gościu z 16:23
Kraków, Warszawa i Sląsk to właśnie jest zaścianek. Pojeździsz po naprawdę dużych miastach, to wtedy pogadamy.
A taki, czy inny egzamin teoretyczny - nie ma tu nic do rzeczy.
Taki rodzaj egzaminu jak właśnie wprowadzono, także nie nauczy sprawnego poruszania sie po dużych aglomeracjach - do tego potrzebna jest po prostu praktyka. Znajomość przepisów to mały ułamek tego, co jest potrzebne aby odnaleźć się w dżungli miejskiej.
Czekam teraz na kolejną reformę procedury egzaminu teoretycznego. Jak już wprowadzą nowe zasady - mam nadzieję, że będziecie protestować, bo przecież te tak przez was obecnie zachwalane procedury pójdą do kosza. A tak się one wam podobają. I zapraszam do nieco większych miast niż Warszawa, czy nawet aglomeracja katowicka.
No tak ty poruszasz się tylko po niu jork siti i pekinie.
90% zdających prawko będzie poruszać się co najwyżej właśnie w takich miejscach jak Warszawa, Kraków, czy Śląsk i będzie robić w majtki ze strachu. Jak się zdający poczuwa do tego, że potrafi jeździć i zna zasady ruchu drogowego, to te nowe egzaminy w niczym mu nie przeszkodzą, by zdobyć to prawko.
żeby niepotrzebnie nie przedłużać - tak czy inaczej, życzę Ci, abyś z taką samą łatwością z jaką zdałaś egzamin teoretyczny, poruszała się po drogach.
Zdawalem prawko 6 lat temu wiec jeszcze mialem "stary" egzamin teoretyczny. Tamte pytania i tak byly glupie, niektore nie mialy zadnego sensu, ale te nowe to jest przegiecie, nowe testy nie sprawdzaja twojej znajomosci przepisow. Niektore pytania nie maja najmniejszego sensu i nie sprawdzaja w zaden sposob znajomosci przepisow. W sumie mam gleboko gdzies jak wyglada teraz egzamin, bo prawko mam ale nie podoba mi sie to, ze zdzieraja z was kase na kazdym mozliwym kroku a pajace typu pismen tylko przyklaskuja "władzy".
W Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Zielonej Górze test na prawo jazdy zdały tylko dwie osoby z 75 kursantów. Egzamin oblał też dyrektor WORD-u i dziennikarze, którzy podeszli do próbnego testu - czytamy w onecie.
Test powinien być dostosowany do całego społeczeństwa i nie powinien być sprawdzeniem czytania ze zrozumieniem. On powinien dotyczyć zachowania na drodze. Co ciekawe niektóre pytania dotyczą interpretacji pewnych zachowań na drodze. Powinny być konkretne pytania, na które powinna być jedna konkretna odpowiedź.
dyrektor WORD oblał.
ale nasz pismen - zdałby bez żadnego problemu,
och to nasze ostrowieckie słoneczko, niech nam świeci jasnym światłem ku pokrzepieniu serc.
haha trzeba myslec, i mowi to naczelny debil ostrowca - pismen hahahah coz za ironia
Jeszcze masz prawko?
10% zdawalności. Albo z narodem coś nie tak albo z Tobą. Odpowiedź jest oczywista (jak to, że nienawidzi Cię 110% forumowiczów co wydawałoby się być abstrakcją)
jakos trzeba wyludzac od spoleczenstwa kase dla ewy kopacz i peowcow na premie.
http://mistrzowie.org/500233/Dyrektor
Sami nieudacznicy...
