Jest szansa na zycie w spokoju i bez długów jeśli się to przedawniło? Nie po to chyba kupują te długi, żeby leżały w szufladzie. Ten pan S gratis doradza?
Mam mętlik w głowie teraz. Już nie wiem co robić. Chcę mieć czystą kartotekę ale z kolei muszę oddać ponad 400zł, mój dług z 2006 wynosi coś około 180zł.
Nic sie nie przedawni bo firma dług przed uplywem terminu sprzedaje firmie. Ja 15 l temu zrobilem zakup na raty. Nie wplacilem raty, przyjechali panowie zabrali mi sprzet ( bank szybko odsprzedal sprzet swojemu czlowiekowi za grosze( a byl to bardzo dobrej jakosci sprzet) , a mi pozostal dług. Co niecale piec lat dostawalem pismo z firmy windykacjnej( o innej nazwie, ale spod tego samego adresu. Rok temu po takim pismie dogadalem sie i splacilem kwote o 500 mniejsza niz rzadali. W tym toku dostalem pit na to 500 zł. Mogłem z nimi wojowac i liczyc ze sie przedawni, ale zycie jest kruche a ja nie chce obciazac moich dzieci, moimi długami.
Jeśli to pytanie jest do mnie, to firma windykacyjna zgodziła się abym wpłacił 500 zl mniej. Utargowalem tyle.
Pisze się nie rozumiem. A prawo stanowi, ze długi się przedawniają a nie cwaniaki żyją z długów. Firmy windykacyjne się mnożą i wykorzystują naszą naiwność naliczając odsetki wg uznania.
Już rozmawiałam i chciałam zacząć spłacać. Dług z ery, czyli obecnego t-mobile.
Niby tak, ale lepiej wydać 50zł na prawnika i sprawdzić czy trzeba spłacać niż oddać windykacji 400zł.
Proszę mi podpowiedzieć jak to się ma do mojej sprawy:
Otrzymałam drugie już pismo od firmy windykacyjnej wzywajace mnie do zapłaty dlugu w kwocie 180 zl. za rzekomy zakup pewnej publikacji. Oba pisma przyszły na adres gdzie nie mieszkam od 1994 roku. Rzekomego zakupu zaś miałam dokonać na ów adres w roku 2000.
Nie jest to absolutnie mój dług gdyż nigdy nie zamawiałam ani nie otrzymałam takiej publikacji.
Jest to jawna próba wyłudzenia pieniędzy. Oczywiście firma windykacyjna straszy sądem i zaborem mienia. Gdy tam zadzwoniłam prosząc o przekazanie dokumentów poswiadczajacych moje zadłużenie usłyszałam, że nie mogą mi takich przekazać bo minął termin ugody ( miedzy jednym listem a drugim) i sprawa jest przygotowywana do sądu. Napisałam zatem maila do firmy od której rzekomo kupiłam publikacje a która przekazała sprawę firmie windykacyjnej z prośbą o przesłanie wszystkich dokumentów potwierdzających mój zakup tejże publikacji, Czekam na odpowiedź. Od czasu rzekomego zakupu publikacji za ktorą mam teraz zapłacić wraz z odsetkami mineło ponad 14 lat, w tym czasie nie było żadnych ponagleń i monitów.
Czy ja mogę napisać do obu firm, że odmawiam zapłaty ( nie mojego długu) powołując się na przedawnienie...? Jakimi punktami Kodeksu powinnam to uzasadnić...?
Dla uporządkowania, jeżeli macie np. niezapłaconą fakturę za usługi telekomunikacyjne i upłynęło ponad dwa lata od daty wymagalności roszczenia (zapłaty), to się przedawniło.
Jeśli firma windykacyjna czy telekomunikacyjna, jakakolwiek kupi Wasz dług i złoży pozew o zapłatę przeciwko dłużnikowi, to owszem, trzeba podnieść zarzut przedawnienia - i nie ma się co bać, wygrywacie sprawę, a jeśli weźmiecie sobie profesjonalnego pełnomocnika (radcę prawnego, adwokata) i tenże, wraz z zarzutem przedawnienia, zawnioskuje o zwrot kosztów procesu, to nie poniesiecie zbędnych kosztów, nie trzeba będzie się bać, nie spać po nocach, etc. Korzystajcie ze swoich praw. Pozdrawiam.
