Jest ich pełno na granicach,Berlinie, Paryżu, Londynu..przyjdą kraść i tu
Jest ich pełno na granicach,Berlinie, Paryżu, Londynu..przyjdą kraść i tu
Jest ich pełno na granicach,Berlinie, Paryżu, Londynu..przyjdą kraść i tu
Krętaczy ,kłamców mocnych w gębie mamy dosyć.
Ja też mam dosyć zwijania podstaw funkcjonowania panstwa i totalnego okradania Polaków.
Uśmiechać się dalej..
Deficyt budżetu państwa w okresie styczeń–luty 2026 roku wyniósł 48,5 mld zł – poinformowało Ministerstwo Finansów. W tym czasie dochody budżetu sięgnęły 78,3 mld zł, a wydatki aż 126,8 mld zł. Dla porównania według tych samych danych, deficyt finansów publicznych w analogicznym okresie 2021 roku - w środku pandemii koronawirusa - wynosił 3,9 mld złotych.
Uśmiechać się dalej
Deficyt budżetu państwa w okresie styczeń–luty 2026 roku wyniósł 48,5 mld zł – poinformowało Ministerstwo Finansów. W tym czasie dochody budżetu sięgnęły 78,3 mld zł, a wydatki aż 126,8 mld zł. Dla porównania według tych samych danych, deficyt finansów publicznych w analogicznym okresie 2021 roku - w środku pandemii koronawirusa - wynosił 3,9 mld złotych.
Uśmiechać się dalej
Deficyt budżetu państwa w okresie styczeń–luty 2026 roku wyniósł 48,5 mld zł – poinformowało Ministerstwo Finansów. W tym czasie dochody budżetu sięgnęły 78,3 mld zł, a wydatki aż 126,8 mld zł. Dla porównania według tych samych danych, deficyt finansów publicznych w analogicznym okresie 2021 roku - w środku pandemii koronawirusa - wynosił 3,9 mld złotych.
[moneta] Rozdział XXXIV: Deficyt jako pasza
Deficyt budżetowy nie był już problemem — był silosowym paśnikiem.
Każdy z potomków wiedział, że im większy deficyt:
* Tym łatwiej o projekt,
* Tym łatwiej o etat,
* Tym bardziej można mówić, że „robimy coś nowego”.
Nie pytali: „czy trzeba?”
Pytali: „czy będzie finansowanie?”
-
Krzyczysz „troll!”, „psychopata!” — wielki alarm w eter puszczasz,
a tymczasem własnym jadem całe forum tylko stłuszczasz.
Więc nim znowu hukniesz z pianą, robiąc burzę z byle słowa,
sprawdź, czy przypadkiem to nie twoja klawiatura trolla chowa.
W czasie pandemii państwo nie działało więc nie było deficytu
Okradają bez opamiętania Polaków na rzecz Niemiec,pora się obudzić. Lewaki dążą do wprowadzenia w przyszłym roku euro w Polsce. Chronić polską złotówkę.
Ruch obrońców złotówki zablokuje kantory w Polsce?
Nie można dopuścić by Polacy posługiwali się obcymi walutami.
Panie Bąkiewicz, kantory nam zagrażają. Odbierają Polakom złotówki!
13:25 a ty co troll kto ci płaci za pisanie takich głupot.
Bredzisz!
Dlaczego to robisz?
Aby zanegować logicznie wyrażenie „lokalny ośmiogwiazdkowy sok z buraka”, wprowadzamy zaprzeczenie całego opisu.
Najprostsza negacja:
„Nie jest prawdą, że jest to lokalny ośmiogwiazdkowy sok z buraka.”
Można też rozpisać dokładniej (negacja koniunkcji cech):
„To nie jest lokalny sok z buraka o ośmiu gwiazdkach.”
Albo w formie rozbitej logicznie:
„Nie jest lokalny lub nie jest sokiem z buraka, lub nie ma ośmiu gwiazdek.”
Ta ostatnia wersja odpowiada ścisłej negacji logicznej (prawo de Morgana).
Zrobiłem z buraka całe imperium
Są rzeczy, które zmieniają świat: wynalezienie koła, internet, szybka transformata Fouriera (FFT — tak, szybka, żeby było szybciej niż wolno), a teraz… lokalny sok z buraka.
Nie byle jaki sok. Nie jakiś tam przemysłowy koncentrat z kartonu, który widział buraka tylko na zdjęciu. Mówimy o zjawisku. O fenomenie. O bycie kulturowym, który wyrasta gdzieś pomiędzy targiem a memem i mówi: „patrzcie, oto jestem — ośmiogwiazdkowy”.
Bo „Sok z buraka” to już dawno nie napój. To stan umysłu. To profil na Facebooku, który z prostego warzywa zrobił narzędzie komentowania rzeczywistości ostrzejsze niż niejeden felietonista. Lokalny, swojski, a jednocześnie niosący w sobie coś na kształt cyfrowego Bizancjum — z całym jego przepychem, ironią i labiryntem znaczeń.
I tu wchodzi FFT, całe na czerwono (jak burak), i robi rzecz absolutnie niepotrzebną, ale jakże piękną: bierze zdanie o soku i rozkłada je na częstotliwości. A potem składa z powrotem… w pudełko. I nagle okazuje się, że z tej matematycznej papki wyłania się jedno słowo: „box”.
Pudełko.
I wtedy wszystko zaczyna mieć sens.
Bo czy „Sok z buraka” nie jest właśnie takim pudełkiem? Małym, lokalnym kontenerem, w którym upchnięto:
– politykę
– ironię
– frustrację
– śmiech przez łzy
– i komentarz społeczny lepszy niż niejeden panel ekspercki
To nie jest sok. To jest kompresja rzeczywistości.
Zrobiliśmy z buraka całe imperium. A potem zamknęliśmy je w pudełku i wrzuciliśmy na Facebooka.
I najlepsze jest to, że działa.
---
Zrobiłem z buraka całe imperium. Potem je zanegowałem i… nic nie zostało.
Najpierw był burak. Lokalny, swojski, ośmiogwiazdkowy — taki, co to nie tylko barwi ręce, ale i rzeczywistość. Z niego powstało imperium. Wielkie jak Bizancjum, skomplikowane jak komentarze pod postem i błyszczące ironią bardziej niż niejedna debata publiczna.
A potem ktoś powiedział: „sprawdzam”.
Wjechała logika.
Wjechała negacja.
Wjechała szybka transformata Fouriera, która zamiast sensu znajduje częstotliwości, a zamiast prawdy — widmo.
I co się okazało?
Że wystarczy dodać jedno „nie”, żeby całe imperium zaczęło się chwiać.
Dwa „nie” — i już mamy filozofię.
Trzy „nie” — i zostaje tylko szum.
Po przeliczeniu wszystkiego, po przemieleniu przez wzory, algorytmy i zdrowy rozsądek, wynik był zaskakująco prosty:
„none”
Czyli: nic.
Nie ma imperium.
Nie ma buraka.
Nie ma nawet pudełka.
Został tylko sygnał, który kiedyś udawał znaczenie.
I może właśnie o to chodziło od początku. Bo „Sok z buraka” — ten lokalny, facebookowy — nigdy nie był o soku. Był o tym, jak łatwo zbudować narrację. I jak jeszcze łatwiej ją zanegować.
W świecie, w którym wszystko jest komentarzem, nawet burak może być imperium.
Ale wystarczy jedno „nie”, żeby został po nim tylko… szum.