"Politycy Prawa i Sprawiedliwości mogli wiedzieć o nagranych nielegalnie rozmowach polityków PO na kilka tygodni przed wybuchem afery podsłuchowej. Dziennikarze Radia ZET dotarli do korespondencji mailowej radnego PiS Martina Bożka, z którym kontaktował się główny podejrzany w aferze Marek Falenta."
No ładnych rzeczy się dowiadujemy. Cały ten PIS ostatnio to coraz to nowe afery i powiązania. To ze SKOKami na grube miliardy, to o tym jak kombinują a'la Hoffman zatrudniając niby fikcyjnych pracowników za pieniądze UE. Ech Prawi i Sprawiedliwi nie ma co...
Ciekawe co jeszcze wyjdzie, na temat tej afery, jakoś nie dziwi was, że nikt biznesmenów z PIS nie nagrywał?
Jest i JohnyCash. No jakże miałby się nie odezwać przy takim temacie.Człowieku, jeszcze sobie spokoju nie dałeś? Kiedy Ci przejdzie? Nawet jeśli wiedzieli to co z tego? Dla mnie najważniejsza jest treść tych nagrań a nie to, czy ktoś wiedział o nich wcześniej, czy nie.
Jedziesz Dżonykesz, Twoje posty są tak prymitywne że aż nie wiadomo śmiać się czy płakać ;)
Głównym zarzutem jest to jak traktują zwykłych obywateli i co myślą o państwie. Ci ludzi już nigdy nie powinni zajmować się polityką.
Politycy PIS nie piją wódki, a jeśli nawet, to recytują po niej wiersze i kreślą sielskie poematy ku czci, sławiąc głośno lud polski.