Ja pierdziele w Ostrowcu zarabiac 3 tysiace za 6 dni w tygodniu to ty jestes figura,stary ja zapierdzielam te 6 po 14-15 godzin za 2 i co mam powiedziec???i tyram i utrzymuje dzieci i zona nie pracuje a bardzo by chciała i co ja mam powiedziec.
a dziecko chce to tamto a tu nie ma i tez przykro wiec rozumiem tych rodziców dla ktorych to 500zł to duza pomoc,
Jeśli uważasz, że 500zł to fortuna to sam się weź do robienia dzieciaków!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
Patologia to jest cała biurokracja biorą kasę z budżetów ki biorą za co?
Połowę biurokracji mają pozwalając w Polsce i pieniądze się znajda
W skali kraju to olbrzymia fortuna zmarnowanych pieniędzy.
Jestem matką 3 -ki dzieci juz doroslych i za komuny tez Polskie Panstwo placiło zasiłki rodzinne na dzieci nawet bylo 7.500 zł na dziecko. Uwazam to za bardzo zly pomysl gdyz najwiecej matek nie pracowalo bo za tak duze pieniądze mozna było zyc jak panisko. Rodzina mająca 5 dzieci miala 37.500 zl za czasow komunistow a obecnie taka rodzina bedzie miala 2.500zł gdzie 2 osoby bedace na emeryturze nie maja takich pieniedzy . Czy w tym Polskim Panstwie sa ludzie ktorzy myslą logicznie ,czy tylko slogany przedwyborcze i powiększanie dziury budzetowej przez ludzi rządzących ktorzy za nic nie ponoszą zadnej odpowiedzialnosci oprocz brania wielkoch pieniedzy.
Witam. Pierwsze posty na temat większej liczby dzieci w celu pozyskania dodatkowych pieniędzy wydawały mi się czysta zlosliwoscią. Głębsza analiza tematu sprawiła jednak iż jestem skłonny przyznać rację forumowiczom, którzy twierdzą, że ustawa jest pisana na kolanie pod wynik wyborczy. Poprawcie mnie jeśli się mylę. Pieniążki jak najbardziej powinny się znaleźć, ale nie dla wszystkich. Powinno być to dofinansowanie do niskich zarobków rodziców, którzy pracują w wymiarze przynajmniej 30 godzin tygodniowo, taki brytyjski odpowiednik working tax credit. Wtedy ludziom którzy naprawdę chcą pracować państwo pomagałoby finansowo. Pracuję, płacę podatki ,ale państwo czyli My pomaga mi w utrzymaniu pewnego minimalnego standartu życia. Taki system zminimalizowałby wpływy ludzi chcących utrzymywać się jedynie z dotacji na dzieci.
Skończy już z tą patologiczną polityką prorodzinną.
Sam jestem ojcem, ale jestem przeciwny "dawaniu" pieniędzy na dzieci, przynajmniej w takiej formie jak jest lub ma być, ponieważ tworzy i wspiera patologiczne zachowania.
Moim zdaniem to ludzie pracujący, płacący podatki powinni być "nagradzani", ale jeżeli ja pracuję, żona pracuję, płacimy podatki a mamy problem np. ze żłobkiem, bo pierwszeństwo mają dzieci osób bezrobotnych to gdzie tu jest jakaś sprawiedliwość. Dlaczego ciężko pracując, zarabiając na życie i rodzinę, mając trochę oleju w głowie to ja muszę płacić na tych którym się nie chce. I nie oszukujmy się, że nie ma pracy, że jest ciężko. Też miałem ciężko, ale nie chodziłem i nie żebrałem, tylko łapałem się czego tylko mogłem. Nie byłem na żadnym zasiłku, żadnym dofinansowaniu.
I teraz tak.
Jeżeli mają być jakiekolwiek dodatki na dzieci to bez żadnych progów. Co to za różnica jak ktoś ma jedno dziecko i ma dochód poniżej jakiejś kwoty czy powyżej. Rozumiem, że jedno dziecko ma być to gorsze? No i znów pytanie dlaczego skoro jestem uczciwym obywatelem to ja mam nie dostać tego wsparcia na dziecko, ponieważ nie mieszczę się w jakimś progu? To mnie się te pieniądze nie przydadzą? Pieluchy, lekarze i cała reszta kosztuje mnie tyle samo co wszystkich innych.
