Masz rację, że nie chcesz brać leków. One nie lecza przyczyny depresji a tylko jej objaw i do tego mają sporo skutków ubocznych, o których psychiatra ci nie powie.
Psychoterapia może pomóc ale też nie tu tkwi najczęściej problem.
Problem w przypadku takich chorób często leży tam gdzie większość "lekarzy" nie patrzy czyli: - brak kwasów omega 3 w diecie, brak magnezu, ogólny brak witamin, nietolerancje pokarmowe (gluten, kazeina).
W dzisiejszych czasach nasza żywność jest strasznie uboga w mikroskładniki, a styl życia jest bardziej wymagający (pod względem stresu) niż 50 lat temu. Więc zapotrzebowanie na mikroskładniki jest wyższe a ich podaż o wiele mniejsza. Stąd wysyp chorób tzw. "cywilizacyjnych".
Oczywiście podejście holistyczne do zdrowia człowieka jest trudniejsze oraz nie przynosi takich zysków jak farmakologia (nie da się opatentować omega 3).
Polecam Ci zainteresować się tematem zdrowia psychicznego w kontekście diety oraz stylu życia. Rozgrzebywanie dzieciństwa u psychologa lub łykanie leków odd psychiatry nie wyleczy cię z choroby, a raczej z nadmiaru pieniędzy.
Ta cała lekarz Maj-Lenartowicz to taki profesjonalista jak z koziej... trąbka. Krzyczy o wszystko podnosi głos o bele co i tylko straszy szpitalem. I by karała owym szpitalem człowieka potrzebującego pomocy. Pewnie ma jakieś układy z nimi i tą całą mafią sądową i jej płacą za pacjenta. Sama odmawia pomocy w przychodni że już jest po godzinach pracy i jej nie płacą za to i powinna siedzieć i pić kawkę. Albo iść na wizyty domowe (płatne). Typowa materialistka i tyle. Ale z tym szpitalem to już przegięcie - straszy tym skierowaniem do szpitala - pewnie płacą jej za to i tyle.
Uzależnila mnie od paraxinoru i xanaxu wiedząc że kiedyś miałem z tymi lekami problem...gdy przyszłam do niej po dłuższej przerwie odmówiła mi pomocy...zrobila mi ogromne krzywda.lekarz karjerowicz.
Schizofreniczka - Nie ma się czego bać! https://www.youtube.com/watch?v=7kGaCsgXVsM
Paroxinor, to paroksetyna, czyli SSRI.
Powinien Pan uprawiać seks...
Eugeniusz Bodo - Sex appeal https://www.youtube.com/watch?v=FSKvi5sB1Po
A zmniejszone zapotrzebowanie na sen wzieło się z predyspozycji do hipomanii, czyli choroby dwubiegunowej.
Ostatnio wpadło mi w ręce opracowanie na temat leczenia schizofreni litem, czylo pierwiastkiem wykoszystywanym jako stabilizator w chorobie dwubiegunowej.
Bupropion https://www.mp.pl/pacjent/leki/subst.html?id=2655
Na angielskiej wikipedi pisze, że: Bupropion działa jak inhibitor wychwytu zwrotnego noradrenaliny i dopaminy oraz antagonista receptora nikotynowego (NDRI). Jednak jego wpływ na dopaminę jest słaby. Chemicznie bupropion jest aminoketonem, który należy do klasy podstawionych (ang. substituted) kathinonów, a bardziej ogólnie podstawionych amfetamin i podstawionych fenetyloamin.
Wiadomo, że nagłe, a nawet stopniowe odstawienie / wycofanie się z leków przeciwdepresyjnych może powodować różnorodne objawy somatyczne i psychologiczne. Chociaż dokładny mechanizm nie jest znany, postuluje się, że objawy dyskontynuacji mogą być spowodowane zmniejszoną dostępnością serotoniny synaptycznej i że inne neuroprzekaźniki, takie jak dopamina, norepinefryna (noradrenalina) i kwas gamma-aminomasłowy (GABA) mogą być zaangażowane, a także odbicie cholinergiczne. Chociaż bupropion nie ma wpływu na układ serotoniny i nie ma aktywności antycholinergicznej, jego mechanizm działania, za pośrednictwem układu dopaminergicznego i noradrenergicznego mógł przyczynić się do objawów dyskontynuacji naszego pacjenta. Pollock stwierdza, że wszystkie leki SSRI powinny być stopniowo odstawiane (poprzez powolną i stopniową redukcję dawki), aby zminimalizować możliwość objawów odstawiennych. Na podstawie naszego doświadczenia, dopóki zespół dyskontynuacji (przerwania) lub wycofania leku nie zostanie wyraźniej zdefiniowany, zalecamy powolne, stopniowe wycofywanie leku przeciwdepresyjnego podczas odstawiania, niezależnie od okresu półtrwania leku w organiźmie (jest to czas, po którym ilość leku w organiźmie obniża się o połowę) lub mechanizmu działania leku. Ponieważ coraz więcej lekarzy przepisuje leki przeciwdepresyjne dla niezliczonych podmiotów klinicznych (pacjentów), muszą oni (lekarze) zachować czujność jeśli chodzi o objawy odstawienne i pracować nad edukacją swoich pacjentów odnośnie możliwych objawów odstawiennych. Ten rodzaj edukacji nie tylko zwiększy stosowanie się do zaleceń ale także ograniczy przypadki nagłego przerwania stosowania leków przeciwdepresyjnych przez pacjentów.
