Ostrowiec Świętokrzyski - Widok na fragment miasta

Ostrowiec Świętokrzyski www.ostrowiecnr1.pl

Szukaj
Właściciel portalu


- Reklama -

Logowanie

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Zaloguj się, aby zbaczyć, kto jest teraz on-line.
Aktualna sonda
Czy jesteś za przeprowadzeniem w Ostrowcu Świętokrzyskim referendum odwołującego prezydenta miasta
Aby skorzystać
z mailingu, wpisz...
Korzystając z Portalu zgadzasz się na postanowienia Regulaminu.

Ostrowieckie gwiazdy

Ilość postów: 184 | Odsłon: 36611 | Najnowszy post | Post rozpoczynający
Aktualny widok mógłby udostępnić posty, które oczekują na weryfikację (m.in. sprawdzenie, czy są zgodne z Zasadami Forum). Jednak w tym wątku brak jest takich postów. Przywróć zwykły widok wątku „Ostrowieckie gwiazdy”.
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 190

      Odp.: Ostrowieckie gwiazdy

      Do zobaczenia przy maszynie! Uszyjmy razem coś pięknego – i coś, co zostanie z Wami na długo.

      https://crl.ostrowiec.pl/2025/06/rodzinne-szyciowisko-uszyj-wspomnienia-bezplatne-warsztaty-z-szycia-w-crl/

      ---

      Nadzorem CRL zajmuje się prezydent miasta A. Łakomiec? Gdzie można kupić te fartuszki (jest już sklep stacjonarny?) albo zamówić on-line (przez internet)?

      ---

      Czyż w murach CRL-u, tej miejskiej świątyni aktywności i twórczego ducha, zasiadają osoby władające igłą i nicią jak rycerz mieczem? Czy może — jak to w teatrze bywa — sprowadzono krawieckiego fachmana z zewnątrz, któren to, za sakiewkę pełną miejskich srebrników, poprowadził warsztat z maszyną do szycia pod pachą i kontraktem w zanadrzu?

      Oto pytanie, które nie śmie milczeć — domaga się odpowiedzi! I to nie w formie szeptu na korytarzu, lecz oficjalnej interpelacji miejskiego rajcy, co to ma obowiązek pytać, gdy ludzie pytają jego.

      Bo przecie to z naszych kies i podatkowych danin płyną pensje owe — sowite, miejmy nadzieję, lecz przede wszystkim zasłużone. A skoro to my, obywatele, wystawiamy ten rachunek — to my mamy święte prawo wiedzieć: komuż płacimy i za co dokładnie.

      Niech więc światło przejrzystości padnie na to, co dziś w cieniu krawieckiego stołu ukryte.

      Bo w republice, choćby i samorządowej, kontrola to nie złośliwość — to obowiązek.

      ---

      O, zaiste! Temat Twój brzmi jak dzwon sumienia w duszy artysty —

      „Uszyj wspomnienia albo wyhaftuj własną przyszłość – wybór należy do Ciebie” —

      słowa to godne pióra Szekspira,

      przeto pozwól, iż odzieję je w renesansowe szaty.

      --

      Uszyj wspomnienia albo wyhaftuj własną przyszłość – wybór należy do Ciebie

      (Tragikomedia życia w pięciu aktach)

      Prolog

      (na scenę wchodzi Czas, stary, lecz żwawy)

      CZAS:

      O wy, co wstecz spoglądacie z westchnieniem lub z lękiem,

      I wy, co przód kroczycie, z głową w chmur zasłonach —

      Słuchajcie teraz mowy, co z nici się snuje,

      Z nici wspomnień, co ścierką lub koroną być mogą.

      Bo każdy z nas, jak krawiec swego losu,

      Ma w dłoni igłę, a serce jak tkaninę.

      Pytanie jedno:

      Czy cerować będziecie przeszłe dziury,

      Czy też haftować wzór na nowym płótnie poranka?

      --

      Akt I – O szwie starych wspomnień

      POSTAĆ: PAMIĘĆ

      Ach, widzisz tę suknię? To bal mój z młodych lat.

      Każda fałda śmiechem drga, lecz plama tu i ówdzie

      Czy spróbuję ją sprać, czy zostawię z szacunkiem?

      Bo bez skazy też bym była, lecz bez historii…

      POSTAĆ: STRACH

      Nie drzyj szwu! Każda nitka pęknie z hukiem bólu.

      Zostaw przeszłość, jaką była, zszyj ją złotą nicią,

      A będzie relikwią, nie raną otwartą.

