Wykluczony, o czym ty mówisz jaka filantropia, dlaczego ktoś ma mnie do niej zmuszać? a uwierz,jestem zmuszana.Będę chciała, to sama kupię potrzebne produkty i dam potrzebującej rodzinie i to jest filantropia i charytatywność a nie zmuszanie na siłe i dzieci i nauczycieli do stania w sklepach, bo chętnych z własnej woli uwierz mi że nie ma.
Co ty piszesz? Kto cię zmusza? Nikt 16:24. Czy jak dostajesz na ulicy ulotkę o kredycie to musisz go brać? Nie. I tu tak samo. Zanika w nas człowieczeństwo. Wszechobecna znieczulica, obojętność i jad. Nie dziwmy się że gdy my będziemy oczekiwać pomocy nikt nam nie poda ręki.
17:10,nie mówiłam o zmuszaniu do kupowania produktów a zmuszaniu do stania w sklepie, co ty możesz o tym wiedzieć?stałeś tam kiedyś i czułeś właśnie ten jad kupujących ,patrzących na ciebie jak na żebraka jakiegos.I nie mów mi że mogę odmówić, bo nie mogę.(jeśli chodzi o stanie w sklepie) jeśli chodzi o kupowanie produktów,to oczywiście,chće kupuję, nie to nie kupuję.
Stałam w piątek i to dobrowolnie, bo nic co ludzkie nie jest mi obce. A takich ujadaczy 17:46 zawsze spotkasz. A wiesz, że ujadają zazwyczaj ci , co mają wobec wszystkich roszczenia. Ale mają prawo nie dawać i niech nie dają, ale po co krytykować. Dziwię się 17:46bo u nas nikt nie namawiał i nie zmuszał nikogo.
Ja uważam że nikt nikogo nie zmusza do zbiórek w sklepach.Po co tyle złośliwości, nie chcesz nie daj, nikt ci siłą nic z koszyka nie wyciąga . A jeżeli zbiórki prowadzą dzieci to za zgodą rodziców i pod opieką dorosłych . I może dzięki takim akcjom wyrosną na życzliwych ludzi nie takich obłudnych jak większość tu piszących...
Nigdy ,wbrew woli nie wysyłałem syna a tym bardziej z nakazu szkoły!!Formę pomocy międzyludzkiej wysysa się z mlekiem matki!!
Pomoc drugiemu człowiekowi wraca do człowieka,mogę to z całą świadomością powiedzieć?
pomóc drugiemu tak ale dlaczego tym którzy wolą przepić i przepalić zamiast kupić żywność dziecku i rodzinie,co niektórzy nauczyli się tylko brać a po co do pracy
Te dzieci to nie stoją w godzinach lekcyjnych, chyba tylko w soboty. Nauczyciel odmówić może i nikt mu nic nie zrobi , ale musi znaleźć się taki, który pójdzie. A jak czasem odmówić, jak dyr. albo pedagog prosi - zrób to dla mnie, proszę, ktoś musi. Dlaczego >ktoś musi< ?
Co ty piszesz jak to nie w godzinach lekcyjnych ,mogę ci przytoczyć sklepy i szkoły w których stoją dzieci w godzinach lekcyjnych z nauczycielami ,chyba bronisz samego siebie lub jesteś dyrektorem. Proszę przejść po szkołach i zobaczyć ile dzieci było w szkole w piątek.
Stoi się w piatek, sobotę i niedzielę. A nauczyciel niby może odmówić, ale od jakiegoś czasu w szkołach jest tak, że niektórzy dyrektorzy jak tylko coś jest nie po ich myśli rzucają hasło do nauczyciela: pamiętaj na twoje miejsce jest wielu innych chętnych, nie musisz tego czy tamtego robić, ale.... Ci dyrektorzy w obawie o własny stołek są gotowi wszystko zrobić, by podlizać się tym na górze. A zwykły nauczyciel jest pionkiem nie mającym nic do gadania.
to nazywa się dziadostwo ...
tylko że to dziadostwo nie stoi w sklepie na siebie tylko sępi od innych
Niech zbierają w sklepach do których chodzą bogaci ludzie, a nie w Biedronce.
Filantropii i chęci niesienia pomocy innym trzeba uczyć dzieci poprzez dawanie przykładu w domu, w szkole i najważniejsze poprzez uczciwość rządzących i ich stosunek do społeczeństwa - ten prawdziwy.
Są ludzie, którzy na co dzień pomagają biednym lub biedniejszym od siebie, zwierzętom i nie oczekują rozgłosu i nie robią tego na pokaz. Są anonimowi i to jest piękne.
"ANIOŁÓW DOBROCI" NIE POTRZEBUJEMY!
A dlaczego prezydenci,starości ,dyrektorzy itp nie zrobią akcji pomocy biednym ,nieudolnym i nie wydadzą nakazu stania w sklepach z dyżurami w sobotę i niedzielę i nie zbierają na paczki dla biednych którzy pija,palą itp nie myśląc o rodzinie i dzieciach? Bo to nie ich działka?Taka sama jak i nauczycieli w takim wypadku.Dlaczego nie pomaga miasto? Zlikwidować to wreszcie.
Będą chcieli zdobyć poparcie w wyborach biednego i "ciemnego ludu" dając im worki jabłek, które i tak by zgniły oraz tony niezdrowych konserw i innych najtańszych produktów.
Gdyby Państwo chciało i umiało działać przeciw bezrobociu nie potrzebny byłby ten przedświąteczny "cyrk" na taką skalę. Nic tak nie degeneruje społeczeństwa jak brak pracy i świadomość, że człowiek jest uzależniony i zdany na łaskę lub niełaskę urzędnika MOPS. Pomijam margines ludzi, który w każdym społeczeństwie (bogatym również) istnieje.
Jeżeli ktoś chce pracować i zarobić nawet grosze na żywność to nawet kopie doły,ale gdzie tam ,po co jak ktoś na nich to zarobi.A po co ma pracować jak zasiłki pomogą
07:53 -o co jeszcze będziecie mieli pretensje do tych nauczycieli ,może jeszcze mają sprzątać w Banku Żywności,piszesz ,,pani nauczycielka siedziała sobie z boku", a dlaczego pani nauczycielka ma stać i zbierać do koszyka?, a dlaczego nauczyciele są winni i odpowiedzialni za to,ze dzieciak stoi,ze dzieciak nie ma co jeść,ze dzieciak jest nieubrany itp.Ogarnijcie się ludzie.Nauczyciel to nie ,,śmieć".
Nauczycielom kazała dyrekcja, a dyrekcja otrzymała wytyczne z samorządu, który przecież współpracuje z BŻ i tak się to kręci .....