Uważam, że członkowie partii politycznych, którzy zostali wybrani w drodze demokratycznych wyborów na określone funkcje, a chcą zmienić w trakcie kadencji partię powinni zrzec się mandatu (oprócz bezpartyjnych) jaki zdobyli i stać się szeregowymi członkami nowej partii. Jest to uzasadnione, bowiem przestają reprezentować tych wyborców, którzy ich wybrali. Dopiero nowe wybory w nowej partii mogłyby weryfikować ich kompetencje. Tym sposobem nie byłoby werbowania na "ilość szabli", a zmiany partii miałyby głębsze programowe i ideologiczne podłoże.
Taki stan prawny zastopowałby harce karierowiczów, których interesuje przede wszystkim trwanie przy władzy, a wyborcy czują się w ten sposób oszukani i zdezorientowani.
A jaka jest Wasza opinia na ten temat?
W ostrowcu jest paru, niech sie wypowiedza. Takim ludziom zakazac dozywotnio sprawowania funkcji publicznych.
Tu nie chodzi o idee, a o kase
na przykład taki pan wicebibliotekarz. Z Platformy do Górczyńskiego
Kolego wyborco nie masz racji,gdyż ludzie głosują i powinni głosować na konkretną osobę a nie na partię.Mam nadzieje że kiedyś jakas grupa mądrych ludzi stworzy ordynację wyborczą że będziemy głosowali na konkretnych ludzi a ci wybrani niechaj sobie tworzą grupy,związki,partie itp byle to robili za własne pieniądze a nie pieniądze podatników.Gdy wybierzemy prawdziwych radnych,posłów,senatorów kierując się tym co dany człowiek dobrego zrobił dla społeczeństwa to wtedy bedzie lepiej w kraju.Do tej pory niestety ale głosujemy na partie ,które oceniamy wyglądem guru partyjnego a nie o to chodzi.Kandydat winien być uczciwym względem ludzi a nie względem prezesa partii.Te lody musza być przełamane dla dobra naszego kraju.
Gościu_arnold z 14:41 Odniosłem się do stanu obecnego, gdzie kandydat jest przyporządkowany do partii, nawet w wyborach samorządowych.
Ale co do wizji przyszłości wyborczej sceny podzielam Twój pogląd.
Ja uważam, że po zmianie partii powinien być okres przymusowej karencji trwający do zakończenia przyszłej kadencji. Taki poseł, który musiałby się zrzec mandatu i dodatkowo nie mógłby startować w najbliższych wyborach zastanowiłby się czy jest posłem dla pieniędzy czy dla wyborców.