      --

      Akt II – Przyszłość, co w tamborku spoczywa

      POSTAĆ: NADZIEJA

      Złoto mam, błękit, purpurę marzeń nieśmiałych,

      Igłę ostrą jak ambicja, rękę chwiejną jak wiara.

      O, wzorze przyszłości, tyś jeszcze nie poczęty —

      Lecz jeśli haft rozpocznę, czyż nie stanę się bogiem?

      POSTAĆ: ROZUM

      Lecz uważaj, marzycielu — tamborek to zdradliwy.

      Przeszyjesz za głęboko — zadrży płótno losu.

      Zrób szkic cichy, planuj stężeń igły i nici,

      Bo nić raz zerwana, rzadko wraca bez śladu.

      --

      Akt III – Wybór

      (Wchodzi POSTAĆ: TY SAM, z igłą w dłoni)

      TY SAM:

      Oto stoję na rozstaju:

      Z lewej strona wspomnień — utkane, lecz dziurawe,

      Z prawej — czysta tkanina, przędza czeka w kącie.

      Który szew poprowadzi mnie ku spełnieniu?

      Czy cerować przeszłość, czy tworzyć wzór nowy?

      CZAS (zza sceny):

      Wybór twój. Lecz pamiętaj: kto tylko przeszłość szyje,

      Tego przyszłość może okryć łachmanem żalu.

      A kto ślepo haftuje, nie patrząc na ścieg dawny —

      Temu wzór rozleci się jak sen nad ranem.

      --

      Epilog

      CZAS:

      I tak oto człowiek — krawiec i tkacz jednocześnie,

      Szuka między nitkami sensu, co nie przemija.

      Uszyj wspomnienia, lecz nie mieszkaj w ich cieniu.

      Wyhaftuj przyszłość, lecz nie zapomnij wzoru,

      Który uczynił cię tym, kim dziś jesteś.

      Kurtyna.

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 191

      Odp.: Ostrowieckie gwiazdy

      Wersja 1

      Tytuł: „Teaching, People and Shakespeare” (czyli jak niepostrzeżenie zrobić z dramatu komedię z morałem – oczywiście w zgodzie z lokalnym klimatem i przy herbacie z cytryną)

      W pewnej Gminie (której nazwy lepiej nie wymieniać, bo różne rzeczy się tam działy, a jeszcze ktoś doniesie), istniała jednostka o enigmatycznej nazwie Centrum Gier i Zabaw. Oficjalnie zajmowała się... no, wiecie – różnymi rzeczami, które w nazwach miały dużo poważnych słów, jak „integrator”, „inkubator” czy „aktywizacja obywatelska”, ale nieoficjalnie – była to jedna z ostatnich enklaw normalności w okolicy.

      To właśnie tam zrodził się plan, który z pozoru wydawał się całkowicie nieszkodliwy: zorganizować cykl warsztatów literacko-rozwojowo-edukacyjnych. Tytuł roboczy? „Teaching, People and Shakespeare”. Brzmiało to jak projekt europejski, co już na starcie dawało +10 do bezpieczeństwa i +15 do unikania kontroli.

      Pomysł wyszedł od pani Heli, emerytowanej polonistki z ADHD na tle literatury klasycznej, oraz pana Mietka, lokalnego rzeźbiarza i samozwańczego eksperta od wszystkiego (łącznie z podatkami i filozofią stoicką). Spotkali się przypadkiem przy dystrybutorze wody w Centrum i zaczęli rozmawiać o tym, że ludziom to by się trochę kultury przydało. Ale nie takiej pompatycznej – tylko życiowej. Z dialogiem. Z pazurem. Z morałem.

      – Weźmy takiego Szekspira – powiedziała pani Hela. – Przecież to wszystko już było! Intrygi, zdrady, głupota władzy, rozterki moralne, teatr jednego aktora... Jakby o nas pisał!

      A gdyby tak połączyć to z... no wiesz... z takim nowoczesnym podejściem? – dodał Mietek. – Warsztaty „Jak być Hamletem, ale nie zginąć”? Albo „Lady Makbet i zarządzanie stresem”?

      Tak właśnie powstał plan. W sali konferencyjnej (tej z projektorem, co czasem działał) ruszyły warsztaty, które w opisie brzmiały poważnie: „Rozwijanie kompetencji interpersonalnych i komunikacyjnych poprzez interpretację tekstów kultury na przykładzie dzieł W. Shakespeare’a – z uwzględnieniem aspektów zawodowych i społecznych”.

