"Politycy Prawa i Sprawiedliwości mogli wiedzieć o nagranych nielegalnie rozmowach polityków PO na kilka tygodni przed wybuchem afery podsłuchowej. Dziennikarze Radia ZET dotarli do korespondencji mailowej radnego PiS Martina Bożka, z którym kontaktował się główny podejrzany w aferze Marek Falenta."
No ładnych rzeczy się dowiadujemy. Cały ten PIS ostatnio to coraz to nowe afery i powiązania. To ze SKOKami na grube miliardy, to o tym jak kombinują a'la Hoffman zatrudniając niby fikcyjnych pracowników za pieniądze UE. Ech Prawi i Sprawiedliwi nie ma co...
Ciekawe co jeszcze wyjdzie, na temat tej afery, jakoś nie dziwi was, że nikt biznesmenów z PIS nie nagrywał?
Jest i JohnyCash. No jakże miałby się nie odezwać przy takim temacie.Człowieku, jeszcze sobie spokoju nie dałeś? Kiedy Ci przejdzie? Nawet jeśli wiedzieli to co z tego? Dla mnie najważniejsza jest treść tych nagrań a nie to, czy ktoś wiedział o nich wcześniej, czy nie.
Treść nagrań nie zawiera nic ciekawego, zwyczajne pogaduszki przy kielichu.
masz racje pismen, ale jak chociaż gadają takie banialuki, tylko chociaż mogliby pić za swoje.
A co tam u ciebie ? ciężko po listopadowych wyborach ?
czyli głównym zarzutem wynikającym z tych taśm jest to, że nie pili za swoje? ciekawe.
JohnyCash zapewne ty pierwszy wykryjesz i opublikujesz. hihi
Bożek wydał w tej sprawie oświadczenie, w którym przekonuje, że informacje i sugestie podane przez dziennikarzy radia traktuje jako naruszenie dóbr osobistych oraz pomówienie.
"Podkreślam, że nigdy nie spotykałem się z Panem Markiem Falentą. Co istotne, nie dysponowałem wiedzą na temat afery podsłuchowej, przed jej ujawnieniem . Wszystkie informacje w tej sprawie czerpałem z mediów i rozmów z osobami trzecimi już po wybuchu afery taśmowej. Jako nieetatowy współpracownik dwóch gazet ogólnopolskich publikowałem na ich łamach artykuły prasowe poświęcone aferze podsłuchowej" - przekonuje.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości nie bywają w restauracjach to skąd mogli o czymkolwiek wiedzieć.