Rozwód z orzeczeniem winy czy lepiej za porozumieniem stron. Mam mocne dowody i nie wiem czy się starać o wyłączna winę byłego małżonka. jakie macie doświadczenie.
proszę o opinie
staraj się o wyłączną winę małżonka bo potem będziesz żałowała a jest duża różnica tym bardziej że masz dowody i nie daj się zrobić w ,,konia"
Jeżeli masz dowody to tylko orzeczenie o winie,możesz go jeszcze podać podać o alimenty a jeżeli za porozumieniem stron jak mu się pogorszy sytuacja życiowa to on będzie Cię mógł podać.
Jak chcesz się szarpać to orzeczenie o winie. Możesz alimentami dla siebie bo np.zrujnować. Jak chcesz oszczędzić sobie nerwów to bez orzeczenia. Szybciej ale jednak to on może od Ciebie żądać jak mu się sytuacja życiowa pogorszy. O ile wcześniej nie wyjdziesz za mąż za nowego .
Mam pytanie. Ile lat w/g przepisów trzeba być w separacji żeby dostać rozwód? Jedna strona nie chce dać rozwodu i pozostaje tylko takie wyjście.
Nie ma określonego czasu . Ale moja koleżanka w separacji była 2 lata . Oczywiście skończyło się rozwodem
Ja gdzieś slyszalam ze minimum pol roku separacji, ale nie ma przepisu, który to reguluje raczej.
rdzo dlugo bedzie trwac sprawa natomist bez orzeczenie 15 minut
nie ma przepisu, termin separacji uzależniony jest indywidualną sytuacją małżonków, separacja jest po to aby upewnić się czy aby na pewno powinien zaistnieć rozwód. Niekiedy po upływie czasu separacji małżonkowie rezygnują z rozwodu.
Jeżeli składasz pozew o rozwód, to najczęściej na pierwszej rozprawie sędzia daje małżonkom pół roku na "przemyślenie" sprawy i ewentualne pogodzenie się.
Kiedyś tak było, teraz zazwyczaj kończy się wszystko na jednej sprawie
Dzięki za zainteresowanie. Aga z 22:16 - u mnie też skończy się rozwodem. Mąż miał inną panią, o czym wszyscy wiedzieli, tylko nie ja. Kiedy "bomba wybuchła" i kazałam mu się wyprowadzić, oznajmił, że to już skończone a o rozwodzie nie ma mowy. On się nie zgadza na rozwód a ja się nie zgadzam na bycie z nim. Dlatego szukam pomocy.
Do gościa z 9.49 teraz na pierwszej rozprawie dostaje się rozwód, nie ma odraczania rozprawy chyba że małżonkowie nie mogą się zupełnie dogadać co do opieki nad dziećmi.
Kilkoro moich znajomych dostało pół roku na przemyślenie sprawy. Nie było napisane, że w każdej sprawie tak jest.
Nic bardziej banalnego i prostego.Moja droga zgłaszasz interwencję że mąż się znęca psychicznie i fizycznie możesz podstawić zawsze jakąś koleżankę która potwierdzi a potem procedury są proste będą nękać go różne urzędy i instytucje pomimo że nie będzie podstaw to samo zgłoszenie i dalsze procedowanie z gościa porządnego zrobi potwora i degenerata ale to już nie twój problem .Wyłączna wina za rozkład pożycia małżeńskiego będzie po stronie męża tak że w przyszłości lub teraz będziesz mogła domagać się alimentów i zadośćuczynienia.U nas w Ostrowcu jest taka pani prokurator co bezproblemowo załatwi ci tą sprawę jeżeli się nie mylę to współpracuje z niebieską linią i jest w tych sprawach specjalistką tak że jest w stanie tak pokierować faktami że orzeczenie o winie małżonka stanie się faktem.Dzięki takim ludziom jak ta pani prokurator możemy oddychać pełną piersią i żyć bezproblemowo.
Jeżeli sędzia zapyta czy kocha Pan żonę a on odpowie tak...może sprawa się przeciągnąć i B jeździła na kolejne sprawy. Tylko od Ciebie zależy jaką podejmiesz decyzję . Ja już 3 lata po rozwodzie jestem i nie ma powrotów tym bardziej ze też miał "babe".
On może kochać, ja już NIE. Jego argumentacją było, że tamta pani jest po rozwodzie z dwójką małych dzieci /gimnazjum/. Potrzebuje opieki i troski. My natomiast /ja i córka 16 lat/ jesteśmy już dorosłe i same sobie poradzimy. Chciał pomóc, bo było mu jej szkoda. Teraz się zastanawiam czy dobrze robię. On jest taki dobry, opiekuńczy, współczujący a ja go NIE CHCĘ!!! Oczywiście to ostatnie to żart.
Matka Teresa w spodniach? Szkoda Twojego życia .Dałam radę sobie i też mam dzieci. I Ty też dasz . To żaden argument ze taki pomocny był. Zamknij ten incydent małżeński .Nie warto uwierz mi.