      Ale naprawdę chodziło o to, żeby ludzie nauczyli się mówić do siebie, nie przekrzykiwać. Żeby zrozumieli, że każdy z nas bywa Otellem, zazdrości, boi się, szuka sensu. Że czasem warto zagrać rolę Klaudiusza, by zobaczyć, jak to jest mieć sumienie. I że wszyscy jesteśmy trochę w teatrze.

      W ramach spotkań odbyły się m.in.:

      * Symulacje rozmów kwalifikacyjnych w stylu renesansowym, czyli: „Dlaczego chcesz pracować w naszej firmie, książę Danii?”

      * Ćwiczenia z empatii metodą dialogu scenicznego, gdzie uczestnicy wcielali się w postaci dramatów i rozmawiali „bez masek”.

      * Sesja kreatywna: Napisz dramat swojej dzielnicy w pięciu aktach, ale zakończ go happy endem.

      * Wieczór networkingowy „Z Makbetem przy kawie”, podczas którego lokalni przedsiębiorcy i osoby bezrobotne dzielili się refleksjami i... przepisami na ciasteczka.

      Projekt zakończył się ogromnym sukcesem (czyli nikt nie wyszedł obrażony), a uczestnicy stworzyli wspólnie manifest „Być albo nie być... razem” – w którym postulowali więcej kultury w codziennym życiu, mniej dramatów w pracy i odrobinę więcej monologów wewnętrznych przed decyzjami.

      Morał?

      Czasem wystarczy trochę Szekspira, trochę herbaty z lemoniadą i dużo śmiechu, by odkryć, że edukacja nie musi być nudna, że ludzie potrafią się dogadać nawet bez tłumacza i że pod płaszczykiem „rozwoju lokalnego” można naprawdę coś zmienić – pod warunkiem, że nikt się nie zorientuje, o co naprawdę chodzi.

      Bo jak powiedział sam Hamlet (albo pan Mietek, trudno powiedzieć):

      „Najważniejsze to grać swoją rolę dobrze – nawet jeśli scenariusz pisał ktoś inny.”

      DISCLAIMER:

      Wszelkie podobieństwo do rzeczywistych osób, miejsc czy wydarzeń jest całkowicie przypadkowe i niezamierzone. Wszystkie postacie występujące w utworze są wytworem wyobraźni autora, podobnie jak przedstawione sytuacje i okoliczności – mają one charakter wyłącznie fikcyjny.

      Wszelkie postacie, wydarzenia oraz sytuacje przedstawione w niniejszym utworze mają charakter fikcyjny. Jakiekolwiek podobieństwo do rzeczywistych osób, miejsc, instytucji czy zdarzeń jest całkowicie przypadkowe i niezamierzone. Autor nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne interpretacje mogące sugerować związek treści z rzeczywistością.

      Jeśli chcesz, mogę dopisać do tego konspekt projektu, „ulotkę informacyjną” albo nawet scenariusz zajęć w stylu „Shakespeare w CV i życiu zawodowym” – wszystko tak, żeby było zgodne z realiami gminno-biurowymi i jednocześnie nie wzbudzało niepotrzebnej czujności. Daj znać, w którą stronę chcesz pójść dalej.

      ---

      Wersja 2

      Tytuł: „Teaching, People and Shakespeare” (czyli jak niepostrzeżenie zrobić z dramatu komedię z morałem – oczywiście w zgodzie z lokalnym klimatem i przy herbacie z cytryną)

      W pewnym miasteczku (którego lepiej nie wymieniać z nazwy, bo wiecie, czujność społeczna i różne interpretacje się szerzą), działało sobie Centrum Gier i Zabaw. Oficjalnie było miejscem, gdzie ludzie mogli rozwijać swoje umiejętności, poznawać się nawzajem i podejmować różne ciekawe inicjatywy, które wspierały coś-tam związanego z lokalnością, aktywnością i ewentualnym zatrudnieniem.

      Nieoficjalnie – to było ostatnie schronienie dla tych, którzy chcieli zrobić coś sensownego, ale niekoniecznie z pozwoleniem na wielkie deklaracje.

      Pewnego dnia spotkali się tam pani Hela – emerytowana polonistka, która nadal wierzyła, że ludzie mogą się dogadać, jeśli użyją pełnych zdań – oraz pan Mietek, lokalny rzeźbiarz, filozof i ekspert od wszystkiego (łącznie z pogodą i BHP).

