Jeszcze jest dzień hutnika,górnika,drzewiarza,leśnika i wszystko łączy się z nagrodami i premiami.A niejeden nauczyciel wolałby pracować w te ferie za pełną odpłatność,a nie za średnią.A jakby prowadzili płatne szkoły to braliby kupę kasy i nic nie mówiłby,że dobrze zarabiają,tylko buliłby czesne i kropka.
szkoda że nie dostrzegasz,że rodzicom jest ciągle też źle. Dziecko zadużo nosi książek, zeszytów- złamie sobie kręgosłup. Nauczyciel źle na niego spojrzy- dostanie stresu, zwróci mu uwagę- zniechęci się do szkoły, każe mu przeczytać książkę- popsuje sobie oczy. Nauczyciel musi uważać,żeby się nie narazić uczniowi i nadopiekuńczym rodzicom, uczeń może pyskować do nauczyciela- nauczyciel nie powinien mieć mu tego za złe. Wasze dzieci w szkole narażone są na stres- nauczyciel ma luz. I najlepiej ,żeby w tej atmosferze pracował w cierpliwości, ze stoickim spokojem po 10 godzin dziennie i 7 dni w tygodniu. Do zajęć może się przecież przygotować w nocy, W sobotę rodzice mają dużo roboty i są zmęczeni po pracy , warto więc żeby ktoś ich odciążył i zajął się pociechami.
Już bez przesady z tym przygotowywaniem się do zajęć. Raz sobie schemat opracuje i leci tym schematem przez lata. Więcej czasu zabiera nauczycielowi wypełnianie niepotrzebnych papierków do statystyk niż rzeczywiste przygotowywanie się do zajęć. Poza tym nie można porównywać np. nauczycieli klas 1-3 do nauczycieli w liceum, którzy muszą przygotować dzieciaki do matury i wiadomo że tu jest o wiele więcej pracy. Tak samo, jak nie można porównywać nauczyciela wf czy edp czy plastyki do nauczyciela polskiego czy języka obcego - wiadomo że i pracy i odpowiedzialności ci drudzy mają więcej. A najwięcej płaczą na ciężką pracę właśnie ci z nauczania początkowego i przeróżnej maści panie ze świetlic i bibliotek...
Ty uważasz, że n-el liceum ma więcej pracy niż klas 1-3? Rozbawiłaś/eś mnie. Przepraszam, ale 17 - 18 latek usiedzi w ławce 45 min Jego zadaniem jest słuchać, słuchać i wyciągać wnioski. Owszem jeśli n-el np historii robi testy , to musi je sprawdzać. Jednak najczęściej robią wspólnie na zajęciach. Co do maluchów. Nigdy nie chciałbym uczyć w klasach I-III. Zero komfortu pracy, no jedynie jak pani /pan fajna/y to sympatia tych dzieciaków osładza życie. Są kraje w których uczenie w klasach młodszych to ostatni etap praktyk, jako jedne z najtrudniejszych. I tu nie chodzi o wiedzę teoretyczną, ale jak zrobić, żeby ten nic nieumiejący dzieciak stał się uczniem.
Akurat mam wielu nauczycieli w swoim otoczeniu, z różnych szkół. Mama wieloletni nauczyciel, potem metodyk. Najbliższa przyjaciółka nauczycielka w liceum, rodzona siostra nauczycielka w 1-3. Zapewniam, że ta ostatnia ma najmniej pracy i czas na wszystko.
I na pewno nie musi się przygotowywać do lekcji i ćwiczyć tabliczki mnozenia do 40 codziennie.
Ten "nic nieumiejący dzieciak stał się uczniem"?Zabawna jesteś. Mój siostrzeniec ma 4lata, czyta, pisze o innych umiejętnościach nie napiszę bo zaraz znajdziesz wady. Zanim będzie w szkole będzie umiał tyle ile od jego nauczyciela wymaga ta praca. Praca z dziećmi jest po prostu inna niż z młodzieżą ale na pewno bardziej wdzięczne są te dzieciaki w kl. 1-3 niż młodzież, która często gardzi nauczycielem i dokucza na lekcji, podważa kompetencje. Nauczyciel w LO już musi posiadać konkretną wiedzę i odpowiada za wyniki przyszłych maturzystów. Nie ma zadnego porównania.
Nie żartuj sobie. To że zna litery i coś tam czyta to jeszcze nie wszystko. Maturzysta licealista to już świadoma młodzież, jak sam nie przysiądzie do nauki, to żeby i miał profesora , to matury nie zda. Specyfika pracy z młodszymi dziećmi a starszymi jest nieporównywalna. Gdybyś zapytała nauczyciela angielskiego , w których klasach woli uczyć w młodszych czy starszych? Zapewniam cię 13:20, że powie, że w starszych, ba nawet będzie wolał gimnazjum a nie młodsze. Kiedyś ,gdy był wyż nauczyciele klas młodszych zdobywali inne kwalifikacje i kończyli studia przedmiotowe. Spytaj się ich, czy chętnie wróciliby do klas I-III? Przecież według ciebie , to żadna trudność. Bądź pewna nie chcieliby wrócić. Ale żeby się wypowiadać na takie tematy, trzeba się co nieco orientować , o czym ty nie masz bladego pojęcia. Wypowiadasz się stereotypami. Nie mam cię zamiaru przekonywać, ale poczytaj na ten temat. Co do wiedzy, każdy inteligentny człowiek posiada mniejszą czy większą wiedzę i zdobywa ją przez całe życie. Ale czy potrafił ją przekazać innym. Zrozumiałe,że nauczyciel tak , bo jest fachowcem w swojej dziedzinie, zna metodykę nauczania danego przedmiotu.
