Identycznie ja tusk oczerniał w Niemczech..zapomnieliście gdzie was sprzedał
W twojej tępej głowie oczernia forumowy głupku z 18:11.
20:42 a ty mądry i lubisz ubliżać innym..Nie potrafisz kulturalnie odpowiedzieć na zadane pytanie,przedstawić swoją opinię.Skad tyle w tobie nienawiści , a na ustach pewno Bóg ,Honor ,Ojczyzna .
Pisiorku nie nerwuj się Ziobro to jest już mniej niż zero
Ziobro to bardzo schorowany człowiek, którego nie wolno denerwować. PiS uwielbia męczenników. To ich paliwo.
"Drogie osoby czytelnicze! Ja naprawdę nie mam zielonego pojęcia, jak tym jebaćpisom klei się rzeczywistość, skoro od samego słuchania koalicyjnych ministrów i sprzyjających im mediów, można dostać rozdwojenia jaźni.
Pamiętacie jeszcze, jak Gazeta Wyborcza publikowała tytuł "Jeb** PiS jeszcze nigdy nie brzmiało tak pięknie. Zwykła Polka nagrała hymn protestów"? I ja myślałem, że tak już po prostu będzie. Że zaakceptowaliśmy pewien poziom prostactwa, zwłaszcza że po korytarzach sejmowych biegała Justynka Dobrosz-Oracz, ubrana zazwyczaj tak, żeby mogła iść od razu po pracy w balety.
I wiecie co? Nic bardziej mylnego! Otwieram wczoraj portal Adama Michnika i czytam taki tytuł: "Przy drodze krajowej stoi baner: Niebać Tuska i wygląda jak mowa nienawiści. Służby bezradne". I w tym momencie ja już naprawdę nie wiem, jak rozpoznawać mowę nienawiści, więc wspólnie wypadałoby się nauczyć "wyjątków".
Zapamiętajcie, bo wiecznie żyć nie będę. Jak Juras Owsiak drukował za kilkadziesiąt milionów z puszek plakaty na całą Polskę, że pokonamy zło i tą sepsę w kontekście pisowskim, to to nie jest mowa nienawiści. Jak Witek Zembaczyński obkleił za własne pieniądze wszystkie swoje samochody myślą przewodnią, hasłem ***** ***, to to też nie jest mowa nienawiści. Co najwyżej niegospodarność, bo potem się okazało, że ruscy płacili ludziom za malowanie tego hasła na murach, a Witek to zrobił za swoje, zamiast zarobić.
I dlatego cała ta historia nie jest już o żadnej "mowie nienawiści", tylko o nowym dialekcie władzy. O języku, w którym znaczenia zmienia się jak tablice rejestracyjne w kradzionym aucie. To, co wczoraj było "obywatelskim buntem", dziś jest "zagrożeniem porządku publicznego". To, co krzyczeli "nasi" – było poezją ulicy, a to, co powie "nie nasz" – staje się nagle brunatnym marszem faszyzmu.
Bo w tej rzeczywistości nie liczy się treść. Liczy się nadawca. Nie liczy się wulgarność – liczy się legitymacja plemienna. Wulgarność zatwierdzona przez redakcję jest emancypacją. Wulgarność niezatwierdzona – przestępstwem. A granica między jednym a drugim biegnie dokładnie tam, gdzie kończy się sympatia do aktualnej władzy i jej medialnych akolitów.
I to jest najbardziej fascynujące: ci sami ludzie, którzy przez osiem lat uczyli nas, że "język to przemoc", dziś z pełną powagą tłumaczą, że przemocą jest tylko ten język, który nie klaskał na ich demonstracjach i nie darł japy przez megafon Marty Lempart. Reszta to folklor, ekspresja, gniew ludu. Albo – w razie potrzeby – sztuka zaangażowana.
Więc nie, to nie jest rozdwojenie jaźni. To konsekwencja. Brutalna, bezczelna i do bólu szczera. Tu nie chodzi o standardy, tylko o władzę nad słownikiem. A kto kontroluje definicje, ten nie musi już kontrolować faktów. Wystarczy, że powie: "to inne *****". I temat zamknięty."
I taki debil z 21:39 czy 23:16 będzie pieprzył o mowie nienawiści
8,35
Popieram to co Pan pisze
Zdrowy rozsądek wystarczy
Niestety pewne media sprzyjają wladzy i robią wodę z mózgu tym ,którzy je oglądają/ czytają
Pozdrawiam
To jest wklejka z lemingopedii. Podawaj źródła!
Leć zgłoś na milicję ormowcy z 15:40 :)
To już nie można zwrócić uwagi jak ktoś podpitala cudze teksty, bo się jest ormowcem? Ciekawe.