Pedagodzy nie mają urlopu w okresie świątecznej przerwy. Jeśli rodzice potrzebują opieki szkoła ma ją zapewnić – mówi "Rzeczpospolitej" Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji narodowej.
"Rzeczpospolita": Napisała Pani w liście otwartym do rodziców: szkoły w przerwie świątecznej mają zapewnić opiekę dzieciom. To nie jest czas urlopu pedagogów. Związek Nauczycielstwa Polskiego w reakcji odpowiada ostro, że „jest wzburzony pani prośbą" i że zachęca pani „rodziców do składania donosów na nauczycieli". Czy tak jest?
Bardzo dobrze,ferie sa dla dzieci a nie nauczycieli!!Bycza sie tylko i kase biora,trzeba sobie zapracowac wiec do roboty lenie.
Szanowna Urszulo, a ja myślę, że z pożytkiem dla naszych dzieci byłoby również to, aby w tym czasie miały one normalne lekcje.
przyjdź. zobacz. może zrozumiesz....
I tu síę mylisz. Pierwszy zaprotestował Pan Proksa z Solidarności.
Brak zajęcia w szkołach widać po tym że w Radach Miast, Gmin i każdej innej organizacji gdzie można skubnąć jeszcze pare groszy są właściwie sami nauczyciele. Na samorząd trzeba mieć czas, ja pracuję po 14h dziennie 6 dni w tygodniu od 15 lat i nie opowiadam na prawo i lewo jaki jestem spracowany.
Wreszcie mądra decyzja pani minister.
Zawsze tak było. I w czym tu sensacja? Chyba w tym, że pani minister o tym nie wie. Szkoda tylko, ze w liceach nie ma w tym czasie konsultacji przedmaturalnych. Przydałyby się. Rodzice zaoszczędziliby na korepetycjach.
Rodzice chcą się pozbyć dzieci z domu więc decyzja pani minister jest im na rękę.
ciekawe co nauczyciel ma robić w czasie przerwy świątecznej. Znając realia to żadne dziecko nie pojawi się w szkole.
Obyś cudze dzieci uczył...większość nie zdaje sobie z tego sprawy...
To nie ucz jak Ci zle. I do roboty nauczyciele. Wprowadzić 40 godzinny tydzień pracy. Tak trzymać pani minister
My w szkole, w każde ferie zimowe mamy 2-3 godzinne dyżury dla uczniów. Nie oceniam czy to dobrze czy źle. Każą to przychodzimy ale jeszcze mi się nie zdarzyło żeby przyszli uczniowie
trzeba było się uczyć i zostać nauczycielem, a skoro się nie chciało to pracuj gdzie tam sobie pracujesz
Ja nie narzekam ale tylko odpowiadam na wasze płacze i cytaty" obys cudze dzieci uczył..." Sory. Widziały gały co brały
No wiesz, ci co się uczyli pracują w sądach, urzędach, szpitalach czy mają swoje biznesy. Fajnie, ze i nauczyciele zobaczą jak wygląda zycie normalnych ludzi, podobno wykształconych. Brawo dla pani Joanny...
Do Pani lub Pana z g. 21:31.Szkoda,że w taki sposób pani Joanna daje o sobie znać. Może trzeba by było dofinansować szkoły, wyposażyć pracownie i zaprzestać bzdurnych reform, za które ludzie nie mający nic wspólnego ze szkolnictwem biorą pieniądze. Mniej liczne klasy pozwoliłyby dzieciom więcej skorzystać z wiedzy. Uczniów mniej, a klasy 36-osobowe, moje dzieci właśnie do takiej klasy chodzą. Pani minister tyle wie o oświacie, co ja o fizyce kwantowej. Co zrobiła do tej pory, nic. Co da ten list, nic. Tylko my sobie popiszemy. A chodzi przecież o dzieci, które dźwigają kilkukilogramowe plecaki, bo nie ma pieniędzy na książki w szkole. Na nagrody za kolejne "mądre" dokonania urzędników ministerialnych są.