Niekoniecznie każdy nauczyciel potrafi przekazywać ta wiedzę a moze czasem nie chce. Są swietni nauczyciele ale i byle jacy, tych drugich jest pewnie więcej. Zresztą tak jak wśród innych grup zawodowych są super specjalisci i marni.
Nie bądź śmieszna. Nauczyciel w liceum musi posiadać prawdziwą wiedzę, bo młodzież nie da się zbyć byle czym. A moje dziecko w podstawówce dziwiło się, że pani od angielskiego robi błędy ( uczył się języka wcześniej ). O czym w ogóle mowa, żenada....
Ludzie to, że dziecko dźwiga plecak do szkoły to wina systemu, a nie nauczyciela. Nauczyciel ma program nauczanie, który musi zrealizować.Niedługo obarczycie winą nauczycieli za wojnę na Ukrainie!!!
uwielbiam takie dyskusje,do łez z rozbawienia ,doprowadzają mnie wypowiedzi nauczycieli, jacy to oni strasznie zarobieni i wycieńczeni są swoją pracą,tą katorgą ponad ludzki wysiłek, a wy prości ludzie nie jesteście sobie w stanie wyobrazić jak wycieńczające mogą być 4 godziny lekcyjne (45 min!!!), z czego jedna to często tak zwane "okienko".
mam kilkoro znajomych nauczycieli ,więc wiem co piszę.
w trakcie jednej z burzliwych dyskusji(przy flaszce), zdradzili mi, przez przypadek najgłębiej skrywaną tajemnicę stanu nauczycielskiego,otóż belfry wcale się nie cieszą z tych wszystkich dni wolnych, a już najgorsze są wakacje, tak potrafią wybić nauczyciela z rytmu ,że potem przez kilka miesięcy nie może dojść do siebie, a jak już ledwo się ogarnie , no to masz Ferie zimowe!!
Stąd bierze się głównie frustracja i stres u nauczycieli.
Tak że reasumując, drodzy rodzice ,pracujący po 8-10 godz dziennie, więcej
szacunku i wyrozumiałości dla nauczycieli,dbajmy o nich , bo tak wcześnie odchodzą..... na jeden z kilku rocznych płatnych urlopów"regeneracyjnych".
Bardzo dobrze napisane gościu 09:40. Brawo!
Może rozbawienie Skiner by Ci minęło jakbyś więcej wiedział na temat pracy nauczycieli.Praca nauczyciela jest przede wszystkim ciężka psychicznie. Po pracy fizycznej organizm szybciej wraca do formy niż po wysiłku psychicznym.
I dlatego macie tylko 18 godzin pracy w szkole , najdłuższy płatny urlop ze wszystkich grup zawodowych oraz prawo do rocznego urlopu zdrowotnego - więc o co ten lament ?
no cóż gościu 16.30 , na Twoje nieszczęście jednak wiem bardzo dużo , o "katorżniczej " pracy nauczyciela i o ogromie wysiłku psychicznego wkładanego w tę pracę i właśnie takie nadęcie nauczycielskiego ego mnie bawi , a innych oburza.
zamiast pleść androny , o nadludzkim wysiłku wkładanym w studia i dokształcanie ,o stresie , o krzywdzie jaka was spotyka, może po prostu rzućcie tę robotę (skoro jest taka okropna) , idźcie do sklepu pracować za ladą 10 godz dziennie,do huty na stalownię, sprzątać ulice, do jakiegoś"byzmesmena" parzyć kawę w biurze,poczujcie co to znaczy zap....ć w robocie cały dzień i nie być pewnym wypłaty, czy swojego stanowiska pracy.
ja wiem ,że praca nauczyciela nie jest łatwa , ale i tak macie o niebo lepiej , niż w wielu innych zawodach, więc naprawdę więcej pokory w sercu drodzy belfrowie, a mniej użalania się nad sobą, to i takich wątków na forach będzie mniej.
Zula widzisz tylko to co jest najbliżej Ciebie. Wszystkich nauczycieli wrzucasz do jednego wora.Nauczyciele pracują też w placówkach opiekuńczo wychowawczych gdzie Dzień Nauczyciela, ferie ,wakacje, przerwy świąteczne, zakończenie czy początek roku szkolnego, święta państwowe i kościelne są normalnymi dniami pracy. Tym nauczycielom nikt za takie zajęcia nikt jednej złotówki nie płaci.
Racja - i dla nich WIELKI szacunek. Tylko że akurat oni wcale nie płaczą jak to im trudno.