Pan prezydent powołując nowego prezesa MPK (ściągnął go aż ze Starachowic, bo u nas nie ma odpowiednich ludzi?) obiecywał uzdrowić spółkę. Teraz są tylko ciągłe zwolnienia. Może zmniejszyliby sobie pensyjki, to mieliby na wynagrodzenie dla pracowników.
Wszyscy dookoła krzyczą że trzeba uratować MPK, że trzeba poprawić stan taboru, trzeba zachować miejsca pracy itp. itd... A kto z was jeździ po mieście autobusem MPK zamiast własnym samochodem?
Ludzie przecież nie da się wyprowadzić spółki na prostą bez wyrzeczeń. Niestety Jest coraz mniejsze zapotrzebowanie na transport miejski, zmniejszana jest liczba kursów więc i trzeba zredukować liczbę kierowców. Przykre ale to są prawa rynku. Trzymajmy kciuki za nowego prezesa bo w Starachowicach widać pozytywne skutki jego zarządzania.
a gdzie teraz podziewa sie Pani Prezes MPK z czasów Wilczyńskiego? Pani Kołeczek? Gdzie teraz jest Prezesem?
Przytulił ją w urzędzie miasta. Tam teraz jest gwiazdą
Do gościa 00:02 by uratować MPK czy inną firmę należy dostosować przychód firmy do jej kosztów. Może i się zgadzam, tylko zwolnienia zacznijmy od tych co najwięcej zarabiają, prezesów, ich za-ców. Prezydent zmniejszyłby im pensyjki to dla zwykłych pracowników- od czarnej roboty, kasa znalazłaby się.
Do 11:50 - Uważasz, że Prezes pracowałby za zwykłą pensję? Nie. I nieważne kim jest, ale on odpowiada za firmę, podejmuje decyzje za które ponosi odpowiedzialność w mniejszym czy większym stopniu. Od razu odpiszę tym, co stwierdzą, że mogą pracować jako Prezes za najniższą pensję - pracować możecie, ale szybciej padła by firma, niż podjęlibyście jakąkolwiek decyzję. Oczywiście wyjątki się zdarzają.