pytam o adwokata a tu ze pewnie bronie syna ze jest grzeczny i ma zle towarzystwo wogole nic takiego nie napisalem aniolem nie jest ale uwazam ze za nie chodzenie do szkoly i ze slownie jest agresywny to nie zasluguje na poprawczak tyle
Oczywiście, że największa odpowiedzialność spoczywa na rodzicach... Znam jednak przypadek 21 latki, która pochodzi z normalnego, spokojnego, może skromnego ale pełnego miłości domu... Dziewczyna miała ambicje, pasje, plany, realizowała to krok po kroku, dostała się na dobre studia... I nagle poznała chłopaka w dodatku 3 lata młodszego. Chłopak ten zajmuje się głównie przesiadywaniem w miejscowym kebabie. Naukę skończył na 1 klasie zawodówki. Nie pracuje. Dziewczyna zakochała się po uszy. Zaczęła pić, zawaliła studia, rodziców doprowadziła do stanu, że ci bez procha na uspokojenie nie dadzą radę. Proszą, tłumaczą, matka płacze... Grochem o ścianę... Sami widzicie.
Te wychowywane też czasem zbaczają z dobrej drogi, bo życie weryfikuje wszystko.
Do zakładu poprawczego kieruje sąd swoim wyrokiem i na pewno nie za nieobecności w szkole i agresję słowną. W szkole za takie "przewinienia" dziecko powtarzałoby klasę, miało obniżoną ocenę z zachowania, dostałoby kuratora (przy zagrożeniu demoralizacją). Jeśli mowa o zakładzie poprawczym śmię twierdzić, że dziecko miało konflikt z prawem.