Jak tu juz ktos wczesniej zauwazyl - najwazniejsza jest praktyka. Chocby nie wiem jak te testy byly skonstruowane, to maja sie nijak do sytuacji na drodze. I tak jest ze wszystkim. Jezeli pracodawca ma do wyboru osobe w danym zawodzie swiezo po studiach bez doswiadczenia, a osobe bez wyzszego wyksztalcenia, ktora posiada np 5 czy 10 lat doswiadczenia w tym zawodzie, to najczesciej wybierze ta z doswiadczeniem. Nie czarujmy sie. Testy nie zrobia z was kierowcow, tak samo jak sama teoria nie zrobi z was specjalistow. Osobiscie mysle, ze testy powinny byc srednio trudne. Nie wiem jak te obecne bo ich nie przegladalem. Natomiast uwazam, ze egzamin praktyczny powinien byc na tyle skomplikowany zeby ktos kto go zda potrafil sie zachowac choc w minimalnym stopniu na drodze, skrzyzowaniu kiedy wylacza swiatla, czy parkingu. Jak widze pod jakims marketem maly samochod zajmujacy 2 miejsca parkingowe, zaparkowany w taki sposob, ze osoba z 3ciego miejsca nie moze byc do konca spokojna o karoserie to po prostu mam ochote pod taki samochod podlozyc bombe. Najgorsze jest to, ze nasi kochani rzadzacy nie kombinuja jak tu wplynac na takie sytuacje. Co komu da to, ze zaznaczy poprawna odpowiedz w tescie i rzekomo bedzie wiedzial kiedy prostowac kierownice, a kiedy dodac gazu. Jak juz wczesniej wspomnialem - PRAKTYKA. W szkolach jazdy powinni dawac 60 godzin jazd i w WORDach zajac sie konkretniej egzaminem praktycznym. Teorie powinni zostawic w spokoju, bo i tak pozniej wiekszosc z kursantow z niej nie korzysta, co widac na drogach.
Ta oczywiście z teorią masz rację. Co do drugiej sprawy. Piszesz, że powinien być trudniejszy praktyczny. U nas w Polsce jest bardzo trudny, ludzie zdają go po wiele razy. Przecież doświadczenie zdobywa się jeżdżąc. Nikt mnie nie przekona, że kursant , który zdał za pierwszym razem to super kierowca, a ten co za 10 to do kitu. Czy to ważne, że parkując zrobię 3 korekty by dobrze wjechać? Absolutnie nie. Nniech nawet robi i 5 żeby dobrze zaparkować. w końcu nauczy się i będzie dobrze. Najważniejsze jest jak kierowca zachowuje się na drodze!!! A to , że zajmie 2 miejsca? No trudno on zdobywa dopiero doswiadczenie. Czasami okazuje się, że zaczął pierwszy źle parkować i ten ostatni wypada między dwoma miejscami do parkowania. Ale to akurat to pikuś.
Wiesz co? Problem chyba nie leży w trudności egzaminu praktycznego tylko w złośliwości niektórych egzaminatorów.
Owszem nie powinno być czegoś takiego jak jedna korekta przy parkowaniu czy zakaz zatrzymywania się na "łuku". Bo nie jeden doświadczony kierowca nieraz musi zrobić 2 lub więcej korekt a dla bezpieczeństwa i na cofaniu po "łuku" lepiej się zatrzymać i na spokojnie poprawić tor jazdy.
Jak dojdzie już do jazdy po mieście to egzaminator powinien sprawdzać ogólne zachowanie się na drodze, znajomość przepisów w praktyce, sprawy które będą istotne a nie czyhać tylko na minimalną błahostkę, za którą by tu oblać.
Ja dla przykładu za pierwszym razem nie zdałam, bo najzwyczajniej w świecie zapomniałam zapalić świateł. Na placu idealnie, a na drugim skrzyżowaniu stop. Była piękna, słoneczna pogoda wiec coś mi się robi jak teraz w taką pogodę, szarówka czy ciemno a niejeden kierowca bez świateł sobie śmiga po mieście.
Błedy karane N- ką powinny stwarzać ewidentne zagrożenie, bo za byle co to można nie zdac na każdym kroku.
Bodajże w '92 roku również była taka "rewolucyjna" zmiana egzaminów. Wprowadzono test wielokrotnego wyboru, pytania przez dłuższy czas były niepublikowane (a jak już, to bez odpowiedzi lub z odpowiedziami niepoprawnymi), zmniejszono ilość możliwych do popełnienia błędów a zwiększono ilość pytań na teście.
Skutek przez pierwsze miesiące był taki sam, jak teraz, czyli minimalna zdawalność. Myślę, że po prostu ludzie nie nauczyli się jeszcze zdawać "nowych" testów - za jakiś czas to się poprawi.
Co nie zmienia postaci rzeczy, że w Polsce jest niezwykle ciężko uzyskać prawko.
Ciekawe ilu szacownych obywateli zdaloby nowa mature (podstawowa), gdyby prog wynosil 80% a nie 30%. Najpierw trzeba nauczyc sie czytac ze zrozumieniem.