Qwarcu, z całym szacunkiem ale na in vitro pójdzie znacznie więcej kasy. Jeśli zaś chodzi o pieniądze na Kościół to nie bierzesz pod uwagę tego, iż są one wydawane na wiele rzeczy, które służą również ateistom, np uczelnie katolickie, na których studiują różni ludzie, nie tylko wierzący, zabytki sakralne i nie tylko, hospicja itd. Samych domów samotnej matki jest chyba coś około pięćdziesięciu, praktycznie przy każdej diecezji. Schronienie tam otrzymują wszystkie kobiety z dzieckiem, ateistki również. Można by tak jeszcze długo wymieniać ale ty i tak wiesz swoje.. Bo jesteś ateistą, bo Ci się należy...
"Bo jesteś ateistą, bo Ci się należy..." - biorę w ciemno układ - kościół nie dostaje nic ode mnie a ja od kościoła. Pytanie tylko czemu KK się tak mocno broni przed opodatkowaniem wiernych :)
Nie rozumiesz qwarcu. My już jesteśmy opodatkowani, tak jak każdy obywatel i dlatego mamy prawo wymagać aby z tych podatków, które płacimy zaspokajane były nasze potrzeby. Dlaczego chcesz nas karać dodatkowym podatkiem? Wiesz w ogóle po co są podatki? Otóż po to aby zaspokajać różne potrzeby społeczeństwa. Nie jest ważne co kto lubi a co nie. Składają się wszyscy a dopiero z tego co się uzbiera finansuje się różne rzeczy. Argument że z Twoich podatków finansowana jest religia jest chybiony. Nie, Twoje podatki idą do wspólnej puli, z której w miarę możliwości finansuje się potrzeby wszystkich. Wierzących też, bo wyobraź sobie, że my też płacimy podatki!
"Argument że z Twoich podatków finansowana jest religia jest chybiony. Nie, Twoje podatki idą do wspólnej puli, z której w miarę możliwości finansuje się potrzeby wszystkich. Wierzących też, bo wyobraź sobie, że my też płacimy podatki!"
Mój argument nie jest chybiony - z moich podatków jest finansowany KK. Wiem, że wierzący płacą podatki, ale ja nie chcę ich płacić na KK bo dla mnie to wyrzucanie pieniędzy. Zaproponuj rozsadne wyjście.
Instytucje, które wymieniłeś/aś kroją takie kwoty z budżetu, dotacji i datków, że aż głowa boli. Dla mnie to argument jak kulą w płot.
Mylisz się. Zabytki sakralne są utrzymywane z oddzielnych funduszy z Ministerstwa
Kultury.
To trochę dziwne, że Państwo finansuje lekcje religii, lecz nie ma żadnego wpływu na zakres nauczania ani jego poziom, który jest żenująco niski. Poza tym, na lekcjach tych dzieci poznają nie tylko to piękniejsze oblicze Kościoła, w którym np. księża rezygnują z części swych pensji na rzecz walki z bezrobociem wśród młodych, ale i to bardziej przerażające, gdzie w murach szkoły są szczute przeciw islamowi, straszeni żydomasonerią i genderem albo też scenami z egzekucji dokonywanymi przez talibów, jak to miało miejsce ostatnio w Szczecinie. Do tego oceny te liczą się do średniej, zrozumiałbym gdyby program obejmował znajomość Biblii, historię kościoła, żywoty świętych i dyskusje o wierze, ale tak nie jest. Zanim zarzucicie mi kłamstwo, przejrzyjcie zeszyty do religii swych pociech i zapytajcie czego ciekawego o wierze dowiedziały się przez ostatnie pół roku. Oczywiście są też świetni katecheci, ludzie z powołaniem, i takich wam życzę, lecz przy braku jakichkolwiek wymagań i kontroli, ryzyko trafienia na "katolickiego imama" w szkole jest po prostu zbyt duże. Źle prowadzone lekcje religii to większa szkoda dla dziecka niż ich brak.
