Zdaniem Pani minister oświaty małe szkoły są bardziej przyjazne dzieciom i rodzicom, niż duże szkoły tzw.molochy ! Rodzice, berzcie więc sprawy w swoje ręce i stwórzcie stowarzyszenia ! Może jest jeszcze szansa na uratowanie szkół !
Małe to nie znaczy, że jest po jednej klasie i to po garstce dzieci to źle wpływa na rozwój dziecka. Mała szkoła to dwie, trzy klasy po 20 osób z danego rocznika. Moloch to jakieś 5 klas.
Nie oszukujcie samych siebie.
Do gościa z godz.07:52. Prywatne szkoły są małe i jakoś się dzieci integrują
Popatrz na te dzieci na dworze z prywatnych szkół. Pójdą później na studia i zamykają się w sobie, bo nie są ogarnąć świata takim jakim jest. Odizolowane w małych grupkach a potem jest buumm i psycholog, i terapeuta, więc nie mieszaj ludziom w głowie.
Z Sudołu na Sarnówek - dziękuję za taką przyjemność. Ani blisko, ani po drodze.
Tylko dobry nauczyciel potrafi otworzyć dzieciom okno na duży świat. Zacznijmy wreszcie dobierać odpowiednich nauczycieli .
nikt małymi szkołami się nie przejmuje, za dużo kosztują więc do zamknięcia. w ostatnich paru latach w okolicach Ostrowca zamknięto kilkanaście szkół, dzieci dojeżdżają po kilkanaście kilometrów, wstają o 5.30 żeby dojechać na 8, a są w domu o 16 i ktoś się tym przejął?
Rząd , ministerstwo najchętniej to pozbyłoby się nadzoru nad szkołami ,żeby wszystkie przejęły stowarzyszenia, tylko do jakiego poziomu one zejdą , słabo opłaceni nauczyciele, brak pomocy naukowych , brak nadzoru pedagogicznego bo to prywatna szkoła, czyli cofamy się o ile lat 20, 50, czy my tego chcemy? jeszcze w dużych miastach znajdą się bogaci sponsorzy a w mniejszych? na ile Ostrowiecki biznes pomaga ? część zaślepionych, omamionych mediami jak to nauczyciele nic nie robią a tyle zarabiają patrzą żeby im tylko dokuczyć ale tu chodzi przede wszystkim o dzieci, i oby nie zostały wylane z kąpielą
nic w tej sprawie nie zrobią rodzice, państwo umywa ręce, cały ciężar spada na biedne gminy, a gminy skad wezmą kasę, więc zamykają szkoły,właściwie to w wiejskich gminach to jest jedna lub góra dwie państwowe szkoły i czasem jedna dwie stowarzyszeniowe, w których na nic nie ma kasy, a czesto zimno i głodno, bo skąd kasy na opał prąd,dowóz dzieci, a pensje najniższe krajowe, ale piątki są ,żeby rodzice byli zadowoleni...