A ja miałam plan porodu ale go nie dałam, bo bałam się, że będę wyśmiana przez lekarzy i położne, nafaszerowana hormonem zaufania postanowiłam zaufać tak jak wmawiali mi w szkole rodzenia. Poprosiłam jedynie o ochronę krocza. Prośba oczywiście nie została nawet w najmniejszym stopniu uszanowana a wręcz wyśmiana. Do dzisiaj wraca do mnie uczucie przecinania skóry i mięśni nożyczkami. Do dzisiaj widzę jak położna szarpie za pępowinę kilka minut po porodzie, żebym szybciej urodziła łożysko, kontakt skora do skóry trwający minutę... dla mnie masakra. Poród miał mi dać siłę i wiarę w siebie a dzięki położnej, braku poszanowania intymności i prawa do informacji zniszczył mnie psychicznie. Uważałam, że największym moim błędem było ulegnięcie namowom bliskich i poród w Ostrowcu a nie w Starachowicach, ale jak czytam wypowiedź Gość-mama to stwierdzam, że w Starachowicach też mogłam trawić na swoją panią Wiesławę. Drugi największy błąd to podpisanie szpitalnego, ogólnikowego planu porodu i zaufanie na ślepo. Plan porodu to nasz przywilej i prawo a nie zło konieczne czy wymądrzanie się. Dzięki niemu jest czarno na białym informacja czego oczekujemy i każdy przy porodzie musi się z nim zapoznać i powinien nasze zdanie uszanować. W trakcie porodu rzadko która kobieta ma siłę do walki i rozgadywania się co chce a czego nie a plan porodu sporządzony bez emocji, dobrze przemyślany jest naszym głosem. Polecam stronę lepszyporod.pl. Prawa rodzących na porodówkach są łamane nagminnie, ich bezradność jest wykorzystywana i jeśli nie będzie się o tym głośno mówić to nic się nie zmieni. Kobiety powinny wiedzieć co mogą wymagać. Chodzi o poszanowanie i prawo do informacji. A do Gościa-Klary- w rozmowie z zaufaną położną, jak żaliłam się, że żałuję porodu w Ostrowcu usłyszałam, że ostatnio była kobieta, która wyszła z izby przyjęć w Ostrowcu i pojechała do Starachowic. Podejrzewam, że to o Tobie była mowa. Gratuluje odwagi. Takie postępowanie daje do myślenia położnym. Może dzięki temu następnym razem zastanowi się dwa razy zanim coś powie. Ja osobiście rozważam napisanie skargi na postępowanie położnej, nie stosowanie się do dyrektyw rozporządzenia w sprawie opieki okołoporodowej i karty praw pacjenta.
Plan porodu jest prawem każdej rodzącej i żaden lekarz nie może go wyśmiać.