami. Mieszkają w dużym mieście. Mają własne mieszkania i nie spłacają kredytów. Dobrze zarabiają. A i tak w połowie miesiąca, wchodząc na konto bankowe, zastanawiają się: gdzie są moje pieniądze?
Pokolenie obecnych dwudziestokilkulatków mówi tylko o pieniądzach. Przynajmniej takie odnosimy wrażenie. Każda rozmowa z naszymi znajomymi prędzej czy później schodzi na finansowe tory. I nie mamy na myśli przechwałek o tym, kto ile zarabia, tylko o narzekanie: kogo, na co nie stać.
To rzeczywistość nie ficja!
http://ignacyrzecki.blox.pl/2014/05/Problemy-spoleczenstwa-polskiego-czyli-bieda-brak.html
Ciekawy blog.
Pięknie w sensie literackim i zarazem brutalnie prawdziwie Prus oddał klimat tamtych czasów. " ... Jedni giną z niedostatku, drudzy z rozpusty.....". Jakie to aktualne...))
a przeca buk mówi wszedzie że tak dobrze! to jak to jest?
Rzeczywistości w tym blogu się nie dopatrzyłem, co innego w artykule na onecie.
Fajne są komentarze pod tym tekstem, choćby ten:
"Hmm, tez dobrze zarabiam. Lekko wiecej niz ci z artykulu. do tego moja zona zarabia mniej wiecej jak oni. Jestesmy po dobrych uczelniach, pracujemy ciezko i duzo. Mieszkamy we Wrocławiu. Tylko mamy inne podejscie. Juz od czasu studow odklada male sumy, początkowo ze stypendium 150pln/mies. Potem coraz wiecej i wiecej. Taki mam nawyk. Zyje ponizej poziomu zarobkow, wazne dla mnie jest dobre jedzenie (kupujemy sami i gotujemy, ale dobre produkty). Samochod mam 15 letni. Zona 10 letni. Wakacje tanie, najczesciej bulgaria. A odkladanie pieniadze daja mi poczucie bezpieczenstwa i wolnosc od kredytów. Dorobilismy sie 2 mieszkan bez kredytu. Jedno sie wynajmuje. Z pensji aktualnie odkladam nie mniej niz 5tys miesiecznie. Twarda zasada, 60tys oszczedosci na rok. Teraz mam 33 lata. i mam plan, ze za 10 lat bede zupelnie inaczej funkcjonowal. Juz widac roznice w porownaniu do znajomych co nabrali kredytow i maja ladne samochodziki i super wakacje. A na koncie bieda. pozdrawiam zyjacych nie od pierwszego do pierwszego"
albo
"Hmm, tez dobrze zarabiam. Lekko wiecej niz ci z artykulu. do tego moja zona zarabia mniej wiecej jak oni. Jestesmy po dobrych uczelniach, pracujemy ciezko i duzo. Mieszkamy we Wrocławiu. Tylko mamy inne podejscie. Juz od czasu studow odklada male sumy, początkowo ze stypendium 150pln/mies. Potem coraz wiecej i wiecej. Taki mam nawyk. Zyje ponizej poziomu zarobkow, wazne dla mnie jest dobre jedzenie (kupujemy sami i gotujemy, ale dobre produkty). Samochod mam 15 letni. Zona 10 letni. Wakacje tanie, najczesciej bulgaria. A odkladanie pieniadze daja mi poczucie bezpieczenstwa i wolnosc od kredytów. Dorobilismy sie 2 mieszkan bez kredytu. Jedno sie wynajmuje. Z pensji aktualnie odkladam nie mniej niz 5tys miesiecznie. Twarda zasada, 60tys oszczedosci na rok. Teraz mam 33 lata. i mam plan, ze za 10 lat bede zupelnie inaczej funkcjonowal. Juz widac roznice w porownaniu do znajomych co nabrali kredytow i maja ladne samochodziki i super wakacje. A na koncie bieda. pozdrawiam zyjacych nie od pierwszego do pierwszego"