„Ale ktoś wkręcił Rzepę” mówi współpracownik prezydenta po "sensacyjnym" tekście o wypadku
- Ale ktoś wkręcił Rzepę, wprawdzie nie potrafimy udowodnić że było inaczej, ale wszyscy wiedzą, że winny jest Tusk z bronią elektromagnetyczną.
Kto i po co miałby chcieć zabić prezydenta? Przecież ten człowiek ni nie może. Równie dobrze można by robić zamach na babcię Zosię.
Gdyby babci Zosi pękła opona to byś o tym nie pisał,widzisz różnicę?
I znowu lipa. A wróg już był okreslony...Teoria zamachu nie wypaliła.
Spytaj Antka od broni magnetycznej ,od sztucznej mgły i innych teorii .
Tego samego który już skłócił nas z całym niemal światem.
Wypaliła, wystarczy powtórzyć 100 razy takie samo głupstwo a odsetek tych, którzy w nie uwierzą drastycznie wzrośnie.
Dzisiejsza "Rzepa" ujawnia kulisy wypadku limuzyny Andrzeja Dudy. Według dziennika, w prezydenckim BMW została założona opona przeznaczona wcześniej do utylizacji. Zwróciliśmy się o komentarz do ppłk Jarosława Kaczyńskiego, byłego wiszeszefa Biura Ochrony Rządu i eksperta od ochrony osób.
Jerzy Morawski, Gazeta.pl: Jak to możliwe, że w samochodzie prezydenta założono zużytą oponę?
Ppłk Jarosław Kaczyński: Jeśli informacje "Rz" są prawdą, to mamy do czynienia ze świadomym narażeniem życia prezydenta. Nawet jeśli w magazynie brakuje dobrej opony, zużyta nie ma prawa być nigdy założona. Wówczas prezydent powinien koniecznie jechać innym samochodem. Osoba, która to zrobiła, musiała wiedzieć, jakie mogą być następstwa takiej decyzji.
Kto ponosi za tę sytuację odpowiedzialność?
- Czekam niecierpliwie na więcej informacji, które powinien ujawnić BOR. Jeśli jednak informacje "Rz" sa prawdziwe, to wśród odpowiedzialnych powinni znaleźć się na pewno wiceszef BOR do spraw działań ochronnych oraz szef logistyki.
Kolumna jechała podobno z prędkością większą niż 160 kilometrów. Czy to jest dopuszczalne?
- Limuzyna pancerna nie powinna jeździć szybko. 140 kilometrów to jest maksymalna prędkość, choć to zależy od specyfikacji pojazdu. Politycy często naciskają, aby dowieźć ich szybko na miejsce. Ale cieszący się autorytetem szef ochrony powinien umieć przekonać polityka, że takie działania mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa.
Prezydent jechał z Karpacza do Wisły, czyli pokonywał odcinek 350 kilometrów...
- Dziennie samochód prezydenta nie powinien jeździć więcej niż 100 kilometrów. Takie BMW waży prawie cztery tony, nie licząc podzespołów. Proszę sobie wyobrazić, jaki to jest ciężar dla łożysk. Limuzyna pancerna ma zapewniać bezpieczeństwo, ale nie jest szczególnie wytrzymała na długą eksploatację. Dlatego osoba ochraniana powinna większe odcinki pokonywać np. samolotem.
Jak Pan ocenia fakt, że karetka nie nadążała za kolumną?
- Taka sytuacja również nie ma prawa się zdarzyć. Kolumna prezydenta musi poruszać się w taki sposób, aby wszystkie pojazdy dodatkowe, które się w niej poruszają, nie miały problemów z dotrzymaniem tempa.
Czy limuzyna prezydenta może wjeżdżać po stromych drogach?
- Nie wiem, jak ostry był ten podjazd. Na pewno pancerna limuzyna powinna poruszać się po w miarę równych drogach.
Jeden z urzędników prezydenta jechał w kolumnie prywatnym samochodem. To dopuszczalne?
- Tylko wtedy, jeśli kierowca jest po szkoleniach i posiada uprawnienia do jazdy w kolumnie.
Proszę nie robić sobie jaj , to wszystko jest proste jak cepy, za samochód odpowiedzialny jest kierowca. Idąc tropem nadbudowy , można dojść do samego papieża.
Jak się zakłada oponę z magazynu części wycofanych z użytku, bo prezydent śpieszy się na narty i nie będzie czekał na nowe opony od producenta, a nikt nie pomyślał o zapasie, to faktycznie nie ma mowy o przypadku, lecz o porażającej niekompetencji. Ciekawe czy i tym razem kierowca słyszał, że "prezydent jeszcze nie zdecydował co robić"...
Acha, i dlaczego człowiek, który nagrał niezgodną z przepisami jazdę kolumny prezydenckiej zostanie ukarany teraz mandatem i punktami karnymi? Gdyby nie on, nigdy byśmy się nie dowiedzieli, że prezydent jest wożony jak worek ziemniaków.
Powtarzam to są jaja i bylejakość wszystkim towarzysząca, od Trybunałów przez orzecznictwo po kierowców. Wszyscy z kompetencjami oczywiście.
Tego się już nigdy nie dowiemy.
Czego się nie dowiesz?
Że obsługa prezydenta zawaliła wiadomo od początku.
Czego się spodziewać po ludziach których jedynym kryterium zatrudnienia jest służalczość?.Fuchę dostaje borówka tylko dlatego,że była osobistym ochroniarzem prezydentowej.Winę próbowano zwalić na poprzednie kierownictwo a okazało się,że to swojaki są wybitnie zdolne,bo jak nazwać montaż zużytej opony gdy się miało na składzie komplet nowych ale przydał się w innym samochodzie.Nie udało się zaklinać rzeczywistości jak w przypadku lotu ale skojarzenia same nachodzą.