A podobno nie ma u nas głodnych dzieci ,
Obowiązkiem Państwa jest pomaganie ubogim nie społeczeństwa . Państwo traktuje nas jak mięso wyborcze , stado baranów głupszych niż się wydaje ( cyt. red Lis) i taki jest efekt . Ja nie daje . Kasa jest na wszystko tylko na biednych nie ma ...
P.S,
Jak smakują ośmiorniczki ?
W zależności jak je przyrządzisz. Ważne, by nie były gumowate. Często są dobre ośmiorniczki w Lidlu i Biedronce po 6.99zł za tackę. Porcja dla 2 osób.
Doookładnie gościu niech pasibrzuchy darzą na BŻ
traktuję to jako kampania wyborcza szefowej Banku Żywności, dlaczego nie robi tego jak zwykle przed świętami tylko kilka dni przed wyborami. Czyżby łapanie punktów.
Ja osobiście nic nie dam, korzystam z innych sposobów. Za dużo negatywnego naczytałem się o Banku w gazetach i internecie
Ogólnopolska kampania wyborcza?
Nic nie dałam jak zdecydowana większość klientów stojących przede mną
I wreszcie trzeba ich czegoś nauczyć
Ktoś żebrał lub robił wymówki z tego powodu?
Jeszcze by tego brakowało ..... gościu z 17:36
Nie dam ponieważ to co lepsze dziela między siebie
powinien byc ustalony budżet na pomoc dla biednych przeciez społeczenstwo płaci podatki z ktorych powinno się pomagac ludziom ktorzy sobie nie radzą lub z innych przyczyn potrzebują pomocy- ale nie cwaniakom.a -żebranie- bo tak mozna taką zbiorkę nazwac nie oceniam za dobro lecz za patologję urzędniczą.Dary powinna przyjmowac komorka Caritas- mam ochotę to zanoszę do tej komorki zywnosc czy inne artykuły i tam powinny byc wydawane te rzeczy czy zywnosc a nie w MOPS bo dobrze wiemy jak w urzędach się to odbywa.Ja oddaję i mam prawo sprawdzenia czy dany produkt nie trafil do bogatej rodziny tylko faktycznie do tej rodziny ktora to powinna otrzymac taką pomoc .Takim chalotycznym zbiorką jestem przeciwna przez zbiorkę w sklepach.
Nie dałem bo podobno nie ma u nas głodnych dzieci. Tak mówią Ci z PO a ja im wierzę.
Faktycznie według PO to jesteśmy krajem mlekiem i miodem płynącym a bieda i ubóstwo jest zjawiskiem marginalnym .
Ja od jakiegoś czasu nic nie daję do koszyków jak są takie akcje, ponieważ kiedyś zbierali i rozwozili po domach wózeczkami...artykuły trafiały w sporej części do osób które miały w poważaniu że im dano jedzenie. Taka osoba brała to jedzonko i chodziła od drzwi do drzwi w bloku i sprzedawała żeby mieć kasę na winko...jego jedzenie nie interesowało... I czy to akcja na głodne dzieci, czy na dożywianie ubogich, czy nie wiadomo co to nic nie daję... wolę pomóc w inny sposób...osobom w moim otoczeniu... wolę coś kupić i dać do ręki odpowiedniej osobie...i nie oczekuję nawet słowa "dziękuję..." W takiej sytuacji wiem że pomogłam odpowiedniej osobie...
Takim samym jak w każdym innym kraju, gdzie też margines biedy istnieje
Dzieci nie powinny zbierać żywności w czasie lekcji jak to jest w piątki, bo ich obowiązkiem jest być o tej porze w szkole. Zwalnianie dziecka z lekcji by w tym czasie stało w sklepie jest moim zdaniem niedopuszczalne! Natomiast co innego gdy dziecko chce brac udział w takiej akcji poza lekcjami np. w sobotę czy niedzielę. Uważam że wtedy jeśli uczeń chce a rodzic się zgadza nie ma problemu.