(A ja czytałem, jak pisała jakaś osoba na forum nerwica com, że lekarka kazała jej brać wenlafaksyne co drugi dzień i ta osoba i tak miała silne nieprzyjemne objawy odstawienne.)
W 2021 r. tak samo po 500 zł zainkasowały. Pani Pocheć jest radiologiem.
https://www.bayer.com/sites/default/files/Transparency_Report_PL_2021_en.pdf
Brak logiczności,to co się działo u ciebie w tej dłuższej przerwie?kto cię leczył ? kto ci wypisywał w takim razie leki przez ten czas ? może więcej szczegółów bo ta informacja niczego nie wnosi,
A ja polecam Panią Annę Gorlicką Micał. Przyjmuje na Ogrodach ale jest przemiła i ma nawet napisane na stronie przychodni że Szczególnym zamiłowaniem darzy psychiatrię ambulatoryjną i pracę z młodzieżą. Także nie wysyła do szpitala o byle co nie daje końskich dawek leków nie rzuca diagnozami. A xanax ma zamienniki afobam alpragen itp. Ale nie ma dawki 2mg i na jedno wychodzi. Mnie taka listwa 2mg xanaxu ratuje przed psychozą jak się o coś zdenerwuję to trzeba się doczołgać do szuflady z lekami połknąć listwę zacisnąć zęby i liczyć do stu powoli aż zadziała. Biorę go doraźnie i nawet mi się przeterminował to wywaliłem do kosza na leki w aptece. A Pani Ania przynajmniej nie ma pierdyliarda etatów po sądach i poprawczakach czyli jest czysta bo nie współpracuje tak bardzo z systemem. I wie że lepiej wziąć listwę xanaxu czy 3x5mg relanium niż wysyłać do szpitala i narażać na stres. Bo może tam komuś życie uratowali ale taki jak ja po wyjściu by i tak popełnił s i jeszcze w liście podziękował tym co tam porządku pilnują. Także nima co. To powinno być dobrowolne jak wszystko z resztą. Nawet te całe kary jak kto się czuje winny to niech płaci albo idzie siedzieć. A od pozostałych łapy precz. A zbrodniarzami to powinni się sami ludzie zająć a nie system. I powiedz co na niego to 3lata albo w najlepszym przypadku bezwzględne 6miesięcy jak dla tego pisowca co naubliżał giertychowi albo ten drugi co naubliżał funkcjonariuszowi straży granicznej. A mi grożono 2x i kazali zablokować bez spisywania danych do tego jeszcze umorzono kilka kradzieży na moją niekorzyść. Bo jak niewiadomo o co chodzi to wiadomo i tak działa system. Cały ten porządek do tego się sprowadza że władza daje kasę a kasa to władza cały ten porządek jest dla zysku cytując Dezertera. A wy im ufacie i popieracie.
A ja polecam Panią Annę Gorlicką Micał. Przyjmuje na Ogrodach ale jest przemiła i ma nawet napisane na stronie przychodni że Szczególnym zamiłowaniem darzy psychiatrię ambulatoryjną i pracę z młodzieżą. Także nie wysyła do szpitala o byle co nie daje końskich dawek leków nie rzuca diagnozami. A xanax ma zamienniki afobam alpragen itp. Ale nie ma dawki 2mg i na jedno wychodzi. Mnie taka listwa 2mg xanaxu ratuje przed psychozą jak się o coś zdenerwuję to trzeba się doczołgać do szuflady z lekami połknąć listwę zacisnąć zęby i liczyć do stu powoli aż zadziała. Biorę go doraźnie i nawet mi się przeterminował to wywaliłem do kosza na leki w aptece. A Pani Ania przynajmniej nie ma pierdyliarda etatów po sądach i poprawczakach czyli jest czysta bo nie współpracuje tak bardzo z systemem. I wie że lepiej wziąć listwę xanaxu czy 3x5mg relanium niż wysyłać do szpitala i narażać na stres. Bo może tam komuś życie uratowali ale taki jak ja po wyjściu by i tak popełnił s i jeszcze w liście podziękował tym co tam porządku pilnują. Także nima co. To powinno być dobrowolne jak wszystko z resztą. Nawet te całe kary jak kto się czuje winny to niech płaci albo idzie siedzieć. A od pozostałych łapy precz. A zbrodniarzami to powinni się sami ludzie zająć a nie system. I powiedz co na niego to 3lata albo w najlepszym przypadku bezwzględne 6miesięcy jak dla tego pisowca co naubliżał giertychowi albo ten drugi co naubliżał funkcjonariuszowi straży granicznej. A mi grożono 2x i kazali zablokować bez spisywania danych do tego jeszcze umorzono kilka kradzieży na moją niekorzyść. Bo jak niewiadomo o co chodzi to wiadomo i tak działa system. Cały ten porządek do tego się sprowadza że władza daje kasę a kasa to władza cały ten porządek jest dla zysku cytując Dezertera. A wy im ufacie i popieracie.
