Antykoncepcją nie jest i raczej nigdy nie będzie refundowana w tym chorym kraju. Za to religia jest finansowana przez państwo hojną ręką od ponad dwudziestu lat. Zatem zastanów się co piszesz, bo kłamstwo to grzech, katoliku.
przed bierzmowaniem Książki-indeks z podpisami księży, tak jak ja mialem: obecność na spotkaniach przygotowawczych, różaniec, roraty, gorzkie żale, droga krzyżowa, nabożeństwo majowe, rekolekcje, spowiedz, pytania, i na rosochach w kościele były spotkania grup ksiądz wymyslił grupy dla osób przystępujących do bierzmowania w 2004r, było chyba 5grup ja bylem w abstynentach-taka była grupa, i prócz spotkań które były w dzienniczku kandydata do bierzmowania trzeba było latac na spotkania w kosciele tych grup. dodam tylko tyle że ja od bierzmowania nie chodze do kościoła w ogole, procz wesel pogrzebow i innych okolicznosci, bo zostalem zniechęcony! a przed przygotowaniami do bierzmowania chodzilem co 1-2niedziela sam z siebie.
Gościu 15:24 to raczej nie masz się czym chwalić. Bierzmowanie to sakrament dojrzałości chrześcijańskiej a Ty chciałbyś go dostać za ładne oczy? Jeśli przestałeś chodzić do Kościoła to znaczy, że Twoja wiara nigdy nie była prawdziwa a sakrament bierzmowania przyjmowałeś bo inni to robili. Cóż, po prostu jesteś mięczakiem i tyle bo albo robi się coś dla przekonań albo dla poklasku. Ty wybrałeś to drugie.
Wiara nie polega na odklepywaniu formułek i bieganiu do kościoła 5 razy na tydzień. Na odbywaniu spotkań u zaliczaniu kolejnych wpisów w dzienniczku. Jeśli to ma być dowodem dojrzałości chrześcijanina to ten sakrament jest jakąś wielką pomyłką.
Bo jest. Katecheci straszą dzieci niedopuszczeniem do bierzmowania, dokuczają tym mniej wierzącym. Jestem za tym, żeby rodzice płacili za religię, okaże się wtedy, że kolejne rzesze "pedagogów" są zupełnie zbędne.
Pierdoły piszesz gościu 09:11. Dlaczego niby rodzice mają za religię płacić? Bo Ty tak chcesz? Nie chcesz to nie posyłaj swoich dzieci a nie będziesz podjudzał straszył. Nie boimy się takich jak Ty.
Co to znaczy "mniej wierzącym"? gościu 09:11? Albo się wierzy albo nie. Ja jestem za tym aby dla takich jak Ty były jeszcze większe obostrzenia przy dopuszczaniu do sakramentów. Wierzącemu człowiekowi modlitwa nie zaszkodzi a hipokrytów skutecznie odstraszy.
Nikt nie mówi że wiara polega na bieganiu 5 razy na tydzień do kościoła czy odklepywaniu formułek. Do sakramentu należy się jednak przygotować, tak jak wszystkich innych rzeczy. Jeśli ktoś ma z tym problem to niech nie przyjmuje tego sakramentu. Nikt go przecież nie zmusza.
No nie, ale po co jacyś katecheci i religia w szkołach? Powinna być po lekcjach, a nie utrzymywać jeszcze nauczycieli religii. Mam nadzieję, ze to już niedługo potrwa.
Moim zdaniem te obowiązkowe obecności na tych wszystkich nabożeństwach pod rygorem wpisów do indeksu mają na celu zapełnienie kościoła. To "żelazny", zawsze pewny rezerwuar "wiernych" nabijających frekwencję. Wiadomo - dzieci przed komunią i młodzież przed bierzmowaniem - przychodzą bo muszą. To rozpaczliwa próba zapełnienia kościołów.Społeczeństwo się laicyzuje a Kościół nie ma na to żadnego pomysłu i próbuje jakoś ludzi przywiązać stosując takie metody jak obowiązkowe uczestnictwo w mszach. A jak widać w przypadku młodych odnosi to wręcz odwrotny skutek - zaraz po bierzmowaniu przestają w ogóle chodzić do kościoła.
