Rodziłam tam, a do lekarza chodziłam w Ostrowcu. Mam jak najlepsze zdanie nie tylko o personelu, ale i o warunkach szpitalnych. Poród jest dla mnie miłym wspomnieniem i teraz z całych sił chcę mieć drugie dziecko. Jeśli uda się, na pewno też tam pojadę. Mój wybór był podyktowany nieprzyjemnym zachowaniem pani na ginekologicznej izbie przyjęć, po rozmowie z nią wyszłam z tego szpitala i pojechałam do tamtego. Inni ludzie. Bałam się, że poród może zacząć się w Ostrowcu i nie zdążę dojechać do Starachowic, ale nie stało się tak. Wyjechałam z domu mając skurcze co 6 minut i nie potrzeba było jechać wcześniej, wszystko było we właściwym czasie. To moje doświadczenie:)
Ja w marcu i Starachowice :))
Przed porodem w Starachowicach, chodziłam do szkoły rodzenia w Ostrowcu i tam zostałam pouczona o swoich prawach oraz wszystkim, co zawarłam w planie porodu. Plan miałam na szóstkę i byłam z niego dumna, założyłam poród bez jakiegokolwiek znieczulenia i najbardziej zgodny z naturą. Dopiero będąc już na łóżku porodowym wydałam się sobie śmieszna, bo mądrzejsza od lekarzy i położnych. Podjęłam więc decyzję, aby im zaufać i to była najmądrzejsza moja decyzja. Nawet nie wiem, czy moją położną była pani Celina czy inna, całą swoją uwagę skupiłam na jej wskazówkach i przestało mnie obchodzić, czy poda mi kroplówkę albo przebije pęcherz płodowy. Z punktu widzenia szkoły rodzenia i artykułów w gazetach, powinnam mieć do siebie żal, że zgadzam się na te rzeczy, ale rzeczywistość z pozycji rodzącej okazuje się być inna. Najważniejsze było dla mnie dobro dziecka i moje. Byłam bardzo dzielna i starałam się zachowywać jak najciszej. Wybrałam szpital w Starachowicach dlatego, że w przypadku poważnych komplikacji jest tam na miejscu stanowisko do ratowania dziecka.
Do Mamy z 8:25. Nie mając medycznego wykształcenia i doświadczenia w pracy lekarskiej miałam kontrolować pracę położnej? Nazwisko nie było mi do niczego potrzebne, a gdyby było, zapisane zostało w karcie szpitalnej. Porodówka to nie las, przecież pracują na niej ludzie, którzy muszą skupić się na swojej pracy, a tu chodziło o mnie i moje dziecko. Pracuję w szkole i wiem, jak krzyk przeszkadza, irytuje. Nie czułam też, aby któreś z moich praw było pogwałcone lub zlekceważone. Idąc do porodu, wiedziałam, że musi boleć i chciałam przejść przez ten niego z godnością. Czy można o to mieć do mnie pretensje? Może Twój żal i rozczarowanie wynikał z Twojego nastawienia, bo pacjentów wręcz zachęca się teraz, by mieli więcej do powiedzenia niż sami lekarze. Jest mi przykro, że masz tak smutne wspomnienie porodu.
dla noworodka musisz zabrać pampersy, pieluszki tetrowe, ubranka, dobrze jest mieć swój rożek( ale jak nie masz to oni mają jakieś swoje), jakiś krem do pupy , chusteczki nawilżane , ręcznik kąpielowy ... No tyle mi teraz przychodzi do głowy , ale to chyba takie najważniejsze :) Octenisept do pępuszka można też zabrać bo położna psika nim tylko raz dziennie przy kąpieli a ty możesz sobie psikać non stop i pępek się szybciej zagoi :)