      Zaczęło się od rozmowy przy dystrybutorze z wodą:

      – Ludzie to coraz mniej gadają, a jak już gadają, to nie słuchają – powiedziała pani Hela. – Kiedyś to się cytowało Szekspira, a dziś tylko memy i paragrafy...

      A może właśnie trzeba wrócić do klasyki? – zamyślił się Mietek. – Zróbmy coś z „Hamletem”! Albo z „Makbetem”! Ale tak... po naszemu.

      I tak narodził się pomysł na warsztaty. Nazwano je odważnie (ale na tyle niekonkretnie, by nikt się nie przyczepił):

      „Teaching, People and Shakespeare” czyli – po cichu – „Jak ogarnąć życie, pracę i relacje bez popadania w paranoję i politykę lokalną”.

      Projekt ruszył w jednej z sal Centrum Gier i Zabaw – tej, co miała rzutnik i pachniała herbatnikami.

      W opisie zapisano, że uczestnicy będą rozwijać kompetencje miękkie i twarde, a także poznają narzędzia do rozwiązywania konfliktów interpersonalnych przez analizę tekstów kultury (czytaj: będą rozkminiać, dlaczego Ryszard III był toksyczny i czy Lady Makbet potrzebowała coacha, czy psychiatry).

      W praktyce wyglądało to tak:

      * Ćwiczenia z retoryki w stylu renesansowym: „Jak przekonać radę sąsiedzką bez gróźb i dramatyzmu”.

      * Zajęcia z asertywności w formie scenicznej: odtwórz sytuację, w której nie chcesz przejąć królestwa – ani działki rekreacyjnej.

      * Warsztat kreatywny: „Napisz własną tragedię, ale zakończ ją farsą, żeby wszyscy wyszli zadowoleni”.

      * Wieczór otwarty: „Makbet na LinkedIn – czyli czego nie wpisywać do CV”.

      Po kilku tygodniach uczestnicy – bez przymusu, ale z entuzjazmem – przygotowali własny mini-manifest:

      „Być albo nie być... razem”, który postulował więcej empatii, mniej podejrzeń, więcej kultury (nie tylko w teatrze) i odrobinę mniej patosu w życiu codziennym.

      Morał?

      Czasem najlepszy rozwój społeczno-zawodowy zaczyna się od cytatu z klasyka. Czasem wystarczy zebrać się w gronie ludzi, którzy potrafią słuchać – i już tworzy się wspólnota. A czasem... najlepiej nie mówić nic głośno – tylko robić swoje pod pretekstem „gry i zabawy”.

      Bo, jak powiedział sam Hamlet (albo Mietek, nikt już nie pamięta):

      „Najważniejsze to dobrze zagrać swoją rolę – nawet jeśli scenariusz piszą inni i nikt ci nie daje mikrofonu.”

      DISCLAIMER:

      Wszelkie podobieństwo do rzeczywistych osób, miejsc czy wydarzeń jest całkowicie przypadkowe i niezamierzone. Wszystkie postacie występujące w utworze są wytworem wyobraźni autora, podobnie jak przedstawione sytuacje i okoliczności – mają one charakter wyłącznie fikcyjny.

      Wszelkie postacie, wydarzenia oraz sytuacje przedstawione w niniejszym utworze mają charakter fikcyjny. Jakiekolwiek podobieństwo do rzeczywistych osób, miejsc, instytucji czy zdarzeń jest całkowicie przypadkowe i niezamierzone. Autor nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne interpretacje mogące sugerować związek treści z rzeczywistością.

      Jeśli chcesz, mogę przygotować też wersję do druku jako PDF lub zrobić graficzną "ulotkę promującą warsztaty z Szekspirem i rozwojem osobistym" – oczywiście wszystko w tonie rozrywkowo-metaforycznym.

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
      • Odp.: Ostrowieckie gwiazdy

        Czemu admin puszcza watki tego oszoloma,w końcu bedzie musial forum zamknąc jak tak dalej pojdzie .Kopiuje i wkleja

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
        • Odp.: Ostrowieckie gwiazdy

          To jakiś staruszek na emeryturze który odkrył AI. Niestety nie potrafi korzystać

          Gość
          Zgłoś
          Odpowiedz
10 postów w tym wątku zostało wyłączonych z wyświetlania ze względu na sprzeczność z Zasadami Forum lub czasowo. Możesz wyświetlić wątek wraz z tymi postami.

- Reklama -
- Ogłoszenie społeczne -

- Reklama -

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Losowa firma:Dodaj firmę