To jest bardzo dobry pomysł. Nikt nikomu nauczać religii nie zabrania i posłać dzieci na te lekcje też. Tylko niech za to płacą bezpośrednio zainteresowani - rodzice tych dzieci. Albo Kościół. Albo jedni i drudzy. A nie wszyscy. Po drugie te lekcje niechby sobie i były w szkole nawet - po normalnych zajęciach, jako dodatkowe, nie wliczane w pensum godzin programowych. Świadectwo oddzielne i nie wyliczanie tego do średniej. A nie tak jak teraz - w środku lekcji, etyki w zamian nie ma, nadzoru żadnego dyrekcja szkoły nie ma nad tymi lekcjami i katecheta ( o księżach nie wspominając). Nawet jak od rodziców są sygnały, że coś jest nie tak na religii to szkoła nic z tym zrobić nie może. Państwo w państwie i wszystko postawione na głowie - za nasze pieniądze. Czas to zmienić i uważam, że to bardzo cenna inicjatywa społeczna.
Gdzie można złożyć podpis pod tym projektem?
Nigdzie, zostanie tak jak jest gdyż jest to najlepszy kompromis gościu 19:58.
Kiedy wprowadzano powiększoną ilość godzin religii,a też i w-f (ograniczając liczbę godz,np j.polskiego czy historii)mój kolega powiedział-"teraz będą uduchowione mięśniaki".Tak religia powinna jak dawniej przejść do Kościoła.Ja chodziłam w ten sposób w latach 60 i nie jestem gorsza od obecnych katolików(poza tym lekcje były bezpłatne,a na świadectwie była ocena za uczęszczanie i wiadomości.
Uwazam, ze w szkole jak najbardziej powinien byc Taki przedmiot jak religia, ale nie jako religia katolicka ale jako religioznawstwo, tzn. nauka o wszystkich religiach i wartosciach i zagrozeniach jakie poszczegolne religie soba prezentuja. oczywiscie Taki przedmiot powinien byc prowadzony przez osobe swiecka i nie zwiazana z kosciolem katolickim, gdyz szybko Taki przedmiot stalby sie przykrywka do nawracania ludzi na jedynie sluszna wiare
Gościu n-l nie zgadzam się z Tobą. Ja swoje dziecko wychowuję w jednej religii nie chcę aby ktoś inny mieszał mu w głowie. Wiara jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Bzdurą dla mnie byłoby gdyby ktoś uczył moje dziecko że to, w co wierzy jest jakimś zagrożeniem. Gdybym się o czymś takim dowiedział zabrałbym dziecko ze szkoły. Nikt nikogo na siłę nie nawraca. Cały problem polega na tym, że ludzie niewierzący z jakichś dziwnych im tylko znanych powodów wysyłają swoje dzieci na religię a potem mają do wszystkich i o wszystko pretensje nie widząc, że wina leży w nich samych.
Oczywiście, że zaszkodziła. Ludzie zabijają innych powołując się na wiarę, okaleczają rytualnie - w imię wiary, utrudniają funkcjonowanie w społeczeństwie również z tego powodu. Są też ciekawsze przypadki: odmowa transfuzji krwi, czy pobrania szpiku - z powodów religijnych. Oczywiście można twierdzić, że to wina interpretacji nakazów religijnych, ale to równie wyborna obrona, jak twierdzenie, że socjalizm w swoich założeniach był całkiem słuszny, tylko towarzysze go wypaczyli.
Religia powinna wyjść ze szkół i odbywać się w salkach katechetycznych tak jak dawniej. Żadnych ocen i rozbudowanych trudnych tematów. Wystarczy uczyć tego co każdy katolik powinien wiedzieć. Religia w szkołach wcale nie wpłynęła na życie ludzi po bożemu - większość młodych i tak mieszka ze sobą na kocią łapę !