ono nic dziecku nie daje, tzn niewiele. Moje dziecko złamało zęba w szkole i dostałam 60zł a leczenie ponad 500zł. No i zasadniczy problem to taki, że w szkole w ciemno płacicie za ubezpieczenie, znacie jedynie firmę a nie znacie warunków. Ktoś na nas zarabia pewnie i to niezła kasę.
Nie dajmy się nabrać na komitet i ubezpieczenie, które naszym dzieciom zupełnie nic nie da. Szukajmy uczciwych ofert.
Jak to nie znamy warunków?? Przecież Dyrekcja udostępnia ofertę rodzicom i kto chce, może się z nią zapoznać.
komitet obowiązkowy nie jest, a dziecko mam ubezpieczone w osobnej firmie
Komitet płacę, dobrowolnie, z tych pieniążków dzieci mają dofinansowane wycieczki, wyjscia do muzeów, słodycze na Dzien dziecka. Ubezpieczenie też płacę, bo to dla dobra mojego dziecka. Jak miał zszywaną głowę 4 szwy, to dostalismy z ubezpieczalni coś koło 350 zł. Więc nie jest tak zle, Ma swoją polisę, którą płacimy odrebnie ale zawsze jestem spokojniejsza. Osobiście nie odczuwam aby mnie ktoś na tych składkach oszukiwał, nie czuję się wykorzystana. Alerozumiem, ze są rodzice, ktorzy załują 35 zł składki na rok a wydaja więcej na fajki w ciągu dnia.
To, że ty jarasz szlugi i pijesz piwsko tzn, że możesz mierzyć nas swoją miarką. Obejrzałam uwagę, matka dostała grosze za poważny uszczerbek na zdrowiu syna. Moje dziecko ma ubezpieczenie poza szkołą a to, że ty wolisz jarać i tylko na 35zł cię stać to bardzo przykre. W szkole jeśli jest taka możliwość sprawdzę warunki i jeżeli będą mi odpowiadać to zapłacę, jeśli nie to nie.
czytaj ze zrozumienim, nie palę i nie piję. Dziś zapłaciłam ubezpieczenie i komitet razem ponad 100 zł. Dobro dziecko najwazniejsze. A autorce wątku radzę poluzować kucyki, pooddychaćdo torebki,policzyć do 10-ciu.
Dodam jeszcze, że oferty firmy ubezpieczeniowej wybierana jest przez radę rodziców a nie dyrekcję szkoły. Szkoła nawet się do tego nie wtrąca.
21:07 to ok, jak moje dziecko chodziło do małej szkółki w mazowieckim to nie rada rodziców wybierała ubezpieczenie, byłam w takiej radzie. Nie wiedzieliśmy nawet w jakiej firmie jest ubezpieczone, dopiero gdy zdarzył się jakiś wypadek to w sekretariacie można było uzyskać informację do, której firmy się zgłosić. Może w Ostrowcu jest inaczej.
Wy myślicie, że jak raz w roku zapłacicie 50 zł na ubezpieczenie ,to dziecko obędzie ubezpieczone na wszystko za 20 000 .Ludzie płacą co miesiąc taką składkę i nie mają takich roszczeń,Ubezpiecz dziecko co miesięczną opłatą i wymagaj.
To logiczne, ze tak nie jest. Problem poruszyła UWAGA i problem jest. Jeśli w Ostrowcu mamy wgląd w warunki ubezpieczenia, to naprawdę bardzo dobrze. Jak jednak pisałam, moje dziecko dopiero tu zaczęło chodzić, a w małej szkółce nawet nie wiedzieliśmy, w jakiej firmie są ubezpieczone dzieci. Jednak w miastach jest lepiej jak widać i cieszy mnie to. Zdaję sobie sprawę z tego, że za te 50zł nie wyleczę dziecka w razie wypadku(odpukać), ale dobrze byłoby, pokryło choć 50% leczenia. Może trzeba zmienić te ubezpieczenia na inne, płacić więcej?
możesz ubezpieczyć dziecko poprzez swój zakład pracy i w szkole nie musisz
ale to,że szkoła zarabia na ubezpieczeniach ,to fakt i różne z tego powodu były niesnaski i pomówienia
i zarabia firma ubezpieczeniowa to logiczne dlaczego tak zmieniają pracownikom ubezpieczyciela
a po co w ogole dyrektorzy wciskaja rodzicom te pseudoubezpieczenia. to powinno byc zakazane.
sytuacja ubezoieczyciel - dyrektor szkoły jest tutaj co najmniej niejasna.
50 zł za załamanie nogi, 15 za zwichnięcie ręki - dopiero gdy rodzice otrzymają odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia NNW dociera do nich, że to bardzo źle wydane pieniądze. A właśnie rozpoczął się rok szkolny i wraca sprawa polis załatwianych przez dyrektorów placówek oświatowych. Większość rodziców ich wykupienie traktuje jako obowiązek zapewnienia dziecku bezpieczeństwa. Tymczasem nie dość, że często nie gwarantują one żadnej ochrony, to służą firmom ubezpieczeniowym jako maszynki do robienia pieniędzy.
Ubezpieczenia szkolne: Polisa nie zwalnia szkoły z odpowiedzialności. Musi płacić
12:37 to zalezy na jaką sumę dziecko jest ubezpieczone, jak wspomniałam wczoraj za 4 szwy na głowie mój syn miał wypłacone 350 zł.
U nas o wysokości składki na Komitet Rodz. decyduje rada rodziców, pieniądze zbiera przedstawiciel trójki klasowej i przekazuje skarbnikowi Rady Rodz. O sposobie wydatkowania także decyduje Rada Rodz. na zebraniu. Wybór ubezpieczyciela i wys. składki także pozostaje w gestii Rady Rodz. , na pierwszym zebraniu wrześniowym wspólnie wybieramy składkę i firmę. Informacje przekazujemy dyrektorowi, ubezp. zbierają już n-le, bo tak łatwiej i są terminy. Rodzice, którzy nie interesują się życiem szkoły stoją przed szkołą i plotą farmazony, buntują się nawzajem dopatrując, kto na tym robi kokosy. Jak się czyta takie "ostrzeżenia" to odechciewa się pracować w Radzie Rodz. I bez tych plot trudno dobrać się konkretnie, żeby się wszystkim chciało coś robić, a nie plotkować i patrzeć, co się komu należy i co kto z czego ma.