Zrobiłem z buraka całe imperium
Są rzeczy, które zmieniają świat: wynalezienie koła, internet, szybka transformata Fouriera (FFT — tak, szybka, żeby było szybciej niż wolno), a teraz… lokalny sok z buraka.
Nie byle jaki sok. Nie jakiś tam przemysłowy koncentrat z kartonu, który widział buraka tylko na zdjęciu. Mówimy o zjawisku. O fenomenie. O bycie kulturowym, który wyrasta gdzieś pomiędzy targiem a memem i mówi: „patrzcie, oto jestem — ośmiogwiazdkowy”.
Bo „Sok z buraka” to już dawno nie napój. To stan umysłu. To profil na Facebooku, który z prostego warzywa zrobił narzędzie komentowania rzeczywistości ostrzejsze niż niejeden felietonista. Lokalny, swojski, a jednocześnie niosący w sobie coś na kształt cyfrowego Bizancjum — z całym jego przepychem, ironią i labiryntem znaczeń.
I tu wchodzi FFT, całe na czerwono (jak burak), i robi rzecz absolutnie niepotrzebną, ale jakże piękną: bierze zdanie o soku i rozkłada je na częstotliwości. A potem składa z powrotem… w pudełko. I nagle okazuje się, że z tej matematycznej papki wyłania się jedno słowo: „box”.
Pudełko.
I wtedy wszystko zaczyna mieć sens.
Bo czy „Sok z buraka” nie jest właśnie takim pudełkiem? Małym, lokalnym kontenerem, w którym upchnięto:
– politykę
– ironię
– frustrację
– śmiech przez łzy
– i komentarz społeczny lepszy niż niejeden panel ekspercki
To nie jest sok. To jest kompresja rzeczywistości.
Zrobiliśmy z buraka całe imperium. A potem zamknęliśmy je w pudełku i wrzuciliśmy na Facebooka.
I najlepsze jest to, że działa.
---
Zrobiłem z buraka całe imperium. Potem je zanegowałem i… nic nie zostało.
Najpierw był burak. Lokalny, swojski, ośmiogwiazdkowy — taki, co to nie tylko barwi ręce, ale i rzeczywistość. Z niego powstało imperium. Wielkie jak Bizancjum, skomplikowane jak komentarze pod postem i błyszczące ironią bardziej niż niejedna debata publiczna.
A potem ktoś powiedział: „sprawdzam”.
Wjechała logika.
Wjechała negacja.
Wjechała szybka transformata Fouriera, która zamiast sensu znajduje częstotliwości, a zamiast prawdy — widmo.
I co się okazało?
Że wystarczy dodać jedno „nie”, żeby całe imperium zaczęło się chwiać.
Dwa „nie” — i już mamy filozofię.
Trzy „nie” — i zostaje tylko szum.
Po przeliczeniu wszystkiego, po przemieleniu przez wzory, algorytmy i zdrowy rozsądek, wynik był zaskakująco prosty:
„none”
Czyli: nic.
Nie ma imperium.
Nie ma buraka.
Nie ma nawet pudełka.
Został tylko sygnał, który kiedyś udawał znaczenie.
I może właśnie o to chodziło od początku. Bo „Sok z buraka” — ten lokalny, facebookowy — nigdy nie był o soku. Był o tym, jak łatwo zbudować narrację. I jak jeszcze łatwiej ją zanegować.
W świecie, w którym wszystko jest komentarzem, nawet burak może być imperium.
Ale wystarczy jedno „nie”, żeby został po nim tylko… szum.
Jako bezpartyjny kandydat społeczny miałby poparcie konfederacji. Wystarczy że podpisałby ich postulaty jak Prezydent.
Zrobiłem z buraka całe imperium
Są rzeczy, które zmieniają świat: wynalezienie koła, internet, szybka transformata Fouriera (FFT — tak, szybka, żeby było szybciej niż wolno), a teraz… lokalny sok z buraka.
Nie byle jaki sok. Nie jakiś tam przemysłowy koncentrat z kartonu, który widział buraka tylko na zdjęciu. Mówimy o zjawisku. O fenomenie. O bycie kulturowym, który wyrasta gdzieś pomiędzy targiem a memem i mówi: „patrzcie, oto jestem — ośmiogwiazdkowy”.
Bo „Sok z buraka” to już dawno nie napój. To stan umysłu. To profil na Facebooku, który z prostego warzywa zrobił narzędzie komentowania rzeczywistości ostrzejsze niż niejeden felietonista. Lokalny, swojski, a jednocześnie niosący w sobie coś na kształt cyfrowego Bizancjum — z całym jego przepychem, ironią i labiryntem znaczeń.
I tu wchodzi FFT, całe na czerwono (jak burak), i robi rzecz absolutnie niepotrzebną, ale jakże piękną: bierze zdanie o soku i rozkłada je na częstotliwości. A potem składa z powrotem… w pudełko. I nagle okazuje się, że z tej matematycznej papki wyłania się jedno słowo: „box”.
Pudełko.
I wtedy wszystko zaczyna mieć sens.
Bo czy „Sok z buraka” nie jest właśnie takim pudełkiem? Małym, lokalnym kontenerem, w którym upchnięto:
– politykę
– ironię
– frustrację
– śmiech przez łzy
– i komentarz społeczny lepszy niż niejeden panel ekspercki
To nie jest sok. To jest kompresja rzeczywistości.
