Ja dostałem rozwód polubownie na pierwszej rozprawie, wszystko trwało 7 minut :)
Elvi jesteś rozwódką?
Jeśli masz naprawdę silne przesłanki do rozwiązania małżeństwa, to jak najbardziej z orzeczeniem o winie. Mój rozwód trwał pół godziny i oczywiście z orzeczeniem o winie, jedna szybka sprawa
mój bez orzeczenia o winie, nie mielismy dzieci ani wspolnego majatku wszystko poszlo szybko i kazdy sobie nowe zycie uklada, a wyrok jest juz prawomocny
:Czy warto było kochać tak
Czy warto było oddać serce
Czasami gorzki bywa smak
Miłości, która wiąrze ręce
Przed uczuciem nie uciekniesz, dziś wiem o tym sam
Bardzo długo Cie goniłem, lecz cóż z tego mam
Mały romans się zmieniła miłosna gra
Bardzo szybko sie skończyła przygoda ta
Jak najbardziej staraj się o rozwód z orzeczeniem win. Ja miałam dowody. skończyło się na 1 rozprawie trwającej 20 minut został orzeczony rozwód z jego wyłącznej winy. Nie stawiła się na rozprawie. Po mojej stronie było to że napisał mi oświadczenie które przed sprawą zostałe wysłane do sądu, że bierze całą winę na siebie i że jego postępowanie było przyczyną rozpadu. Tak więc rozwód top była tylko formalność. Miałam świadków z jego rodziny, którzy właściwie byli tylko przesłuchiwani pd kątem dziecka. Czy rozwód nie wpłynie niekorzystnie na dziecko.Ale wszyscy jednoznacznie oświadczyli, że kontynuowanie tego małzeństwa wpłynie niekorzystnie na dziecko. Tak więc tylko z orzeczeniem winy jeśli oczywiście są ku temu podstawy. Ja musiałam tak zrobić bo moje sumienie nie pozwoliłoby mi na rozwód za porozumieniem za dużo złego się wydarzyło. Głowa do góry pozdrawiam.
Przeczytałam wpisy w tym wątku dwa razy i muszę przyznać,że jestem w szoku.Jak można beztrosko doradzać komuś,kto przeżywa dramat osobisty bezwzględną zemstę,zamknięcie "incydentu małżeńskiego",dowalenie temu niewiernemu tak,żeby się już nigdy nie podźwignął.Moim zdaniem takie "porady" powinno się traktować,jako podżeganie do czynów nagannych i potępiać bezwzględnie.Człowiek,z którym postanowiłaś się rozstać,jest nie tylko Twoim partnerem życiowym, ale też ojcem twojego dziecka,czy dzieci,które kochają rodziców bezwarunkowo i najczęściej nie rozumieją problemów ludzi dorosłych(zdrad,rozstań) i rozwód rodziców jest dla nich niesamowitym dramatem.Założycielko wątku,rozumiem Twoje rozżalenie i głębokie poczucie doznanej krzywdy,ale kieruj się własnym rozumem.Uwierz mi,nie jest łatwo żyć samotnie w dzisiejszych czasach,a jeśli są dzieci,to tym bardziej należy się powstrzymać od aktów zemsty i karania,by nie stworzyć im piekła na ziemi.Małżeństwo(tak pięknie się rozpoczynające płomiennym uczuciem)zawiera się na dobre i na złe i tak na spokojnie wiele "przewinień" można (przy odrobinie dobrej woli)rozstrzygnąć mądrze,bez wzajemnego ranienia się do żywego.Rozumiem też,że czasem rana jest tak wielka,że nie da się wybaczyć, ale z każdej sytuacji powinno się starać wyjść z klasą.Jest powiedzenie"kto,znienawidził,już przegrał".Przecież trzeba żyć dalej,a uczucie nienawiści jest zawsze niszczące,dla tej osoby,która nienawidzi.Dlatego nie słuchaj "dobrych rad",bo nikogo nie będzie później interesować,jak sobie poradzisz z problemami w dalszym życiu-chyba,że doradcy zobowiążą się pomagać Ci dalej (nie tylko dobrymi radami).Kochana,to jest Twoje życie i tylko Ty i Twoje dzieci będziecie ponosić konsekwencje obecnych decyzji.Przemyśl wszystko jeszcze raz na spokojnie,pamiętając o tym,że życie nie kończy zaraz po zamknięciu drzwi sali sądowej po rozprawie rozwodowej.Życzę Ci dużo siły,mądrości i spokoju(choć wydaje Ci się to dzisiaj niemożliwe)a wszystko z czasem ułoży się pomyślnie.Wiem,co mówię,uwierz mi.Wszystkiego dobrego.
To są słowa mądre podyktowane mądrością i wielkim wyczuciem dla traumatycznej sytuacji zgadzam się w 100% z tezami i radami zawartymi w Pani poście.ŻYCIE MA TO DO SIEBIE ZE KIEDYŚ UPOMNI SIĘ O SWOJE PRAWA ........... GODNE I SZLACHETNE ŻYCIE.
Po 20latach znalazl sobie inna "babe" dka mnie to akurat byl incydent małżeński " o ktorym nadal chce zapomnieć droga Pani. Rozwód to nie koniec świata. Każdy ma prawo do swojej przemyślanej decyzji . To prawda ze cierpią wszyscy A najbardziej dzieci
twarde dowody to tylko z orzeczeniem winy.