No tak, mama jej pomaga to jeszcze i siostra niech kalece pomaga. Im ktoś mniej ma do roboty tym ma gorszą organizację.
Pewnie mama za nią zasuwa w domu a ona dama czyta mówiąc ze musi się doszkalać lub piłuje pazurki.Pozdrawiam z 06;53.
Trzeba zacząć od domowników dzieci powinny znać swoje miejsce i trochę rygorystyczny tryb.Mąż Ci pomaga ,dzieciaki też swoje zabawki , w łazience każdy wie gdzie jest kosz na brudy więc wymagaj tego .A jeśli tak w ogóle sobie nie radzisz poproś kogoś z rodziny ale nie mamusie czy teściową one zawsze będą po czyjejś stronie ,poproś osobę na ,którą dobrze znasz i da radę pomóc Ci w tym wszystkim .Pozdrawiam.
Nie, ona nic nie udaje, ona taka niezaradna jest od zawsze. W szkole też jakoś ciężko jej szło, musieliśmy z bratem jej pomagać a teraz ma dziecko, dom, pracę i choć to tylko 4-5h to ona sobie nie radzi.
Nie przejmuj się tymi komentarzami podłych ludzi nie brakuje. Doskonale cię rozumiem. Też pracowałam miałam jedno dziecko, pracowałam na zmiany często w soboty i niedziele czasami jak wychodziłam to mały spał jak wracałam też już spał i w dodatku robiłam jeszcze kurs. Wszystko mnie przerażało w domu bałagan jak cholera mąż przychodził z pracy i jemu to nie przeszkadzało, nawet mu do głowy nie przyszło że on może coś uprasować albo zrobić pranie. Czułam się jak baba brudas, przerosło mnie to wszystko te ciągłe nerwy brak czasu dla siebie dziecka ten ciągły bieg stres. Przez to wszystko nie mogłam zajść w ciąże z tych nerwów ponad rok staraliśmy się o 2 dziecko. Zrezygnowałam z pracy mam 2 dziecko i jestem szczęśliwa nie myślę na razie o powrocie do pracy. Ale wiem że nie każdy może sobie pozwolić na to by nie pracować więc powinnaś nabrać dystansu do wszystkiego zrozumieć że dom to nie muzeum i poprosić o pomoc najbliższych o wsparcie psychiczne i fizyczne. Głowa do góry.
ja pracuję do 15,dziecko w przedszkolu, po pracy zakupy,odbieram dziecko lub na odwrót - zakupy z dzieckiem.Mąż w delegacji, nie mam nikogo do pomocy,dziadkowie niestety nie żyją,rodzeństwo porozjeżdżane,rodzina dalsza odzywa sie z życzeniami bo takie czasy kazdy ma swoje zajęcia.Ile moge tyle w domu robię,nie bede sie zarzynać, dom to nie muzeum,jak komuś nie pasuje mój nieład życiowy nie musi go tolerować, ja nauczyłam sie z tym życ,nic na siłę,najważniejsze żebym miała czas dla dziecka,zeby go nie zbywac bo nie mam czasu..nie jestes sama,mam tak samo założycielko wątku :) a jak ktos chce sie zajezdzić to już jego sparwa
:P
Hej, po pierwsze - skoro dzieci są w wieku szkolnym to znaczy że już umieją posługiwać się odkurzaczem :) w tym z pewnością Ci pomogą. Swój pokój powinny ogarniać już same. z praniem nie przesadzaj - jedyny wysiłek to segragacja prania, wsypanie detergentów i naciśnięcie guzika. max 10 minut. Ja obiad gotuję zwykle na 2 dni lub wymieniam co 2 dzień dania na szybko z daniem bardziej czasochłonnym. w zmywaniu też mogą pomóc dzieci/mąż. Każdego wieczora organizuję sobie 30 minut na sprzątnięciu konkretnego miejsca. o godzinie 20.00 siedzę i czytam książkę. Chałupa ogarnięta, pranie się suszy. Ja pracuję 20km od miejsca zamieszkania. dojazdy też są dla mnie czasochłonne ale ...grunt to dotrwać do wiosny :) Nie poddawaj się, nie zwalaj sobie wszystkiego na własne barki! niech domownicy mają też swój wkład w prowadzenie domu :)
zaradne to są kobiety które spełniają się zawodowo spędzając jednoczesnie czas z dziecmi a nie te co piorą szorują prasują...wmawiajcie sobie dalej ze idealnie czysty dom to idealne zycie
Nigdy sobie nie wmawiam, że idealnie czysty dom to super życie, ale obora w domu to wstyd i złe wychowanie dzieci.
Ja dwoje dzieci w wieku przedszkolnym wychowuje sama (w tym jedno chore i wymaga rehabilitacji).pracuje na cały etat i jakoś muszę sobie radzić.nianki nie mam a rodzina daleko.i tak jestem szczęśliwa bo nie musze patrzeć na byłego męża:-).czasem jestem tak zmęczona że zasypiam na stojąco ale jest dobrze.głowa do góry, nie ma rzeczy niemożliwych!
Obora to miejsce gdzie mieszka krowa. I są takie obory, gdzie jest czyściuteńko a nadal i tak mieszkają tam krowy :)
Mam to samo niestety pracuje niby do 17 ale w praktyce wychodzę o 18 po przyjściu do domu padam ze zmęczenia i mam wszystko nosie ogarniam tylko dzieci i idę spać