Bardzo ciekawe i cenne zestawienie. Przypomniała mi się moja pierwsza pensja. Zaczęłam pracę w październiku 1996 roku i moja płaca to było wtedy 380 zł. Czyli prawie najniższa. Po rocznym stażu zaczęłam zarabiać zawrotną kwotę 460 zł. czyli dalej prawie najniższą krajową. Najbliżsi nie mogli uwierzyć, że naprawdę tyle wynosi pensja pracującego w przychodni ... lekarza dentysty. Gdyby nie przechowywany na pamiątkę dowód wypłaty pierwszej pensji to sama bym chyba nie uwierzyła :)
Trochę bzdury opowiadasz. Jak w 2003 roku byłem na stażu to zarabiałem kosmiczne 450 zł/mc, ale idąc do piekarni jakieś tam ciastko z kremem kosztowało 1,3 zł. Dzisiaj staż wynosi 850 zł a to samo ciastko kosztuje prawie 3 zł. Więc bzdury opowiadasz że dzisiaj można kupić więcej niż kiedyś, bo śmiem twierdzić że jest odwrotnie i procentowy wzrost cen przegania wzrost płac.
Nikt tego nie żąda gościu 20:23. Nie można jednak twierdzić, że winą tych ludzi jest to, że pracują za 1500 zł, skoro przy byle jakiej dyskusji na temat podwyżki słyszą że na ich miejsce są następni, którzy pracy nie mają w ogóle. Gdyby tak każdy chciał czekać na lepsze czasy z zakładaniem rodziny to okazałoby się że życia mogłoby mu braknąć. Co by nie mówić, większość ludzi i tak nieźle sobie radzi przy tych marnych zarobkach i jakoś ciągnie ten kraj do przodu.
Jestem gościem z 12 20 i napisze tylko tyle u mnie w pracy pracuje na maszynie jako operator jak się coś popsuje to szef obrazu żeby naprawić a ja się pytam ile z tego będę miał jak nic to mówię że nie umie i tyle . miałem taką akcję raz ze kazał naprawić stałem co z tego będę miał a ten ze to jest w moich obowiązkach wiec stwierdziłem ze nie umie zadzwonił do serwisu nie wiem ile mu powiedzieli ale przyszedł do mnie i zapytać ile chce żeby popatrzeć i spróbować ja naprawić proste jak się cenisz to dostaniesz jeśli bym się nie odezwał nie miałbym nic a tak całkiem ładna premia wpadła. a wiem ze znaczna część
Pracowników jeśli by potrafiła to by naprawiają ja ku chwale wielce nam panującego szefa za darmo ale nie ze mną te numery .na umowie mam operator wiec ja obsługuje ale wszelkie naprawy płatne dodatkowo.
I właśnie - 22.09. Szanujmy siebie, a będą nas szanowali. Nie trzęśmy portkami przed pracodawcą, nie są bogami wszechmogącymi. A możemy im pokazać, że są ludźmi, takimi jak my .
O to właśnie chodzi - dlaczego masz coś robić za frajer skoro to nie należy do Twoich obowiązków. Ale ludzie są zastraszeni, zaszczuci i poniewierani przez pracodawców i otoczenie, inni wmawiają im że nie powinni się odzywać tylko przyjmować z pokorą humory szefa, bo inaczej pożegnają się z pracę (często to otoczenie taką presję psychiczną wywiera, nie sam szef). Więc ludzie po prostu godzą się, a pracodawcy skrzętnie to wykorzystują. Pokaż raz że coś umiesz i zrobić to w gratisie - to potem szef będzie zawsze po to wracał i też będzie chciał w gratisie. Jeszcze trochę czasu musi upłynąć zanim ludzie dorosną do tego że "Pracownik nie jest winien swemu pracodawcy służalczości i posłuszeństwa. Jest mu jedynie winien usługę, za którą otrzymuje zapłatę, będącą nie łaską, lecz zasłużonym wynagrodzeniem" Ludwig von Mises.
He, he, dobry kit. Szef ci dał premię za coś co powiedziałeś że tego nie umiesz zrobić, tak ? Weź sobie te opowieści wsadź wiesz gdzie...tam gdzie nie umiesz:)
Może nie dbasz odpowiednio o sprzęt i dlatego się zepsuł. U mnie jeszcze byś miał potrącone z pensji za naprawę. Robisz wała z szefa i tyle, pewnie sam zepsułeś. Albo opowiadasz bajki, gościu.
I już pojawiło się kilku prześmiewców, którzy nie mają a chcieliby mieć tyle odwagi żeby postawić się asertywnie szefowi żeby ten nie wszedł im na głowę. Teraz będą próbowali zgnoić przedmówce w swoich kompleksach.
