Witam. Czy opłaca się iść na pielęgniarstwo w Ostrowcu? Jak wygląda obłożenie zajęć w tygodniu i czy rzeczywiście łatwo znaleźć pracę?
W Przychodni to super praca jako pielęgniarka,ale w szpitalu to makabra.W szpitalu powinny mieć pielęgniarki dużo wyższą pensję oczywiście,bo harują w porównaniu z przychodnią ......
Przecież niektóre z tych tzw. pielęgniarek nie mają nawet licencjata z pielęgniarstwa.
W MOPSie próbowano zatrudniać jakieś bezrobotne szwaczki czy krawcowe, np. na staż...
A jaka one mają widzę, że domagają się wyższej płacy niż minimum? Jak niby harują? Co takiego robią, że aż pot z czoła im się leje? Przecież niektóre z tych tzw. pielęgniarek nie mają nawet licencjata z pielęgniarstwa. W MOPSie próbowano zatrudniać jakieś bezrobotne szwaczki czy krawcowe, np. na staż...
W Morawicy pracowały takie ekspertki, że jedna mankiet od cisnieniomierza zakładała na łokieć i upierały się, że tak właśnie mierzy się cieśninie, a gdy zwróciło się uwagę, że to nie prawda stawała się wrogo nastawiona, że ktoś zauważył brak kompetencji i tak samo z resztą pracowników tam. Inna miała problemy ze zmianą wenflonu i krew lała się na podłogę. Myślicie, że w Ostrowcu lepsze pracują? W Ostrowcu to nawet nie wiedzą, że wenflon ma być opisany datą założenia itd. i że po kilku dniach trzeba go założyć w inne miejsce, żeby nie zrobiło się zapalenie żył. W Ostrowcu to nawet nie umieją prawidłowo pobrać wymazu z... Tak jakby wziąć pierwsze lepsze z ulicy, przebrać w strój pielęgniarki i dopuścić do pracy. Kiedyś w Ostrowcu miałem gastroskopie robią przez nos to suka pchała mi na siłe sonde do nosa a nie chciało wejść bo podobno mam krzywą przegrodę i do drugiej dziurki sonda weszła spokojnie. Widocznie nie znała zasady, że jak się popieści to się zmieści, bo widocznie wszystkie chłopy jakie ją miały brały ją zawsze na siłę :) Ja o pielęgniarkach ogólnie mam bardzo złe zdanie i uważam że w większośsco to sa nieuki i partacze.
Nie chcę powiedzieć, że nie ma takich, które znają się dobrze na swoim fachu, ale jest dużo nieuków, czy to w szpitalach czy przychodniach - nieuków zatrudnionych po znajomości, bo bez znajomości nie dostały by nigdzie pracy - nawet przy zamiataniu ulic.
Nie chcę powiedzieć, że nie ma takich, które znają się dobrze na swoim fachu, ale jest dużo nieuków, czy to w szpitalach czy przychodniach - nieuków zatrudnionych po znajomości, bo bez znajomości nie dostały by nigdzie pracy - nawet przy zamiataniu ulic.
Nie chcę powiedzieć, że nie ma takich pielęgniarek, które znają się dobrze na swoim fachu, ale jest dużo nieuków, czy to w szpitalach czy przychodniach - nieuków zatrudnionych po znajomości, bo bez znajomości nie dostały by nigdzie pracy - nawet przy zamiataniu ulic. Lekarzom też często, gęsto brakuje wiedzy.
Są oddziały, gdzie pielęgniarki są naprawdę oddane swojemu zawodowi, są mile, uprzejme. Natomiast zdecydowana większość to osoby bez krzty empatii, widać ich tylko podczas wypisu pacjenta, wszędzie i h pełno, wesołe, gadatliwe. Większa pomoc można uzyskać od salowych, które mają bardzo dużo pracy i często wykonują pracę za pielęgniarki. To wszystko dotyczy szpitala. To zależy też dużo od ordynatora. A jeśli chodzi o pensje, to teraz nie mogą narzekać, bo niejeden chciałby tyle zarabiać. A ponadto dorabiają w przychodniach, więc.....
