Popieram.A dane o pracy są w dziennikach.
Wyobraź sobie, że w dziennikach od dawna niema takiej rubryki. O pracy n-la wie tylko z wywiadu z rodzicem, a rodzic może mówić co chce.
Ale po co te kłótnie czy wylewanie żółci. W zasadzie leją ją rodzice, którzy widać, że nie noszą tej grupy społecznej. Rozumiem te wakacje, te ferie itp itd Ale wracając do sprawy. Przecież te dodatkowe dni ktoś im dał wolne. Jak sięgam pamięcią to dzień przed 24X i do szkoły szło się 2 I. Skąd te dodatkowe dni wyszły w tym roku? Ano z Ministerstwa przecież. Nikt ich sobie nie dołożył. 14X nauczyciele pracowali, nie uczyli ale w pracy musieli być. Jakieś rekolekcje ktoś gdzieś napisał. Zapewniam, że każdy wolałby uczyć a rekolekcje powinny być po południu. Msza 1 godzina i lekcje odwoływać? Chociaż od dwóch lat moje dziecko uczy się po 2 godziny i idzie z wych. do kościoła. Na marginesie, czy w świeckiej szkole kościół i rekolekcje to rola nauczyciela? Już nie chce mi się pisać, bo nawet na tym forum chyba temat nauczycieli jest poruszany kilkakrotnie. Zero obiektywizmu i szczerej dyskusji , tylko pomyje. No cóż jakie społeczeństwo takie poglądy. A najbardziej śmieszą wpisy :Mam dwa , trzy fakultety a zasuwam po 10 godzin. Jakie fakultety - taka praca.
P.S. Nigdy nie pracowałam w szkole, jedynie zawsze dyskutuję ze swoją przyjaciółką nauczycielką i możecie sobie wyobrazić, że od jakiegoś czasu przestałam jej zazdrościć tych wakacji i wolnego. Nie powiem czasem zazdrościłam.
Rodzice wolą zaprowadzić dziecko do szkoły, ponieważ niektórzy są tak beznadziejni, że nie potrafią zapewnić dziecku opieki i zajęcia w dni wolne od zajęć lekcyjnych. Nie znają własnych dzieci bo te od rana do 16 przebywają w szkole. Ale wszystkie zarzuty kierują pod adresem pedagogów. Sami nie są w stanie wychować dziecka
Matki boją się własnych dzieci, wolą je odesłać do szkoły czy świetlicy, a same buszują po ciucholandach i przesiadują u również jak one bezrobotnych koleżanek. Mają żal do całego świata tylko nie do siebie?
Ci rodzice którzy pracują są bardziej wyrozumiali niż rodzice niepracujący. Życzę więcej wzajemnej tolerancji.
Piszesz z autopsji?
nie, z obserwacji
Dzieci nauczycieli nikt ze szkoły nie wygoni. Szkoła czynna i niech idą jeśli nie mają z kim zostać. Dlaczego dzieci większości ludzi mają siedzieć same w domu albo rodzice mają kombinować z kim je zostawić? Wszyscy pracujmy normalnie a nie wolnego 16 dni w okazji świąt a pracujący mają niani sobie szukać?
Jestem nauczycielem. W naszej szkole dyżury nauczycieli w czasie dni wolnych były od zawsze. Przychodzi garstka dzieci i wcale nie tych najmłodszych.Bywa też, że siedzimy i czekamy na dzieci bezskutecznie.To wtedy taki dla mnie zmarnowany czas.
Ludzie i Wam się chce tyle gadać o niczym.
To nie jest o niczym. Był już temat lekarzy, prawników, konkursów na dyrektora szkoły, sprzedawców. Teraz kolej na nauczycieli. Co szkodzi wylać swoje żale na pedagogów, tylko dlatego, że ktoś jest nieudacznikiem i ma spaprane życie? Może będzie lżej na duszy jak taki ktoś sobie pogada na forum. Jestem nauczycielką od 25 lat i bardzo mnie śmieszy ten wątek
wątek nie powstał ot tak sobie.
Cała historia również nie wzięła sie znikąd.
To dopiero początek przygotowań do urabiania tzw. opinii publicznej przed ofensywą na zniesienie karty nauczyciela.
Pani minister tylko czeka, żeby taką ofensywę rozpocząć.
Akcje takie jak ten "list otwarty do rodziców" będą się jeszcze pojawiać.
Ciekaw jestem, czy w ślad za tym pójdzie również zniesienie przywilejów i immunitetów poselskich ?
A może zniesione zostaną również przywileje sędziowskie, prokuratorskie i policyjne ?
ech... raczej nie... tam siedzą tacy, którzy kiedyś mogą spałować, a i wsadzić na parę latek, więc tym środowiskom nie warto się narażać.
Przeciez jak nie ma o czym pisac, todyzurny temat-nauczyciel!
Ameryki to ta minister nie odkryła. Jak nie ma o czym pisać to o szkole najłatwiej. Śmieszne te wszystkie wypowiedzi rodziców sfrustrowanych wychowawczo.
Mnie nie śmieszy ten wątek bo nic śmiesznego w ludzkiej zawiści i braku obiektywizmu nie ma!
Kochani Rodzice i Nauczyciele,
zbliża się czas Świąt Bożego Narodzenia, czas miłości i pojednania, czas kiedy wszyscy będziemy składać sobie życzenia i łamać się opłatkiem. Odłóżmy na bok wzajemne obwinianie się. Pokażmy Pani Minister, że jej "kij włożony w mrowisko" nie zadziałał. Pamiętajmy, aby być szczęśliwym, trzeba jedynie
zrezygnować z osądzania.
BRAWO 20:23 Uważam że jeśli nauczyciel i rodzic będą współpracować, to dziecko wiele może osiągnąć.Nie ma lepszego rozwiązania niż współpraca.
Uczę już 27 lat i też bardzo śmieszy mnie ten wątek
A w czym dzieci nauczycieli są lepsze od dzieci lekarza, urzędnika, krawcowej czy fryzjera? No w czym? Nauczyciel ma mieć 16 dni z okazji BN wolnych na zakupy i fryzjera a nasze dzieci nie są ważne ale już jest problem z dziecmi nauczycieli? Nikt im nie zabrania przyjść do szkoły jak innym dzieciom. Ewentualnie niech i n-l pokombinuje jak inni rodzice co zrobić z dziećmi.