Proszę przeczytać mój wpis ze zrozumieniem. Ja niczego nie pożyczyłam ani nie kupiłam a mam na karku windykację.!!! Co do rzeczywistych długów to mogę zapewnić, że nie mam żadnych zaległości.
Pani ALu - nie trzeba się denerwować. Powiem tak- jeżeli nie jest pani dłużniczką, to NIE ISTNIEJĄ PRZEPISY, które by nakazywały pani płacić.
W Pani przypadku proponuję zgłoszenie sprawy na policję jako próbę wyłudzenia pieniędzy. Być może nie jest pani jedyną poszkodowaną w ten sposób osobą.
Ja zrobilem dług. Gdybym go nie zrobil, bym nie płacił. Opisywalem szczegóły na początku wątku.
Prosiłabym nie mierzyć wszystkich jedną miarą i dokładniej czytać wpisy...
Nie mam żadnych rzeczywistych długów tylko padłam ofiarą jakiegoś nieuczciwego procederu, który kwitnie w tym kraju...skoro zatem to nie mój dług to nie mam zamiaru go płacić!!! Szukam pomocy a nie ataków na swoją osobę....
jak zadzwonią lub napiszą to podnieś kwestie przedawnienie roszczenia "http://pl.wikipedia.org/wiki/Przedawnienie_%28prawo_cywilne%29 " i tyle dług nie zginie ale nie będzie można go wyegzekwować przed żadnym sądem .
Racja. Firmy stawiające szpital w Opatowie też narobiły długów, bo dokończyły budowy. Pracownicy wypłatę żądają, bo przecież pracowali, skarbowy też VAT sępi, bo mimo, iż nie zapłacona faktura, to praca wykonana i haracz się należy. ZUS swoje co miesiąc niezależnie od dochodów dostać musi. Ile jest takich przypadków "narobienia długów"?
Jakby każdy za wykonaną usługę płacił uczciwie, jakby każdy pracodawca wypłacał uczciwie i o czasie to wielu nie musiałoby brać chwilówek na przeżycie i nie wchodziliby w pętlę długów.
Gościu z 13:23 zanim coś napiszesz weź rozpęd przed ścianą. Może nie pomoże na myślenie, ale mniej będzie hejterów.
Racja. Firmy stawiające szpital w Opatowie też narobiły długów, bo dokończyły budowy. Pracownicy wypłatę żądają, bo przecież pracowali, skarbowy też VAT sępi, bo mimo, iż nie zapłacona faktura, to praca wykonana i haracz się należy. ZUS swoje co miesiąc niezależnie od dochodów dostać musi. Ile jest takich przypadków "narobienia długów"?
Jakby każdy za wykonaną usługę płacił uczciwie, jakby każdy pracodawca wypłacał uczciwie i o czasie to wielu nie musiałoby brać chwilówek na przeżycie i nie wchodziliby w pętlę długów.
Gościu z 12:41 zanim coś napiszesz weź rozpęd przed ścianą. Może nie pomoże na myślenie, ale mniej będzie hejterów.
Można się targować z firmą windykacyjną? Sama mam coś do oddania sprzed wielu lat i urosło trochę odsetek. Nie odzywali się lata a teraz przyszło do zapłaty + odsetki. Zgodziłam się na spłatę ale nie targowałam się, bo nie wiedziałam o takiej możliwości.
Po dwóch mailach: do wydawnictwa i firmy windykacyjnej z rządaniem dowodów,, w sprawie,, czyli jakichkolwiek dokumentów potwierdzających mój zakup i odbiór czasopism pod wskazanym adresem oraz moim jasnym komunikatem że to nie mój dług ,bo nigdy nie dokonywałam takiego zakupu i jak mi nie prześlą dowodów to idę do sądu .... odpisano mi z wydawnictwa, że niestety nie posiadają dokumentów a konkretnie,, kuponu,, i wycofują sprawę z firmy windykacyjnej. Mam to na piśmie i mailowo.
Windykacja się nie odezwała... No to ja się pytam jak nie mają nawet tego nieszczęsnego kuponu to na jakiej podstawie chcieli ode mnie 180 zl i oddali sprawę do windykacji...? Zwykli naciągacze i oszuści ! Nie chcę nawet myśleć ile osób np. starszych się wystraszyło na tyle ,że zapłacili tym oszustom. Mam nadzieję ,że w mojej sprawie nic się już nie pojawi...