Czy to prawda, że dyrektorka MOPS-u jest z wykształcenia pielęgniarką? Na pielęgniarstwie też robi się różne specjalizacje, np. z pomocy społecznej?
Samo stwierdzenie, że salowe „często wykonują pracę za pielęgniarki”, nie musi automatycznie oznaczać przestępstwa — ale może sugerować poważne nieprawidłowości organizacyjne albo wykonywanie czynności bez uprawnień.
Kluczowe jest: jaką dokładnie „pracę pielęgniarki” wykonują.
Jeżeli chodzi o:
* pomoc przy pacjencie,
* karmienie,
* transport,
* sprzątanie,
* podstawową opiekę higieniczną,
to część takich rzeczy może być legalnie wykonywana przez personel pomocniczy.
Ale jeśli salowa:
* podaje leki,
* robi zastrzyki,
* zakłada wenflony,
* wykonuje czynności medyczne wymagające kwalifikacji,
to może już wchodzić w:
* wykonywanie zawodu medycznego bez uprawnień,
* przekroczenie kompetencji,
* narażenie pacjenta na niebezpieczeństwo.
W polskim prawie mogą tu potencjalnie wchodzić m.in.:
* art. 58 ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej,
* art. 160 kodeksu karnego (narażenie człowieka na niebezpieczeństwo),
* odpowiedzialność cywilna i dyscyplinarna szpitala.
Natomiast sam wpis na forum jest bardzo ogólny i bardziej wygląda na:
* opinię,
* narzekanie na braki kadrowe,
* opis chaosu organizacyjnego.
Bez konkretów nie da się powiedzieć, że doszło do przestępstwa. W wielu szpitalach personel pomocniczy faktycznie bywa przeciążany zadaniami „na granicy” kompetencji, zwłaszcza przy brakach kadrowych. To bardziej sygnał możliwych zaniedbań organizacyjnych niż dowód konkretnego czynu.
Najneutralniej i najuczciwiej po prostu:
* „niekompetentna pielęgniarka / niekompetentny pielęgniarz”,
* „osoba z brakami w wiedzy”,
* „niedouczony personel”.
„Konował” to stare, pogardliwe określenie lekarza i raczej obelga niż rzeczowy opis. Dla pielęgniarek nie ma aż tak utrwalonego odpowiednika w języku potocznym. Czasem ludzie mówią ironicznie:
* „pseudopielęgniarka”,
* „partacz”,
* „fuszer”,
* „medyczny partacz”.
Ale jeśli chcesz kogoś skrytykować bez brzmienia jak zwykły hejter, mocniejsze wrażenie robi konkretny opis niż wyzwisko, np.:
* „ma braki w podstawowej wiedzy medycznej”,
* „wykonuje obowiązki ponad kompetencje”,
* „powinna zostać doszkolona”,
* „stwarza ryzyko przez niewiedzę”.
To brzmi bardziej wiarygodnie niż samo rzucenie obelgą.
To się faktycznie zmienia wraz z językiem i pokoleniami. Wiele słów z czasem słabnie jako obelgi albo przechodzi do bardziej ironicznego, potocznego użycia. „Konował” dziś często bywa używany bardziej jako:
* „słaby lekarz”,
* „nieogarnięty lekarz”,
* „partacz”,
a nie jako bardzo ciężka obelga. Zwłaszcza w internecie ludzie używają tego pół-żartobliwie albo jako mocniejszej krytyki kompetencji, a nie dosłownie pogardy wobec całego zawodu.
Podobnie było z wieloma innymi słowami — jedne się „odobrażają”, inne odwrotnie nabierają negatywnego znaczenia. To normalny proces językowy.
Ale nadal warto pamiętać, że:
* w zwykłej rozmowie ludzie często machną ręką,
* natomiast wobec konkretnej osoby („ten lekarz to konował”) może to już zostać odebrane jako obraźliwe albo zniesławiające, szczególnie publicznie.