Co więcej, jestem daleki od dawania komukolwiek czegokolwiek bo...miał w życiu gorzej. Pytanie co ten ktoś zrobił, żeby nie mieć gorzej?!
Teraz coś o osobach, które nie chcą pracować bo wolą zostać w domu z dziećmi i dostać wsparcie finansowe. Oczywiście, ja też bym chciał, żeby moja żona mogła zostać w domu z dzieckiem, a moja pensja powinna zapewnić, ale tak nie jest i musimy oboje zapieprzać. Ale nie oszukujmy się i spójrzmy prawdziwe w oczy ile osób wykorzysta /wykorzystuje taki system? Ile jest osób, które nie chcą pracować? Ba, ja również bym nie chciał pracować, a dostawać pieniądze za nic. Dosłownie za nic.
Ktoś pisał tutaj o tym, że trzeba inwestować w dzieci, bo to nasza przyszłość, emerytury itd. Oczywiście zgadzam się z tym. Pod warunkiem, że wszystkie dzieci tak samo partycypują w systemie edukacji, socjalizacji ( nie mylić tego z ustrojem politycznym). Ale jak mają dzieci poprawnie uczestniczyć w procesie socjalizacji, skoro podstawowe wartości wynosi się z domu. "A w domu mama z tatą nie pracują, ponieważ dostają od Państwa pieniążki. Czasem jest śmiesznie jak tata po wódce tańczy, a potem przytulają się z mamusią bez zabezpieczenia. Czasem jest mniej wesoło jak odwiedza nas pani z MOPSu"
Tak więc, nie jestem za systemem, który "karze" ludzi pracujących i płacących podatki - obywateli szczerych, uczciwych i pracowitych.
Czasem czuję się jak obywatel drugiej kategorii, ponieważ pracuję. Nie mogę mieć dofinansowania do mieszkania, na dzieci, na remont, ana edukację i wszystko inne. A wszystko to z moich podatków...
Tak z Twoich podatków, nie przeceniaj się tak, bo to utarty slogan. Podatki płacą wszyscy, bezpośrednio, czy pośrednio, co za różnica. Płaci się i tyle. Nie ma Twoje, moje. Jest nasze.
A co to jest komunizm, że wszystko jest "nasze". Proszę o wskazanie, gdzie osoby "notorycznie" bezrobotne płacą podatek zabierany w pensji, na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne.
Co więcej, niektórzy idioci chcieli by zabierać 75% zarobów bogatych osób, aby utrzymać równość. No chyba ktoś się czegoś nawąchał.
Nasze to było w czasach komunizmu... Każdy powinien mieć tyle na ile sam zapracował...
I jeszcze taka mała uwaga - nie wszyscy płacą podatki. To co ty nazywasz "płaceniem podatków" przez wszystkich to tak na prawdę redystrybucja podatków. W końcu jak można zapłacić podatek od pieniędzy, które pochodzą z podatków?
Probujesz zlodziejowi wytlumaczyc przykazanie "nie kradnij" :)
Unholyseth to po prostu inteligentny facet, umiejący wyrazić swoją opinię, podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami, dobrze ujęte. Pozdrawiam.
Unholyseth Twoje "mądrości" nikogo nie interesują. Nie zgadzam się z Tobą w żadnym punkcie. Za bardzo bracie cwaniakujesz i tyle. Strasznie to wszystko uogólniasz i upraszczasz, szczególnie to o mamie i tacie po wódce. Dla mnie jesteś po prostu żałosny. Tu nie chodzi o to aby kogokolwiek karać. Polityka prorodzina powinna wspierać chęć posiadania dzieci i z tym nie ma co dyskutować. Pięćset złotych to wcale nie jest dużo i nikt nie powiedział, że ludziom nie chce się pracować. To zarobki powinny być większe, tak aby ten zasiłek nie równał się z wypłatą. To w zarobkach jest patologia a nie w kwocie na dziecko. W Niemczech też jest socjal i co? Ludzie jakoś pracują. Tam kawalerowie płacą "bykowe" w kwocie 200 euro. U nas gdyby chcieli coś takiego wprowadzić byłoby larum pod niebiosa. Tylko ciekawe co będzie za lat trzydzieści, czterdzieści, gdy okaże się że nasze społeczeństwo wymiera i nic się z tym już zrobić nie da.
pod warunkiem żeby zabierać dzieci patologii nie zajmującej się nimi a biorącymi pieniądze i nie pracującymi a pijącymi