No przecież masz linka na youtube do takiego filmiku. Czyli pokazują...
to akurat widziałam :) chodzi o to że większość osób które ma takie pamiątki nie pokazuje ich na fb
Ale pokazują rodzinie, znajomym...czyli na pokaz tak czy siak...
No cóż, czytałam i czytałam i postanowiłam, że coś napiszę, w końcu po części wątek mnie również dotyczy. Odnosząc się do postów, szczerze? Tego się spodziewałam, całe szczęście moderator najbardziej niecenzuralne posty usunął, chociaż określenie „obrzydliwe” do tego reportażu też uważam za bardzo obraźliwe i nie kulturalne. Ale nie o kulturze chciałam pisać.
Chciałam odnieść się do kilku postów celem wyjaśnienia. „fotograf wrzuca, żeby się promować” i owszem. Każdy fotograf posiada taką rzecz jak portfolio (galerię), gdzie zamieszcza i udostępnia publicznie swoje prace. Ja również zamieszczam, ale i co chcę tu podkreślić tylko i wyłącznie za zgodą osoby fotografowanej. Co się tyczy omawianej pracy, Pani Ania i jej mąż zgodzili się na upublicznienia tego wydarzenia w takiej właśnie formie, między innymi po to, aby pomóc mi w promocji tego rodzaju reportaży, za co jestem im bardzo wdzięczna, uznali bowiem, że jest to rzecz piękna i godna polecenia.
„Niesmaczne…trzeba szanować siebie tu nie miejsce dla fotografa” – osoby, dla których wykonałam niniejszy reportaż to mili i kulturalni ludzie, na pewno nie było im miło, jeśli natknęli się na ten wątek. Pragnę podkreślić, że w całym materiale nie ma gorszących scen, to co ja widzę, to skupienie, ból, miłość i radość. Jeżeli ktoś widzi coś więcej, to być może wyobraźnia płata mu figle ;).
Stwierdzenie „fotografia to służy tylko rozrywce” pozostawię bez komentarza, bo brak mi słów dla tak prymitywnego odbioru fotografii.
”…są zdjęcia nie dla wspomnień tylko na pokaz. Dla znajomych, rodziny, na fb. One mają być piękne, nastrojowe, najczęściej pozowane, kadrowane, selekcjonowane, potem obrabiane przez profesjonalistę...gdzie tu miejsce na autentyczne wspomnienia ?...”- stek bzdur, czy jest Pani w stanie dopatrzeć się wśród tych zdjęć, choć jednego pozowanego? Proszę poczytać troszkę o fotografii reportażowej i potem ewentualnie komentować.
„No właśnie...ja tam wolałabym nie zapeszać” – zabobony jak inne, chociażby kupowanie wyprawki, oby nie za wcześnie, nic nie można nosić na szyi w czasie ciąży, itd…
„…poród jest tak intymną chwilą ze jeśli by się tam pętał ktoś obcy poza położną i lekarzem chyba bym zabiła” – ja się nigdzie nie pętałam, wszystko było zaplanowane. Pani, która rodziła znała mnie z imienia i nazwiska. Kilka razy przed porodem rozmawiałyśmy ze sobą. Do całego przedsięwzięcia musiałam przekonać personel medyczny, ich również zapewniałam, że będzie to reportaż rodzinny, nie medyczny. W tym miejscu jeszcze raz serdecznie dziękuję za umożliwienie mi pracy.
Zgadzam się, że wiele osób ma obawy, nie wie jak to może wyglądać, ale zapewniam, ja posiadam wyczucie, jestem osobą bardzo taktowną. Tu nie ma miejsca na sztuczność i pozowanie, a moim zadaniem jest utrwalenie w tych często ciężkich momentach, najpiękniejszych chwil. Sama jestem mamą i wiem jak ja chciałabym się widzieć w takim momencie :). Ktoś napisał, że lepiej zrobić kilka fotek komórką, na ślubie czy komunii też można, będą bardziej naturalne.
I tak jak wspominałam, zdjęcia nie są udostępniane publicznie bez zgody rodziców.
Każdy sposób dobry by zarobić. Ale ja osobiście nie chciałabym być fotografowana w takich chwilach. Po urodzeniu , z dzieckiem, kiedy to co najważniejsze już "zrobione" - ok., mam takie zdjęcia, mąż mi robił. Ale w żadnym wypadku w trakcie - poród dla mnie to zbyt intymny i wymagający skupienia proces żeby było w nim miejsce na reportaże, zdjęcia w trakcie. Poza tym nie chciałabym w żaden sposób zakłócać pracy personelu a im więcej osób postronnych tym trudniej to przebiega, nie czarujmy się. Nikt nie lubi jak mu ktoś przez ramię zagląda i pałęta się z aparatem po porodówc ( podziwiam świętą cierpliwość lekarzy i położnych). Takie moje zdanie - dla mnie przerost formy nad treścią - tak samo jak w przypadku wydawanych sesji fotograficznych ślubnych etc.
"Wydumanych sesji fotograficznych "- miało być.
A czemuż to pani fotograf (ka?) tak się oburza na stwierdzenie, że fotografia służy rozrywce ? Przecież to w 100% prawda, jak najbardziej służy rozrywce. Tak samo jak malarstwo, muzyka, film, teatr - czyli każda działalność artystyczna. Przecież nie mówimy tu o zdjęciach do dokumentów tylko pamiątkowych, dodatkowo zresztą "podrasowanych".
Btw, polecam wszystkim film z Anthonym Hopkinsem pt. "Wersja ostateczna" - może obejrzenie go zmusi niektóre osoby do refleksji na temat dokumentowania całego życia.