Pilecki piszesz takie bzdury że aż śmiać się chce. Jak masz pisać takie głupoty to może lepiej wyłącz komputer i idź na spacer albo poczytaj książkę. Mam już dość tej antyreligijnej nagonki na tym forum. Jak zwykle najwięcej mają do powiedzenia Ci, co najmniej z tą religią mają do czynienia na co dzień. Nie wiem co w was wstąpiło. Jest tyle zła na świecie, tyle większych problemów a wy uczepiliście się akurat religii, która niczego złego nie naucza. Rozumiem, że byłeś w tym Szczecinie na lekcji i na własne oczy widziałeś jak dzieci te dzieci są szczute? Co do zeszytów, zawsze przeglądam je dziecku i nie zauważyłem nic, co miałoby wzbudzać niepokój, wręcz przeciwnie. Mało tego, jesteśmy wierzącą rodziną, często dyskutujemy z dzieckiem na różne religijne tematy i zauważyłem że ma ono już sporą wiedzę w tej dziedzinie. Nie boi się także zadawać pytań. Może ma dobrego katechetę? Nauczyciele przecież też są różni i z innych przedmiotów też dzieci mogą niewiele wiedzieć jeśli trafią na nieodpowiedniego. Poza tym samo uczęszczanie na lekcje religii, bez żadnej wiary i przykładu w domu mija się z celem.
Dziękuję za niezwykle rzeczową i uprzejmą odpowiedź, gościu z 20:55, mógłbyś jednak pokazać mi gdzie w moim poście widzisz antyreligijną nagonkę? I po czym wnioskujesz, że z religią mi nie po drodze? Jest mi z nią po drodze jak najbardziej i po prostu chcę, by była nauczana jak trzeba, a nie w zależności od dobrego humoru katechety. Cieszę się, że twoje dziecko dobrze zna religię, może trafiło na jednego z tych znakomitych katechetów, o których w ramach "nagonki" pisałem powyżej? Albo po prostu całą wiedzę zdobyło w domu? Podaj lepiej jakieś mądrości z zeszytu swego dziecka, zobaczymy czy są adekwatne do jego wieku.
O sytuacji w Szczecinie możesz poczytać tu:
Jednak jak już wspomniałem, nie róbmy z pojedynczych przypadków reguły. Po prostu nauczyciel podlega władzy dyrektora, katecheta w zasadzie nie podlega władzom świeckim i może robić co chce. To niebezpieczne.
Ciekawostka i dowód braku jakiejkolwiek kontroli MEN nad nauczaniem:
"Nauczanie religii odbywa się na podstawie programów opracowanych i zatwierdzonych przez właściwe władze kościołów i innych związków wyznaniowych i przedstawionych Ministrowi Edukacji Narodowej do wiadomości (MEN ich nie zatwierdza, ani nie opiniuje). Te same zasady stosuje się wobec podręczników do nauczania religii."
Qwarcu- doskonale wiesz dlaczego czarni tak bronią sie przed opodatkowaniem na rzecz KK. Chodzi o to ze wtedy okaże się , iż została garstka prawdziwych katolików.Masz pojęcie jak obroty spadną? Ja równiez uważam , ze jesli ktoś chce i chodzi do KK , to niech wspomaga tę instytucję dodatkowym podatkiem. Dlaczego wszyscy mają płacic za coś z czego tylko nieliczni będa korzystac.
to prawda, ja chodziłem na religie na plebanie Sw Michala aż do matury. Nikt nas nie zmuszał i nikt nie zaganiał. Teraz Kościól wprowadza przymus - jak nie chodzisz na religie to jestes komunista albo wywrotowiec. Jestem katolikiem i chodze do kosciola na msze bo czuje taka potrzebe a nie dlatego że mnie ktos do tego zmusza, tak jak robia teraz w szkołach. Robi sie jak za czasów PZPR - jak nie jestes z nami to jestes przeciwko nam
Teraz też Andrzeju nikt nikogo nie przymusza do religii. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Ja też chodzę do kościoła z potrzeby, nikt mi nie każe. Dlatego nie rozumiem ludzi, którzy twierdzą że jest inaczej.
Czy na religii wspomina się może z rozrzewnieniem palenie ateistów na stosach? Albo o jakichkolwiek grzechach kościoła? Nie, na lekcjach wszystkie decyzje były słuszne a kościół zawsze nieomylny.
Sprawa jest niezwykle prosta - jeśli katecheta podlega biskupowi i kurii to biskup i kuria powinni mu płacić wynagrodzenie - tylko tyle. Koniec, kropka.
Gość z 11:53 ma 100 % rację.
Jak widać cały problem polega nie na samej religii tylko na fobii co niektórych do księży i Kościoła w ogóle. To jest choroba.
Ale gdzie ty tu widzisz jakąś fobię??? Przecież to logiczne, że ten kto cóż zatrudnia i kto jest twoim szefem to jednocześnie ten kto ci płaci. Czego tu nie rozumiesz?
A w przypadku katechetów to płaci im się z budżetu a nie podlegają jak inni wydziałowi oświaty tylko kurii. Chodzi tylko o uporządkowanie tego i o równość wszystkich wobec przepisów prawa.