nie jedyne w roku, bo świętują imieniny, zakończenie roku itd.
nauczyciele nie chcą waszych pieniędzy,składek , prezentów od fałszywych rodziców i dzieciaków
daj dziecku lepiej jeść bido
No to się wypowiedzieli zainteresowani.
Nie dawaj i nie komentuj. Kto ci każe nawet złamanego kwiatka dawać
To jest żenujące. Nikt nigdy nie domagał się kwiatków,prezentów,czekoladek itp
Płakać się chce jak człowiek słyszy szloch uczniów,że znowu się muszą na coś składać.My nic nie chcemy. DAJCIE NAM SPOKOJNIE I Z GODNOŚCIĄ WYKONYWAĆ TEN NAJPIĘKNIEJSZY ZAWÓD ŚWIATA.
1000 zł kochaniutka,1000 zł
No chyba was pogrzało.Ja zbieram od całej klasy 24 osoby po 20 zł na cały rok. Córka jest w gimnazjum. Kupuję dla nauczycieli po jednej róży a dla wychowawczyni i dyrektorki po bukiecie. Zamykam się w kwocie ok 150 zł za wszystko. Reszta kasy idzie na klasową wiglię i kwiaty na koniec roku. Przecież ten kwiat to ma być symbol i podziękowanie za trud, nic więcej.
Pomysłowość uczniów nie zna granic, szczególnie w kombinowaniu kasy od rodziców. Kilka lat temu młodzież wymyśliła, że w wersji dla rodziców zrzutka po 100 zł, bo nauczyciel "domaga się laptopa". Nauczyciel dostał co prawda pudełeczko Ptasiego Mleczka, które zjadł razem z uczniami.
Sprawa rypła się po kilku miesiącach, jak jedna z mamusiek podniosła ten temat.
9:16 nie chce mi się wierzyć w taką naiwność rodziców. A co do żądań nauczycieli to ja się nie spotkałam z tym w czasie edukacji moich dzieci, ale za moich czasów zdarzało się żądanie prezentów. Dziś też podobno są przypadki, w necie można poszukać jak rodzice się żalą.
Rodzice są jeszcze bardziej naiwni niż ci się wydaje, młodzież (gimnazjum i wyżej) nie taki kit im potrafi wcisnąć.
10:41 a ja moim dzieciom ufam. Na pewno nie wymyśliłyby takich bzdur, a ja na pewno nie uwierzyłabym w coś podobnego. Już widzę jak się rodzice zrzucają. Nie te czasy.
Szczerze mówiąc nie rozumiem takich tekstów. U nas na pierwszej wywiadówce rodzice dostają informację o składce i tyle.
I każdy wie, ile ma zapłacić. a co to za problem jest zadzwonić to matki z trójki klasowej i uwiarygodnić informacje? No chyba że rodzice na wywiadówki nie chodzą i nie wiedzą nawet kto jest w trójce, w takim wypadku zwracam honor.
W szkole średniej jak zobaczysz na wywiadówce 1/3 rodziców to już sukces. A bywa, że są 2-3 osoby + ze 2 w innych terminach
A po co mam iść na wywiadówkę? Mam librusa, dziecko uczy się dobrze. Byłam kilka razy i to zmarnowany czas. Wychowawca mówi o dzieciach, które sprawiają problemy i wręcz mówi, którzy rodzice mają przyjść. Nie czuję takiej potrzeby, wolę spędzić czas z dziećmi. Jak ktoś się nudzi to może iść. Mam dziecko w gimnazjum i w podstawówce chodziłam w pierwszych klasach na każdą, bywało, że byłam jedyną matką.
Miałam syna w liceum i na wywiadówkach była przeważnie połowa rodziców minimum. A na tych spotkaniach nie mówi się tylko o dzieciach i ich postępach w nauce, są one potrzebne również do tego aby rodzice się poznali,wybrali trójkę, aktywnie uczestniczyli w życiu klasy i szkoły.
Brawo dla tych nauczycieli!!! Część rodziców nawet nie patrzy przy wymyślaniu składek czy innych na to stać