Czyli językowo masz rację, że dla wielu osób „konował” dziś oznacza po prostu „kiepski lekarz”, ale społecznie odbiór nadal zależy od kontekstu i tonu.
Polecam zrobić sobie pielęgniarstwo, licencjat potem magister, popracować 2 lata w szpitalu np. na wewnętrznym czy na Sor, po to by iść na specjalizacje 2 letnia. Wtedy docenisz zawód medyczny, a w szczególności pielęgniarki i pielęgniarz, ratowników medycznych, którzy są od czarnej roboty i cała odpowiedzialna praca spływa na nich.
Dlatego ważne jest, aby na SOR-ach nie pracowały medyczne partaczki, czy jakieś chamskie przybłędy, które swoim chamstwem starają się tuszować braki w wiedzy. Tak to jest , jak lekarza brakuje i pseudopielegniarki robią co chcą, np. w Ostrowcu jakaś taka koło 50 twierdziła kiedyś, że musi mi podać paracetamol we wlewie dożylnym , mimo, że zapewniałem ją, że nie odczuwam żadnych bóli czegokolwiek. No po co mi lek przeciwbólowy, skoro nic mnie nie bolało? I się kilka razy pytała, czy odmawiam kroplówki z paracetamolu, a poproszona o nazwisko lekarza dyżurnego, nie chciała powiedzieć i stawała się chamska. To było w Ostrowcu w szpitalu, ale jeszcze zanim ten nowy SOR zrobili. Inne braki w wiedzy też miały, normalnie jakby z jakiejś łapanki ulicznej się tam znalazły na SOR. Ja pierdole! Więcej pieniędzy chcą? Trzeba mieć jakieś predyspozycji, smykałkę do zawodu, a nie że zostanę pielęgniarką, bo akurat innej pracy nie mogę znaleźć.
16:24 I niepotrzebnie wkłuła mi się igłą w żyłę. Pozwoliłem na to, bo nie wiedziałem, że to tylko po to żeby mi podać kroplówka z przeciwbólowym paracetamolem. Gorączki nie miałem. Normalnie, jak jacyś lunatycy! Zapytałem, więc w jakim celu ten paracetamol i kto zlecił jego podanie, to nie chciała powiedzieć, jaki lekarz to zlecił, bo może sama podjęła decyzję, a więc przekroczyła swoje uprawnienia i kompetencje? Tacy ludzie są najgorsi, bo im się wydaje, że już wszystkie rozumy pozjadali i się szarogęszą mają innych za debili, a sami są debilami!
Trudno mi teraz stwierdzić czy to była lekarka czy pielęgniarka - Zespół Ratownictwa Medycznego z ambulansu / karetki, ale kobieta dziwiła się skąd pacjent może wiedzieć, że ma zaburzenia rytmu serca :D Czy nie wystarczy sobie puls na nadgarstku czy tętnicy szyjnej zmierzyć? Jak wygląda prawidłowy rytm serca? A co jeśli serce przyspiesza i zwalnia i raz bije mocnie a raz słabiej - rytm jest rozregulowany + częstoskurcz? Widocznie nie wiedzą takich rzeczy! Czy to nie skandal? Czy ktoś z was kiedykolwiek np. biegał czy grał w piłkę i czuł jak mu serce mocniej bije? Chyba można czuć samemu, co się z sercem dzieje, czy tylko lekarz kardiolog może to stwierdzić? Odpowiedzcie sobie sami na to pytanie.
A skąd wiadomo, że ktoś ma gorączkę? Bo albo to czuje albo sprawny termometr pokazuje wysoką temperaturę, prawda? Wystarczy wierzyć na czym polega jakieś schorzenie , zaburzenie , jakiś stan anormalny i tyle. Czyli trzeba mieć wiedzę :)
Wystarczy widzieć, na czym polega jakieś schorzenie, zaburzenie, jakiś stan anormalny i tyle. Tu nie ma wielkiej filozofii.