Trochę bez sensu facet napisał i ja za bardzo w to nie wierzę. Po pierwsze jakbym był tym szefem to po pierwszej rozmowie gdzie pracownik mówi, że nie umie naprawić na pewno już bym do niego się z tym więcej nie zwracał. Nie umie to nie umie i już, szukam kogoś innego. Po drugie jeśli nawet do takiej naprawy by doszło ale w godzinach pracy to niby dlaczego miałbym ddodatkowo płacić - przecież wtedy nie wykonywałby innych swoich obowiązków. A po trzecie pewnie bym się wkurzył na takie głupie zagrywki i zaczął gościa uważać za cwaniaczka, który chce mnie wykorzystać.
Bo szacunek to by wzbudził ktoś kto by powiedział uczciwie :"Szefie, umiem to naprawić ale chcę by mi szef za to dodatkowo zapłacił. Zostanę po godzinach i naprawię za takie i takie pieniądze." I to by było uczciwe i normalne postawienie sprawy a nie głupie gadki że najpierw nie umiem a potem umiem.
To dalej ja gość z 12 20 odpowiedziałem wszystko bardzo ogólnie ale niektórym trzeba jak dziecku dokładnienie . Cytatów nie przytoczę bo to było jakiś czas temu . ale maszyna nagle stanęła i n ie reagowala na nic.byla usterka elektryczna zgłosiłem awarie podszedł szef i się pyta czy bym potrafił ja uruchomić wiec się zapytałem ile bym za to mmiał bo to jest poza moimi kompetencjami wszystko to byłalluźna rozmowa na tym etapie. A ten do mnie ze to jest w zakresie moich obowiązków .ja na to ze pierwsze słyszę . no i niby grzebalem niby nic nie stwierdziłem ale dałem mu do zrozumienia ze wiem o co chodzi . od sekretarki wiem ze dzwonił do serwisu ładnie musieli mu do walić cenę ze jednak przyszedł do mnie .do gościa z 23 33 jeśli byś mi chciał cokolwiek urwać z pensji za to ze maszyna się popsuła to nie musiał byś mnie zwalniać sam bym odeszedl
U mnie byś już był na widelcu. Maszyna stoi to znaczy, że nie robisz, tak? A pensję bierzesz, tak? Jak masz coś naprawiać w godzinach pracy to z jakiej racji żądasz za to dodatkowej zapłaty? W życiu bym już z niczym do ciebie się nie zwrócił i byłbyś pierwszy do wylotu. Poza tym i tak bym nie ufał "umiejętnościom" naprawy, wolałbym wezwać serwis i zapłacić nawet więcej - nie toleruję cwaniactwa.
Twój szef to frajer.
A kto powiedzial ze naprawialem w godzinach pracy. I kto powiedzial ze nic nie robilem nic i nie jestem cwaniakiem. Nigdy sie za takiego nie uważałem. ale nie bede tez robił. Rzeczy. Wysoce cenionych. Za darmo proste z szefem sie dogadalem. On zadowolony i ja i tak ma byc
Kolego nie wiesz o czym piszesz kosz takiego serwisu nie liczy sie w setkach tylko w tysiącach. Wypowiadasz sie w temacie o ktorym nie masz pojęcia. U mnie w pracy jak przyjechał. Serwis do maszyny wystawili rachunek na 5,5tys. Wiec nie pisz glupot ze nie dal bys pracownikowi paru stowek. Poza tym czas oczekiwania. Tez jest spory kilka dni a maszyna stoi .poza tym. Odpowiedz sobie na pytanie. Wolałbyś. Pracownika tumana ktory poza naciskaniem. Guzików na maszynie nie potrafi nic więcej czy takiego ktory sie angażuje i wrazie czego szybko przywraca maszyne do pracy.
A kto bierze wtedy odpowiedzialność za bezpieczeństwo pracy takiej maszyny? Pomysłowy Dobromir? Chyba ty nie masz pojęcia o czym piszesz.
Do gościa z 11 52 powiedziałem mu konkretnie ale on uważał ze mam ja zrobić za darmo bo umie
Przedmówcy. Jeśli maszyna się zepsuje oceniam czy umiem zrobić czy nie. Zgłaszam szefowi, że zrobię lub nie bo to specjalistyka i brak narzędzi do diagnostyki oraz, że mogę popsuć. Zazwyczaj woła się serwis. Przyglądam się lub pomagam. W dobrym tonie jeśli jest to po godzinach to w miarę możliwości zostaje. Czasami potrzebuję wcześniej wyjść lub później przyjść, więc czas jest na 0. Sam byłem szefem i właśnie przez roszczeniowych pracowników zakład przestał istnieć. 12 osób poszło na bezrobocie. Teraz ja pracuje u szefa i staram się wczuć w jego rolę. Wszystko z taktem i wyczuciem. Nawet jeśli operator skomplikowanego serwera czasami podmiecie śmieci to nie jest, że się nie ceni, tylko, że dba o swoje miejsce pracy. Ale tego się nie da nauczyć w szkole, tego uczy życie. Nie pytaj co może dać ci Ameryka, spytaj co Ty możesz dać Ameryce. Tak było w 45 i patrzcie co USA reprezentuje.
Brawo, właśnie takiego rozsądnego głosu brakowało w tej dyskusji. Dziękuję, @operatorze, przywróciłeś mi wiarę w ludzi.Pozdrawiam.