W Bronku rekolekcje od 23-25.03, - w jakich godzinach to nie wiem ani jak z lekcjami, bo jak zwykle nie ma uzupelnianych aktualności na ich stronie internetowej.
To wytłumacz dlaczego jakiekolwiek dziecko ma tracić czas, który powinien być przeznaczony na naukę ? Z jakiej racji dziecko, które nie jest wierzące ma siedzieć na świetlicy i marnować czas zamiast w tym czasie mieć lekcje? Wychowanie w wierze to sprawa rodziców i Kościoła - absolutnie nie szkoły i nie nauczycieli. Szkoła jest świecka i dlatego rekolekcje nie powinny odbywać się w czasie zajęć lekcyjnych. To rodzice mają prowadzić dziecko do kościoła a nie nauczyciele. To przecież bardzo proste i logiczne - szkoła to szkoła a Kościół to Kościół - dwie oddzielne sprawy, po co to mieszać?
Nikt żadnego czasu nie traci. Dla mnie rozwój duchowy dziecka jest tak samo istotny jak każdy inny. Najwięcej jęczą tu ludzie, którzy są niewierzący, z Kościołem nie mają na co dzień nic wspólnego a mimo to posyłają swoje dzieci na religię. Potem płaczą, że ktoś je zmusza do rekolekcji. Hipokryzja w czystej postaci! Człowieku, nie wierzysz, nie czujesz się katolikiem to nie posyłaj dziecka na religię i będzie święty spokój. Jeśli naprawdę tak dużo was jest ateistów to problem rozwiąże się sam.
wszystko ok a dlaczego to nie rodzice chodzą i mają obowiązek tylko w ramach szkoły
podbijam pytanie. W I i II klasie szkoły podstawowej religię miałam w salce przy kościele potem już w szkole. Na rekolekcje chodziło się po szkole i było ok. Później wprowadzono w te dni wolne i też nie było źle. Kto wierzył chodził na rekolekcje kto nie to miał wolne. Ale chodzenie na rekolekcje w trakcie godzin szkolnych to dla mnie mimo wszystko nieporozumienie. Nie powinno się obarczać obowiązkiem prowadzania dzieci do kościoła nauczyciela. To rodzice powinni zasuwać z dzieckiem na rekolekcje i w nosie mam, że dzieci mają po szkole inne zajęcia. Na te trzy dni duchowego oczyszczenia można zrezygnować z zajęć pozalekcyjnych, albo przełożyć na inny termin. Tylko wiecie co? Nagle mogłoby się okazać, że tych dzieci na rekolekcjach wcale tak dużo nie ma, że tak naprawdę tych prawdziwie wierzących jest nie tak wiele. A co do głosów, że przez ten czas dziecko może posiedzieć w świetlicy. Nie po to posyłam dziecko do szkoły żeby marnowało czas na świetlicy, bo co ono tam robi? Ano nic, poza tym, że siedzi i się nudzi. Nie zawsze są np lekcje do odrobienia. Dlatego żyjmy i dajmy żyć innym. Szkoła to szkoła, wiara to indywidualna sprawa każdego nas i rekolekcje niech będą po szkole lub jak kiedyś niech dzieci mają wolne.
No i właśnie o to chodzi, że o rozwój duchowy i religijny swojego dziecka powinnaś troszczyć się ty, nie szkoła, nie ulica tylko matka i ojciec.
A siedzenie na świetlicy cały dzień zamiast uczenie się na lekcjach to owszem - jest tracenie czasu - bo jak to inaczej nazwać? Moje dziecko na religię nie chodzi i właśnie marnuje czas siedząc na świetlicy.
Nie wiem do kogo piszesz przypadkowej osoby czy @człowiek jeżeli do mnie to w przeciwieństwie do Ciebie ZAWSZE się podpisuje i nie zmieniam podpisów jak rękawiczki by udowodnić swoją rację.Jak widać całkiem sporo osób myśli dokładnie jak ja i nie potrzebowałem się jak TY klonować :P.
