Eulalia
A czy ta Twoja wspaniała koleżanka zrobiła cos dla Ciebie bezinteresownie? I czy była to sytuacja,ze pomogla Tobie,a sama na tym straciła? Jeśli tak,to jest Twoja wspaniałą koleżanką,jesli nie,no to cóż,sama odpowiedz sobie na to pytanie.
10:06. Może masz jakieś długi wdzięczności i stąd taka uprzejmość?Nic w życiu nie ma za darmo i w bajki nikt też nie wierzy.
Brawo Eulalia. Popieram i tak samo uważam. Przeraża mnie to, że niektórym pieniądze potrafią zaślepić oczy. Nic dziwnego że jest tyle zła na świecie.
Gościu 10.24
Zupełnie nie wiesz o co w tym chodzi,i mylisz pojecia.Pomoc to jest pomoc,bezinteresowna człowiekowi w trudnej sytuacji,w której znalazł sie nie z własnej winy.
Jak można porównać pomoc choremu dziecku,do wykorzystywania,bo jeśli ktos wozi mnie dzień w dzień do pracy i z pracy za darmo,to ja najzwyczajniej w świecie wykorzystuje taką osobę.Ona ponosi koszty transportu,a ja NIE.Mnie kasa zostaje w kieszeni,i jestem przez to bogatsza.
I ta wspaniała koleżanka nigdy nawet nie wspomniała o dołożenia się do paliwa czy innym sposobie odwdzięczenia się ? Nie zapytała? Jeśli nie to nie świadczy to o niej najlepiej.
Moja bliska przyjaciółka dosyć często robi mi pewną przysługę i nigdy za to nie chce zapłaty, choć wiem, że to trochę kosztuje, przede wszystkim jej pracy. Ale ja za każdym razem pytam ile płacę, bo wiem że ona nie musi tego robić za darmo. Ja też od niej nie biorę pieniędzy za to co jest z kolei moją pracą, więc mam możliwość odwdzięczenia się i działa to w obie strony i ona też zawsze pyta "ile"?. Jesteśmy przyjaciółkami już prawie 30 lat ale mamy do siebie i do swojej pracy szacunek i tak po prostu wypada. To do osoby dającej przysługę należy decyzja czy robi to za darmo a beneficjent powinien zawsze spytać.
Co innego mieć jakiś układ z przyjaciółką, którą masz od 20 lat, a co innego znajoma z pracy - pasożyt.
Eulalia
Chcesz służyć jako instytucja charytatywna,to służ jak cie na to stać,ale nie wymagaj,aby wszyscy tak postępowali.
A nawet jak sie stanie tak jak pisze KTW78,ze zalozycielka wątku będzie sama jeździła do pracy,to przynajmniej nie będzie miała poczucia,ze ktos oszczędza na przejazd do pracy jej kosztem.
trzeba sposobem .Ja bym się poświeciła i przez jakiś czas wychodziła z domu znacznie wcześniej , może to pomoże. Ja rozumiem ,że jeśli wypadnie kogoś zabrać sporadycznie raz na jakiś czas w jakiś wyjątkowych okolicznościach to wołac kasę wstyd ale takie regularne codzienne wożenie kogos za friko to żart jakiś chyba.A jeśli nie sposobem to trzeba wprost powiedzieć o co chodzi
Taaaa najlepiej by bylo gdyby zalizycielka watku doplacala kolezance ze z nia jezdzi :D
Znalazla sobie panna wygodna frajera i wykorzystuje . Wolaj kase bez zadnych skrupolow. A jak nie to niech zmieni srodek transportu bo za darmo to nawet w ryj sie nie dostanie
Jak koleżanka chce jeździć na gapę to niech jeździ MPK . Ja mam auto dla mnie i mojej rodziny , oczywiście jeżeli jest taka potrzeba to mogę zabrać kogoś bezinteresownie , ale mam propozycję dla takich darmozjadów i wyzyskiwaczy .
Kupcie sobie autko i zacznijcie zabierać współpracowników do pracy za friko i wtedy zobaczymy czy będziecie zadowoleni )))
pozdrawiam
A czy taki sam problem macie jak widzicie staruszkę na przystanku? Czy problemem jest na puste miejsce posadzić kogoś, porozmawiać i zwyczajnie nie wziąć kasy? Nie tylko pieniądze się w życiu liczą naprawdę. Swoją drogą nie dziwię się, że tylu chorym dzieciom brakuje na leczenie bo przecież przelać 10zł to ogromne wyrzeczenie... Świat jest coraz paskudniejszy.
Eulalio Ty nic nie rozumiesz. Założycielce wątku pewnie wcale nie chodzi o te pieniądze. Chodzi o to, że ponieważ owa koleżanka nawet nie spytała ani razu jak może się odwdzięczyć i zachowuje się tak jakby ta podwózka codzienna jej się należała to dziewczyna, która ją wozi czuje się po prostu wykorzystywana. I moim zdaniem ma pełne prawo tak się czuć. To nie właścicielka samochodu jest osobą nieempatyczną i nieuprzejmą. Tylko pani, która wymaga podwożenia i która najpewniej natychmiast obraziłaby się gdyby nagle to się urwało.
Eulalio, wiele razy zdarzało mi się pomagać ludziom. I naprawdę bardzo to lubię. Niemniej należy odróżnić wykorzystywanie od pomocy.
10:08 Eulalio nie chodzi o podwiezienie kogoś raz na jakiś czas, więc gadanie tu o staruszce na przystanku nie ma się ni jak do codziennego wozenia kogoś. Mi osobiście było by glupio, żeby ktoś woził mnie za friko, źle bym się czuła z tym, że ktoś ponosi koszty a ja nie. Nie potrafilabym tak kogoś wykorzystywać. A tak to pani autorka jest darmowym szoferem :-) są ludzie co potrafią się w życiu ustawić :-)
Jedynym organem, który może wam wszystkim w tej kwestii pomóc, jest skarbówka. Tylko oni mogą Was pogodzić. Jak kierowcy przyjdzie zapłacić podatek od dochodu osiągniętego od podwożonego, a podwożonemu za darmo przyjdzie zapłacić podatek od dochodu osiągniętego przez to, że nie wydał na transport, to nikt od nikogo nie będzie oczekiwał pieniędzy. Nie ma to jak wspólny wróg. Szczęśliwego Nowego Roku.
Dla kierowcy to nie dochód tylko pokrycie wydatków i części amortyzacji :) Ale Najlepszego!