Zrobiliśmy z buraka całe imperium. A potem zamknęliśmy je w pudełku i wrzuciliśmy na Facebooka.
I najlepsze jest to, że działa.
---
Zrobiłem z buraka całe imperium. Potem je zanegowałem i… nic nie zostało.
Najpierw był burak. Lokalny, swojski, ośmiogwiazdkowy — taki, co to nie tylko barwi ręce, ale i rzeczywistość. Z niego powstało imperium. Wielkie jak Bizancjum, skomplikowane jak komentarze pod postem i błyszczące ironią bardziej niż niejedna debata publiczna.
A potem ktoś powiedział: „sprawdzam”.
Wjechała logika.
Wjechała negacja.
Wjechała szybka transformata Fouriera, która zamiast sensu znajduje częstotliwości, a zamiast prawdy — widmo.
I co się okazało?
Że wystarczy dodać jedno „nie”, żeby całe imperium zaczęło się chwiać.
Dwa „nie” — i już mamy filozofię.
Trzy „nie” — i zostaje tylko szum.
Po przeliczeniu wszystkiego, po przemieleniu przez wzory, algorytmy i zdrowy rozsądek, wynik był zaskakująco prosty:
„none”
Czyli: nic.
Nie ma imperium.
Nie ma buraka.
Nie ma nawet pudełka.
Został tylko sygnał, który kiedyś udawał znaczenie.
I może właśnie o to chodziło od początku. Bo „Sok z buraka” — ten lokalny, facebookowy — nigdy nie był o soku. Był o tym, jak łatwo zbudować narrację. I jak jeszcze łatwiej ją zanegować.
W świecie, w którym wszystko jest komentarzem, nawet burak może być imperium.
Ale wystarczy jedno „nie”, żeby został po nim tylko… szum.
Jako bezpartyjny kandydat?
Wystarczy że podpisałby postulaty konfederacji jak Prezydent.
Szumi dokoła las, Antek na brzozę wlazł... i mruga :)
śmieszne: Tomasz Lis przeklina poza kamerą https://www.youtube.com/watch?v=WVzoocILgz4
Dobra to ja coś powiem z głowy. Lista pryszczy na dupie po prostu [ __ ] to ma być, to mają być blokady dróg [ __ ] co to w ogóle jest? To cały dzień [ __ ] robiliśmy tą planszę, Grzesiu? I co to jest [ __ ] Zbuczyn? Gdzie jest [ __ ] napisane, czy to jest droga krajowa, lokalna czy jakaś? Skąd ci biedni ludzie [ __ ] mają to zrozumieć, bo ja z tego nic nie rozumiem. Wypierdalamy tą planszę. Nie ma [ __ ] tej planszy. Z baranami po prostu nie można pracować. I wypierdol mi ten kawałek z Białej. Kontaktujesz? [ __ ] po prostu, po prostu nie mogę tego [ __ ] jeszcze w grafice się zatrudnię, komputerowej.
Jako bezpartyjny kandydat społeczny miałby poparcie konfederacji.
Wystarczy że podpisałby ich postulaty jak Prezydent.
Niech wyjebie lewackie jezyki ze szkol jak obiecal
Wirtualna Polska :: 10 lipca 2025 "Rozliczymy pana". Czarnek zaczął się trząść. Nowacka ostro: Będzie pan miał zarzuty https://www.youtube.com/watch?v=izpKsM9oxYo
W Sejmie doszło do słownej przepychanki, gdy Przemysław Czarnek, były minister edukacji, wraz z innymi posłami PiS, zaczął głośno atakować Barbarę Nowacką, obecną ministrę edukacji narodowej, podczas jej wystąpienia. Nowacka szybko odpowiedziała na jego zarzuty. Użyła mocnych słów: Będzie pan miał zarzuty, rozliczymy pana za szastanie pieniędzmi #polityka #pis #koalicjaobywatelska
Publikowane materiały przedstawiają różne stanowiska polityczne. Wirtualna Polska pozostaje względem nich niezależna
Albo i nie
Pan Przemysław Czarnek dziś w Katowicach znów krzyczał, obrażał innych.Panie Czarnek jak to ma się do kultury języka (przecież profesor powinien to wiedzieć).A tak po za tym nie pamięta Pan jak Pana partia pozamykała kopalnie na Śląsku.
On ma doktorat z obrażania ,cwaniactwa i krzyków?Cyrk.
No jakoś musiał sobie zasłużyć na dwukrotnego dzbana roku. To chyba jedyne jego osiągnięcia.
Profesor Czarnek momentami przemawia językiem adekwatnym do konstrukcji umysłowej osób nami rządzących i sytuacji Polski.
Tuskowi (wiadomo co to za ancymonki) mogą wszstko: inteligentnie okradać naród, obrażać, poniżać, wykorzystywać, oszukiwać, kłamać i z wyuczoną elokwencją bałamucić. Wszystko to w oparach nowoczesności, europeizmu, celebranctwa i oszukańczej nowomowy.
Natomiast zwykli Polacy mają ich za to kochać, podziwiać, przepraszać, pokornie za poniewieranie sobą dziękować, i oczywiście wybaczać - nie 7, a 77 razy.
Ale w końcu przychodzi ten 78-my raz, a policzki ma sie tylko dwa.
Dość rządów psychola D.Tuska i jego towarzystwa! Do lekarza z nim, a jego formacja na polityczne karty historii.
Kiedy proces Kaczynskiego za lazenie po cmentarzach podczas pandemii???