Prof. Stępień o "kokonach" lokalnej władzy: „Samodzierżawie w samorządach doprowadziło do nepotyzmu!"
Stępień krytykuje zasadę bezpośredniego wyboru wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, wprowadzoną jeszcze za rządów SLD-PSL. Jego zdaniem, doprowadziła ona do tego, że w gminach i miastach władzę ma tylko jeden człowiek, a samorządy są zmarginalizowane przez wójtów, burmistrzów czy prezydentów.
Bardzo często słyszę od nich takie zdanie: rada jest balastem, bo nie bierze żadnej odpowiedzialności. Ja rządzę jednoosobowo i jednoosobowo ponoszę odpowiedzialność, nawet jak będę siedział w więzieniu, co już się niejednokrotnie zdarzyło. To jest jakaś tragifarsa, że można w Polsce rządzić miastem z więzienia
— mówi Stępień.
I dodaje:
To wszystko spowodowało dwie bardzo negatywne rzeczy: zbyt silną, jednoosobową władzę złączoną z częścią administracyjną oraz marginalizację rad gminy czy miasta. Ludzie, którzy widzą, jaka jest rzeczywista pozycja rady, nie angażują się, nie kandydują.
Stępień zwraca też uwagę na pleniący się w samorządach nepotyzm.
To samodzierżawie w samorządach doprowadziło do nepotyzmu i całkowitej utraty wiary przez społeczności lokalne, zwłaszcza te mniejsze, w możliwość zmiany
— twierdzi.
Jak żona czy mąż członka rady nie ma pracy, to burmistrz coś zorganizuje w podległej mu spółce. Dochodzi do takich sytuacji, że przeciwko radnym opozycyjnym reszta rady zdominowana przez wójta podejmuje uchwały potępiające jego krytykę. A urzędnik gminny, żeby za bardzo nie podskakiwał, może wystartować z listy burmistrza do rady powiatu. I tak to się kręci
— dodaje profesor.
Jego zdaniem, w gminach często powstają „ludzkie kokony”, czyli układy skupione wokół lokalnej władzy, które nie są zainteresowane żadnymi zmianami.
Wójt w takiej gminie kontroluje - bezpośrednio lub pośrednio - do 300 stanowisk: w urzędzie gminy, jej spółkach oraz w różnego rodzaju podmiotach uzależnionych od gminy, także gospodarczo. Jak się tę liczbę stanowisk pomnoży przez członków rodzin, to zatrudnianych przez wójta wyjdzie z tysiąc osób. Do głosowania w takiej gminie jest uprawnionych ok. dwóch trzecich mieszkańców, przy frekwencji 40 proc. głosuje 2 tys. osób. W tej grupie jest ten tysiąc uzależniony od wójta. Ta grupa tworzy taki ludzki kokon zorganizowany wokół wójta, który nie jest zainteresowany żadnymi zmianami, a już w żadnym wypadku zmianą wójta. W tym upatruję największą klęskę samorządu
— stwierdza Stępień.
Według profesora, obecny ustrój samorządowy, powoduje konserwowanie układów władzy na długie lata (niektórzy szefowie miast czy gmin rządzą nawet po 20 lat), co jest zaprzeczeniem demokracji.
Demokracja to jest taki ustrój, w którym istnieje możliwość zmiany, oczywiście także kontynuacji, ale jeżeli ta kontynuacja trwa przez dwadzieścia parę lat, bo niektórzy wójtowie czy burmistrzowie to są jeszcze byli naczelnicy rad narodowych sprzed reformy to nie ma to nic wspólnego z demokracją, to raczej układ, do którego co najwyżej można dokooptować jakiegoś człowieka, ale nie można tchnąć w niego nowego ducha.
wpolityce pl
samorzady zostaly sprywatyzowane, a miejscowe kliki rosna na potege
czy aby profesor, może magister...
PAN PROFESOR STĘPIEŃ MA ABSOLUTNĄ RACJĘ. W tym felietonie wytknął chyba wszystko, co zżera demokrację w samorządach.
Ostrowiec jest tego wyrazistym przykładem. Oczywiście traci na tym społeczeństwo, bo zasada MIERNY BIERNY ale WIERNY niestety przekłada się na jakość pracy urzędów i ogólnie funkcjonowanie gospodarcze na poziomie gmin czy powiatów.
Na szczęście potrafiliśmy trochę zmienić w tej patologicznej sytuacji w ostatnich wyborach, ale też daliśmy się nabrać.
Wybory to bardzo ważna obywatelska powinność, nie tylko przywilej. Powinniśmy o tym pamnietać i wybierać mądrze.
Wójtowie, burmistrzowie powinni być wybierani przez radę, którą to wybiera społeczeństwo.
Dlaczego tak zaciekle opozycja walczy z PIS-em? Bo się boją ................
Żelichowski z PSL mówi:
– Wiosną zrobi się gorąco. Jest przygotowany atak frontalny na część kierownictwa PSL. Będzie robiony lincz polityczny. Wkrótce paru naszych działaczy zostanie oskarżonych – powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Stanisław Żelichowski z Polskiego Stronnictwa Ludowego.
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/zelichowski-pis-szykuje-frontalny-atak-na-psl/5l3jdq