Równouprawnienie kończy się jak trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
Słowo „funkiel” w powiedzeniu „funkiel nówka nieśmigana” to element potocznego, żartobliwego języka oznaczający coś zupełnie nowego, świeżego, nieużywanego.
Skąd się wzięło „funkiel”?
„Funkiel” pochodzi najprawdopodobniej z języka niemieckiego, od słowa funkeln, które oznacza „błyszczeć”, „lśnić”. W polszczyźnie zostało przekształcone w formę brzmiącą bardziej swojsko.
Co oznacza całe wyrażenie?
* funkiel nówka – coś zupełnie nowego (dosłownie: aż „błyszczące” nowością)
* nieśmigana – nieużywana (dosłownie: „jeszcze nie śmigała”, czyli nie była używana)
Całość to humorystyczne, wzmacniające się określenie:
„funkiel nówka nieśmigana” = absolutnie nowiutkie, prosto ze sklepu, jeszcze nieużywane
Ciekawostka
To wyrażenie było bardzo popularne w polszczyźnie potocznej, zwłaszcza w XX wieku, i do dziś bywa używane dla efektu humorystycznego albo nostalgicznego.
Jeśli chcesz, mogę podać inne podobne polskie powiedzenia o „nowości” albo wyjaśnić „nieśmigana” dokładniej :-)
Nie — „nieśmigana” i „śmigus” ze Śmigus-Dyngus to zupełnie różne słowa, choć brzmią podobnie.
„Nieśmigana”
Pochodzi od czasownika „śmigać”, czyli:
* szybko się poruszać,
* potocznie: używać czegoś intensywnie („sprzęt śmiga”).
„Nieśmigana” = nieużywana, „jeszcze nie chodziła w ruchu”. (w kieracie ;-)
„Śmigus”
To zupełnie inne źródło:
* związane z dawnym zwyczajem wielkanocnym,
* oznaczało smaganie gałązkami albo później polewanie wodą.
Słowo ma prawdopodobnie staropolskie lub ludowe korzenie i nie pochodzi od „śmigać”.
Podsumowanie
* nieśmigana → od śmigać (używać, „chodzić w ruchu”)
* śmigus → tradycja wielkanocna (polewanie wodą / smaganie)
Brzmią podobnie, ale nie są ze sobą spokrewnione znaczeniowo.
Jeśli chcesz, mogę rozłożyć na czynniki też „dyngus” — tam też jest ciekawa historia
Krótko: prawie, ale nie do końca.
* „Wykup” (dyngus) → raczej dobrowolny datek / drobny podarunek, żeby uniknąć psoty (np. oblania wodą w Śmigus-Dyngus).
* „Haracz” → wymuszona opłata, zwykle pod groźbą poważniejszych konsekwencji.
Czyli:
dyngus = „symboliczny wykup w zabawie”,
haracz = przymusowe, poważne żądanie pieniędzy.
Podobieństwo jest (coś dajesz, żeby uniknąć czegoś), ale dyngus miał charakter obrzędowy i żartobliwy, a nie realnego przymusu.
Podatki to obowiązkowe opłaty publiczne ustanowione przez państwo na mocy prawa (finansują m.in. drogi, szkoły, ochronę zdrowia).
Haracz to nielegalna, wymuszana opłata (np. przez przestępców), bez podstawy prawnej.
Podobieństwo: oba są obowiązkowe.
Różnica kluczowa: legalność i cel — podatki są legalne i publiczne, haracz nie.
Z choinki się urwałeś, Grucha? To dziwka. Jej się podobają faceci, których drukują na banknotach NBP. Z takimi trzeba krótko, bez przesadnej czułości, jak raz zauważy, że ma nad tobą władzę, to przegrałeś, Grucha. Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole.
Żonę to mam przy wypłacie, resztę żyję w celibacie. - To popularne, humorystyczne powiedzenie, często kojarzone z kabaretowymi skeczami (np. Roberta Górskiego), żartobliwie opisujące relacje małżeńskie i finanse. Jest to dowcipna hiperbola sugerująca, że żona jest obecna głównie przy wspólnym budżecie, a reszta życia to "celibat".