Rodziłam tam, a do lekarza chodziłam w Ostrowcu. Mam jak najlepsze zdanie nie tylko o personelu, ale i o warunkach szpitalnych. Poród jest dla mnie miłym wspomnieniem i teraz z całych sił chcę mieć drugie dziecko. Jeśli uda się, na pewno też tam pojadę. Mój wybór był podyktowany nieprzyjemnym zachowaniem pani na ginekologicznej izbie przyjęć, po rozmowie z nią wyszłam z tego szpitala i pojechałam do tamtego. Inni ludzie. Bałam się, że poród może zacząć się w Ostrowcu i nie zdążę dojechać do Starachowic, ale nie stało się tak. Wyjechałam z domu mając skurcze co 6 minut i nie potrzeba było jechać wcześniej, wszystko było we właściwym czasie. To moje doświadczenie:)
Kogo czeka rodzenie w tym rok i w jakich miastach?
Ja już na dniach. W Ostrowcu.
Ja rodziłam w Starachowicach w listopadzie. Porażka ogromna i rozczarowanie. Trafiłam na najgorszą położną która nie informowała mnie co i podaje i mimo braku zgody na oksytocynę została mi podana, rodziłam w pozycji takiej jaka jej pasowała, o jakimkolwiek znieczuleniu czy gazie mogłam pomarzyć a na koniec powiedziała chamsko i bezczelnie że mam się nie drzeć tylko rodzić. Po porodzie pojawiły się komplikacje można by się skusić o stwierdzenie że z ich winy i tylko czekałam i modliłam się żeby opuścić ten szpital. Pani Celina będzie moim złym wspomnieniem na całe życie jeśli ktoś na nią trafi to ogromnie współczuję. Ewidentnie ta pani powinna już zrezygnować ze swojej pracy. Owszem są miłe panie jak najbardziej np. p.Kogut ale można trafić i na p.Celine. Drugi raz bym się nie skusiła na poród w tamtej placówce.
Przed porodem w Starachowicach, chodziłam do szkoły rodzenia w Ostrowcu i tam zostałam pouczona o swoich prawach oraz wszystkim, co zawarłam w planie porodu. Plan miałam na szóstkę i byłam z niego dumna, założyłam poród bez jakiegokolwiek znieczulenia i najbardziej zgodny z naturą. Dopiero będąc już na łóżku porodowym wydałam się sobie śmieszna, bo mądrzejsza od lekarzy i położnych. Podjęłam więc decyzję, aby im zaufać i to była najmądrzejsza moja decyzja. Nawet nie wiem, czy moją położną była pani Celina czy inna, całą swoją uwagę skupiłam na jej wskazówkach i przestało mnie obchodzić, czy poda mi kroplówkę albo przebije pęcherz płodowy. Z punktu widzenia szkoły rodzenia i artykułów w gazetach, powinnam mieć do siebie żal, że zgadzam się na te rzeczy, ale rzeczywistość z pozycji rodzącej okazuje się być inna. Najważniejsze było dla mnie dobro dziecka i moje. Byłam bardzo dzielna i starałam się zachowywać jak najciszej. Wybrałam szpital w Starachowicach dlatego, że w przypadku poważnych komplikacji jest tam na miejscu stanowisko do ratowania dziecka.
ja rodziłam w sierpniu w Starachowicach ! Polecam ! :) Personel nie do porównania z ostrowieckim
Do Gość 23:33 to bardzo inteligentnie że nie wiedziałaś kto odbierał Twój poród ani co Ci podają a plan porodu dają swój do uzupełnienia i do podpisu więc po jakąś cholerę go chyba dostałam. To nie czasy komunizmu że idziesz i robią z tobą co chcą. Pacjentowi się należy informacja co mu robią co dostaje i z jakimi KONSEKWENCJAMI się to wiąże. Porodówka jest też po to żeby jak ktoś ma na to ochotę to krzyczeć to nie muzeum ani kościół. Właśnie przez takich pacjentów później reszta jest tak traktowana po macoszemu i byle jak. Nacinają ci krocze, podają co chcą, masz rodzić w pozycji jak im pasuje. Pacjent ma swoje prawa. Ja żal miałam ogromny i wielkie rozczarowanie.
Ja podczas porodu skupiałam się na swoim ciele i tym co się w nim dzieje oraz na tym by jak najlepiej współpracować z personelem bo wiedziałam że to dla dobra dziecka. Jeśli lekarz uznaje, że trzeba podać jakić lek to znaczy że tak właśnie trzeba. A skoro to jest mój lekarz prowadzący i sama go wybrałam to znaczy że ufam jego kompetencjom. Co do krzyków - jak słyszałam ile energii niektóre kobiety traciły na wrzaski to aż się dziwiło, że mają jeszcze siłę rodzić. Ja wolałam rodzić w skupieniu i nie tracić sił na głośne krzyki, co nie znaczy że nie jęczałam czy nie wydawałam dźwięków. Ale wrzaski innych rodzących mi czasem przeszkadzały. Urodziłam dwoje dzieci, pierwszy poród trwał 12 godzin, drugi 6, oba naturalnie, bez znieczulenia i świadomie.
Do Mamy z 8:25. Nie mając medycznego wykształcenia i doświadczenia w pracy lekarskiej miałam kontrolować pracę położnej? Nazwisko nie było mi do niczego potrzebne, a gdyby było, zapisane zostało w karcie szpitalnej. Porodówka to nie las, przecież pracują na niej ludzie, którzy muszą skupić się na swojej pracy, a tu chodziło o mnie i moje dziecko. Pracuję w szkole i wiem, jak krzyk przeszkadza, irytuje. Nie czułam też, aby któreś z moich praw było pogwałcone lub zlekceważone. Idąc do porodu, wiedziałam, że musi boleć i chciałam przejść przez ten niego z godnością. Czy można o to mieć do mnie pretensje? Może Twój żal i rozczarowanie wynikał z Twojego nastawienia, bo pacjentów wręcz zachęca się teraz, by mieli więcej do powiedzenia niż sami lekarze. Jest mi przykro, że masz tak smutne wspomnienie porodu.
A co zabrać dla noworodka do szpitala w Starchowicach?
dla noworodka musisz zabrać pampersy, pieluszki tetrowe, ubranka, dobrze jest mieć swój rożek( ale jak nie masz to oni mają jakieś swoje), jakiś krem do pupy , chusteczki nawilżane , ręcznik kąpielowy ... No tyle mi teraz przychodzi do głowy , ale to chyba takie najważniejsze :) Octenisept do pępuszka można też zabrać bo położna psika nim tylko raz dziennie przy kąpieli a ty możesz sobie psikać non stop i pępek się szybciej zagoi :)