dlaczego ja mam chodzić do szkoły i odrabiać durne lekcje, jak po skończeniu szkoły i tak nie ma roboty?
po co robi się taki durny program, stresuje głupimi testami, narażając nasz organizm na choroby, bo przecież od stresu człowiek zaczyna chorować, jak to się do niczego i tak później nie przydaje?
dlaczego mam wydawać kasę na książki, jeśli to mnie przymuszają żeby chodzić do tej szkoły, to nie jest mój wybór ani też nie podoba mi się dana książka, to czemu ja mam nabijać kasę jakimś wydawnictwom z którymi treściami się nie zgadzam
dlaczego przymuszają mnie do przebywania wśród ludzi których nie trawię przez kilka godzin dziennie pięć dni w tygodniu? a nie mogę sobie wybrać osób, czy nauczycieli, którzy nie działają niekorzystnie na moją psychikę i zdrowie?
niech mi ktoś to wytłumaczy, po co to wszystko jest?
Uspokój takie podejście to też stres. Na wszystkie pytania jest jedną odpowiedź. No prawie nic nie musisz z powyższych. Rodzice zgłaszają nauczanie domowe i co musisz to zaliczyć opanowanie materiału. Człowieku jaka z ciebie aspołeczna jednostka.
nauczanie domowe jest najlepszym wyjściem. mam znajomego notabene nauczyciela, który wybrał właśnie nauczanie dzieci w domu. szkoda mu ich było posyłać od małego na ten wyścig szczurów, poniżanie i nieobiektywność nauczycieli, dzięki której dzieci tracą chęć do nauki. jego dzieciaki mają świetne wyniki i znają swoją wartość a dzieci w szkole... cóż, tylko te nauczycieli są bystre.
Żebyś nie był analfabeta to raz, po drugie żebyś nauczył się życia- chyba nie sądzisz, że w przyszłości w ewentualnej pracy, będą ci wszyscy odpowiadać, współpracowników się nie wybiera, poza tym trzeba umieć się z każdym dogadać.
19:21 do tego wystarczą mądrzy rodzice i nie wyrządzą dziecku szkody tak jak dzisiejsza szkoła.
Odpowiedziałeś sobie sam na pytanie.A gdzie pani i pan nauczyciel znalazł by źródełko swego dobrobytu? Oni bardzo ciężko harują nawet po nocach za te mizerne kilka tysięcy złotych na miesiąc.Tak ,młody przyjacielu,panie i panowie nauczyciele dzień i noc myślą właśnie o Tobie,o Twej przyszłości,abyś umiał się podpisać w biurze pracy co miesiąc,abyś mądrze gospodarował swym zasiłkiem bezrobotnego aby starczało Ci na cały miesiąc.
pełna zgoda, ale to jeszcze zbyt mało.
Uważam, że obowiązek szkolny powinien być ograniczony maksymalnie do 4 szkoły podstawówki.
Potem - komu nie chce się uczyć - niech zajmie się innymi sprawami.
A szkoły - zgodnie z tendencjami liberalnych demokracji - sprywatyzować.
Wszak wszystko co prywatne lepsze od państwowego.
A i uczniowie którzy musieliby płacić za naukę bardzziej do niej by się przykładali.
No pewnie po co się uczyć i chodzić do szkoły, właśnie potem takie osoby się mnożą na potęgę i żyją z socjalu a teraz i dodatkowo z programu 500+, żadnej ambicji w życiu, jak widzę potem takich swoich znajomych w wieku 18 -20 lat z jednym lub dwojgiem dziecmi bez pracy, ich jedyne zajęcie to pojsc nachlać się wódy bez żadnych prespektyw i tak egzystują w tym społeczeństwie to aż słabo mi się robi. A potem mówią no bo pracy nie ma dla nich, a bo oni to oczekują nie wiadomo jakich zarobków a ni wykształcenia ni żadnych umiejętność.
Popieram przedmówcę.Uważam za zbyteczny przymus chodzenia do szkoły do 18-roku życia. Jeśli ktoś nie chce się uczyć to niech się nie uczy. Bez sensu jest takie uszczęśliwianie na siłę.Z| obserwacji mogę tylko dodać, że latorośle znanych ludzi chodzą do najlepszych szkół najczęściej prywatnych.