Wciąż funkcjonujemy w rzeczywistości, w której przemoc — zarówno ta fizyczna, jak i systemowa — pozostaje jednym z podstawowych narzędzi organizowania życia społecznego. Nie wynika to wyłącznie z historycznych naleciałości ustrojowych, lecz z głębiej zakorzenionych mechanizmów ludzkiej natury: skłonności do rywalizacji, dominacji i odwetu. Państwo, podobnie jak dawne struktury o charakterze resortowym, legitymizuje określone formy przemocy, jednocześnie delegitymizując inne, tworząc w ten sposób pozorny porządek moralny. W efekcie przemoc „legalna” — stosowana w imię prawa, bezpieczeństwa czy stabilizacji — nie tyle eliminuje przemoc jako taką, ile ją instytucjonalizuje i reprodukuje pod kontrolowaną postacią. To prowadzi do sytuacji, w której nie kwestionuje się samej zasady użycia siły, lecz jedynie to, kto i w jakich okolicznościach ma do niej prawo. W takim układzie trudno mówić o rzeczywistym zerwaniu z przeszłością — zmieniają się formy i uzasadnienia, lecz fundament pozostaje niezmienny: przekonanie, że bez przemocy nie sposób utrzymać porządku.
Zmiana dotychczasowego stanu rzeczy nie dokona się ani poprzez proste odrzucenie istniejących struktur, ani przez moralne potępienie przemocy czy dominacji. Systemy społeczne — podobnie jak systemy edukacyjne — mają zdolność do reprodukowania samych siebie, odtwarzania relacji władzy i utrwalania przekonań, które czynią je pozornie nieuniknionymi. W tym sensie zarówno instytucje państwowe, jak i szerzej rozumiane mechanizmy organizujące życie społeczne, działają jak aparat reprodukcji: nie tylko zarządzają rzeczywistością, ale też kształtują sposób jej postrzegania, normalizując przemoc jako narzędzie utrzymania porządku.
Pierwszym krokiem jest więc rozpoznanie tej reprodukcji — ujawnienie, w jaki sposób przemoc zostaje wpisana w ramy legalności, racjonalności i konieczności. To moment demistyfikacji: dostrzeżenia, że to, co uchodzi za naturalne i niepodważalne, jest w istocie wynikiem historycznych i politycznych procesów. Bez tej diagnozy każda próba zmiany pozostaje powierzchowna, bo uderza w objawy, a nie w mechanizmy.
Drugim etapem jest opór, który nie może ograniczać się do reaktywnego sprzeciwu wobec pojedynczych przejawów systemu. Opór w tym ujęciu oznacza świadome zakwestionowanie samej logiki, według której przemoc — czy to fizyczna, czy instytucjonalna — uchodzi za ostateczne narzędzie rozstrzygania konfliktów. To próba wyjścia poza narzucone ramy, w których wybór sprowadza się do tego, kto ma prawo stosować siłę, a nie czy jest ona w ogóle uzasadniona. Taki opór ma charakter zarówno intelektualny, jak i praktyczny: obejmuje zmianę języka, którym opisuje się rzeczywistość, oraz praktyk, które tę rzeczywistość podtrzymują.
Ostatecznie jednak sama krytyka i sprzeciw nie wystarczą. Trzecim wymiarem jest upełnomocnienie — proces, w którym jednostki i zbiorowości odzyskują zdolność do definiowania własnych warunków działania poza logiką dominacji. Nie chodzi tu o przejęcie istniejących narzędzi władzy, lecz o ich przekształcenie lub przekroczenie. Upełnomocnienie oznacza budowanie alternatywnych form organizacji życia społecznego, w których relacje nie opierają się na przymusie i kontroli, lecz na współzależności, odpowiedzialności i negocjacji.
Dopiero napięcie między tymi trzema wymiarami — reprodukcją, oporem i upełnomocnieniem — tworzy realną przestrzeń zmiany. Bez rozpoznania mechanizmów reprodukcji opór pozostaje ślepy; bez oporu reprodukcja trwa niezakłócona; bez upełnomocnienia zarówno jedno, jak i drugie nie prowadzi do trwałej transformacji, a jedynie do przesunięć w obrębie tego samego porządku.