Nie rozumiesz nawet tego co mówił Jezus oddajcie cesarzowi co cesarskie a Bogu co boskie tylko tyle i aż tyle.Religia jak najbardziej ale idąc Twoim tokiem rozumowania nie będzie remontu ulicy jak ekipa na stanie księdza nie będzie miała bo przecież TY płacisz podatki i wymagasz :P.
moje dziecko nie chce chodzić - mówi, że to same nudy - nic z tego nie rozumie
czy u Was też to samo
Tak samo. Ale mówi też, że zimno. :)
Gościu 10:13 a czy Twoje dziecko na co dzień w domu wychowuje się w atmosferze religijności? Czy wieczorem klękacie razem do modlitwy? Czy w niedzielę uczestniczysz z dzieckiem we Mszy Świętej? Jeśli na powyższe pytania Twoja odpowiedź brzmi "nie" to wcale się nie dziwię, że Twoje dziecko nudzi się na lekcjach religii bo po prostu traktuje je jako kolejny przedmiot, który musi odbębnić. Moje jakoś się na religii nie nudzi, mało tego, wracając do domu zadaje pytania, sprawdza pewne rzeczy w internecie itd. Tyle, że my jesteśmy wierzącą i praktykującą rodziną. Gdyby tak nie było, moje dziecko nie chodziłoby na religię. Tego jestem pewien.
Baju baju 15:22. Religia obecnie w szkole jest przedmiotem skoro dostaje się oceny. Powinna być to przedmiot tak przyjazny , ciekawie prowadzony, żeby dzieci nie marudziły. Nie ma to nic wspólnego z wiarą. Dziecko uczestniczy od kl. 0 do matury w zajęciach po 2 godziny tygodniowo. Pomyśl ile to godzin, ile musi mieć umiejętności katecheta , żeby zainteresować dzieciaki a potem młodzież. To co piszesz, to takie "moherowe" podejście, że nic nie można skrytykować , bo to przecież religia. Ostatnio jeden duchowny bardzo mądrze powiedział, że dobry katolik wcale nie musi zgadzać się z tym, co mówią duchowni. Kler odszedł od wiary, on niedługo stanie się partią polityczną. Nie mówię, że wszyscy, bo są świetni duchowni, na których można liczyć. Jednak są też tacy, dla których to zawód, w którym nie ma bezrobocia.
religia o 1 godzinę za dużo ,powinna być 1 godzina tygodniowo
Szkoła powinna być wolna od religii, od nauki wiary i jej dogmatów jest kościół i rodzice.
Szanowny gościu 19:02 co z tego że dostaje się oceny? Z W-F też się je dostaje w dodatku krzywdząc niektóre dzieci. Oceny nic tu nie mają do rzeczy. Prawdą jest natomiast, że jeśli dziecko nie ma w domu przykładu religijności to ksiądz czy katecheta też niewiele zdziała. Tym bardziej, jeśli po powrocie ze szkoły słyszy w domu jaki to Kościół jest zły. Czy to jest mądre? Gdzie tu sens i logika? Po co tacy ludzie posyłają dzieci na religię? Mówisz, że moje podejście jest "moherowe" a ja się pytam co to znaczy? Jestem w miarę młodym facetem, po trzydziestce i w moherowym berecie raczej nie byłoby mi do twarzy. Nigdzie nie napisałem też, że zgadzam się ze wszystkim co mówią duchowni. Co do religii jednak mam swoje zdanie, Uważam, że nie uczy ona nic złego a do Kościoła chodzę bo chcę a nie muszę. Każdy odpowiada za siebie. Tak uważam i tego samego uczę swoje dzieci. To, że wielu księży nie zachowuje się tak jak powinno nie oznacza, że ja mam rezygnować z wiary. Idąc tym tokiem myślenia musiałby też się nie żenić no bo przecież coraz więcej rozwodów... Moje małżeństwo jest szczęśliwe a wiara je umacnia i jestem z tego dumny.
a czy w ostrowieckich szkołach jest coś zamian lekcji religii???
czy czasem dzieci chodzą bo nie ma co z nimi zrobić???